Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Katrinam z miasteczka . Mam przejechane 40948.59 kilometrów w tym 66.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.88 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 3363 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Katrinam.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 41.08km
  • Czas 01:48
  • VAVG 22.82km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Sprzęt RedBlackBolid
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ożarów - Błonie

Sobota, 28 marca 2026 · dodano: 28.03.2026 | Komentarze 0

Ożarów - Błonie
Avg: 22.71 km/h
Max: 31.94 km/h

W poszukiwaniu "niezgadzających się Watów" podjęłam decyzję o kolejnej możliwej sytuacji - zużycia się suportów. Oba białe rowery mają najechane na pewno >> 10 tysięcy kilometrów. Ja też delikatna nie byłam, nie jeździłąm tylko kadencyjnie ale często siłowo więc możliwe, ze coś tam gdzieś tam się już zużyło.
I niestety przy próbie wymiany suportu w Beludze - przy zakładaniu coś się stało z gwintem wewnętrznym w mufie suportowej i niestety nadaje się do ponownego zagwintowania...
Z kolei koło przednie (czyt: tylne) z Raptobike jest w naprawie. I tak zostałam mając w garażu 2x Challenge Hurricane, RBB i w szopie Bluebara. Hurricane'y są niepewne - oba są do przeglądu, wymiany napędu bo coś tam pordzewiało i do regulacji. W nowszym niebieskim w ogóle tylna przerzutka wisi, i pewnie wymaga wymiany tylnego haka czy coś w tym stylu.
Bluebara na chodniki i śmieszynki rowerowe - szkoda. To jest rower wyścigowy, pocieniowana rama i delikatna budowa, a do tego sztywniak. W szopie jest jeszcze niedokończony Challenge Fujin, ale to jest coś co przyjemności mi na pewno nie da. Za ciężki, dziwna geometria, kolizja korby z kołem przednim... I w ogóle.
Dlatego na dzisiejszą wycieczkę wybrałam - Red Black Bolid. Projekt z 2023 roku. Z wieloma komplikacjami zaczął jeździć chyba dopiero na jesieni 2023 roku. Człek, który zaplatał mi koła spieprzył je wówczas totalnie. One same się rozplatały. Szprychy robiły co chciały, rozkręcały się.
Oczywiście potem te koła wymieniłam na inne. I pow ymianie przyjrzałam sie tym obu "wspaniałosciom" za które wówczas zapłaciłam 850 złotych. Okaząło się, ze one z jednej strony zostały zaplecione na 2 krzyże, a z drugiej na słoneczko. Oklaski! Do roweru przeznaczonego na lekki teren i miasto - robić słoneczka :D Chyba ktoś miał za dużo %% we krwi jak podejmował decyzje o takim sposobie zaplecenia...
Na szczęście dzisiaj, na zupełnie innnych kołach, tenm rower dał radę. Kompletnie nie wiem o co chodzi. Rower wg BS ma około 3.5 tysiąca kilometrów i on po prostu jedzie. Na tym rowerze Waty się zgadzają. Ten rower jedzie tyle ile powinien. Mimo brudnego napędu. Prędkości wyciągane - pomimo dużej wagi roweru! - rzędu 25-28 km/h.
I to wszystko pomimo jakichś problemów z pozycją ciała. Zdaje się, że kiedyś uważałam ten rower za "kołyskę" - jednak dzisiaj wcale nie miałam takiego wrażenia.
TSS: 240, NP: 140, Avg Pwr: 118.
Wydaje mi się, że odstawienie roweru na ponad 2 miesiące, wcale tak bardzo źle nie zadziałało. Jednak pewna podstawowa moc została.

I jeszcze jedna sprawa.
Piesi. Wycieczki spacerowe z dzieciorami.
Ludzie. Proszę. Myślcie. jak już idziesz po tym CPR to tak aby nie zajmować całej szerokości tego miejsca. I reagujcie jak ktoś trąbi po raz Nty! A jak juz zauważycie rower (ojej, jaki dziwny?!) to zabierzcie tego dzieciora z drogi. Bo stoi na środku wpatrzony w zbliżającą się wielką zębatkę... I tak stoi i stoi... I patrzy na jadący prawie prosto na niego rower... No weź go odciągnij roCIcu!


Kilka zdjęć roweru.

To jest BARDZO DOBRZE wykonana robota Konstruktora.

Tego na zdjęciach nie widać, ale ten sposób amortyzacji (przedni widelec amortyzowany, z tyłu elastomer) całkiem dobrze się sprawdza.



Kiepskie ujęcie, ale tam daleko na polu chyba były zające...?

Jadąc zastanawiałam się, czy aby na pewno mnie widać.
No bo z tyłu wygląda to tak: (odległość 10 metrów)

Z przodu natomiast o tak: (odległość ~20 metrów)
Celowo zrobiłam zdjęcie kiedy rower był mijany przez samochód, aby widać było porównanie świecenia.
Uwaga: obie* lampki są skierowane na drogę! Nie przed siebie!

I kolejny samochód, kolejne ujęcie.

To jak? Widać mnie czy nie? :P

* obie lampki:
- 1x Convoy S2+ na full
- 1x Bucklos X10-500 (chińszczyzna z Ali)
Jak się okazuje, ta chińska lampka ma 10 diód LED i mimo iż jest mała i leciutka to naprawdę spokojnie daje radę.


Kategoria Red Black Bolid


  • DST 32.74km
  • Czas 01:42
  • VAVG 19.26km/h
  • Sprzęt Beluga
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do pracy i z powrotem

Wtorek, 24 marca 2026 · dodano: 24.03.2026 | Komentarze 0

Ożarów - Warszawa
Avg: 19.15 km/h
Max: 28.50 km/h

Zaryzykowałam i wybrałam się rowerem do Warszawy do pracy. Niestety rower mnie rano zaskoczył - kolejne przelanie absolutnie nie pomogło, hamulec gdzieś łapie powietrze czy coś, zapowietrza się i hamulec jest może w 1/4 użyteczny.
Dawno nie jeździłam po Warszawie i nie spodziewałam się czegoś takiego. To co widzę na śmieszynkach rowerkowych i na ulicach = wolna dzika amerykanka. Najlepsi są dostawcy, jeżdżący an tych nieco niższych rowerach, z mniejszymi kołami, ale za to silnie zelektryfikowani. Część z ncih w ogóle nie kręci korbami - bo i po co? Wszelkie ograniczniki powyłączane, te rowery są po prostu faktycznie skuterami elektrycznymi. Oczywiście wieczorem spotyka się całe mnóstwo "Batmanów", dla których używanie oświetlenia jest czymś niepojętym.
Szczytem był dzieciak jadacy bez trzymanki, trzymający w obu przeszczepach smartfonika. W ciemności, bez oświetlenia, jadąc przy bocznych uliczkach z których może wyjechać samochód, wyskoczyć pies, wybiec jakiś biegacz = nieszczęście gotowe. Zero wyobraźni. Zero odpowiedzialności. Totalne bezmózgowie. Tylko te gały wpatrzone w ekranik i zapewne jak nie jakieś sriksraksrok to pewnie "ultra pilna wiadomość" o niczym.
A poza tym to na Beludze Waty też mi się kompletnie nie zgadzają :/


Kategoria SWB Beluga


  • DST 15.45km
  • Czas 00:47
  • VAVG 19.72km/h
  • Sprzęt Beluga
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ożarów - testy Belugi

Niedziela, 22 marca 2026 · dodano: 22.03.2026 | Komentarze 0

Ożarów
Avg: 19.43 km/h
Max: 27.90 km/h

Po wczorajszej wycieczce, musiałam odstawić Raptobike na bok - uszkodzony bębenek w piaście tylnego - czyli przedniego - koła.
Dzisiaj przyszedł czas na testy Belugi. Jazda na niej - jest zdecydowanie bardziej komfortowa niż na Raptobike. Pełna amortyzacja robi doskonałą robotę. Ale ma też poważne wady - większa waga i gorsze przyspieszenie. Dzisiaj w trakcie jazdy okazało się tez, że wczorajsze przelanie hamulca tylnego mi tak trochę nie wyszło, musiałam je powtórzyć dzisiaj i chyba wysżło znacznie lepiej.
Dystans jaki pokonałam dzisiaj to tylko 15 kilometrów, ale to był tylko taki przejazd dość regeneracyjny. Aczkolwiek jestem zdziwiona bo waty wyszły mi większe niż wczoraj.
Sprawdziłam też przed chwilą NP - wczoraj było 118, dzisiaj 122. Ciekawostka. Wygląda na to, że te francuskie drózki naprawdę bardzo negatywnie wpływały na moje średnie.

Słońce powoli zmierza ku zachodowi


A oto majstersztyk naszych, polskich projektantów dróg.
Tu ważna uwaga: na tym rogu kiedyś były piękne drzewa, stąd postawiono tu ławki dla ludzi aby mogli sobie usiąść przyjemnie, odpocząc... Mimo iż droga ruchliwa to jednak coś tu rosło. No ale jednak komuś drzewa przeszkadzały. I je wycięto. Widocznie zajmowały aż 100m2.

Osobiście nie mam nic przeciwko kapliczkom, ale naprawdę dałoby się przerzucić drogę za nią i zrobić prosty przejazd rowerowy. Bez tworzenia wygibasów i nakazywania wyhamowania do zera jeżdżącym tamtędy.

Zamiast stawiać tu tablicę na opgłoszenia, z której i tak nikt nie skorzysta - można było tędy poprowadzić dogę i puścić ją za kapliczką.


Dlaczego tak jest?
To proste. Za projektowanie dróg dla rowerzystów i dla pieszych biorą się ludzie, któ©zy na rowerach nie jeżdżą, a pieszymi są jak wysiadą z samochodu i dojdą te 20 metrów do klatki schodowej. W głębszym poważaniu mają wygodę tych, dla których faktycznie wykonują swoją pracę. Ot, dostają mapę, na niej zaznaczają przebieg drogi i rysują... Bazgrzą jakieś kreski, a potem w naturze wychodzi to co wychodzi. Mógłby taki/a przyjechać na miejsce którego dotyczy projekt, obejrzeć je, zastanowić się. Spojrzeć na ulicę i zobaczyć rowerzystę pędzącego ~3x km/h i zastanowić się: czy na pewno warto stawiać mu na drodze ostre zakręty i inne przeszkody?


Kategoria SWB Beluga


  • DST 36.60km
  • Czas 02:35
  • VAVG 14.17km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Raptobike Low Racer
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ożarów - rozpoczęcie nowego sezonu cz.2

Sobota, 21 marca 2026 · dodano: 22.03.2026 | Komentarze 0

Ożarów
Avg: 20.2 km/h
Max: 31.1 km/h

Dane są z Wahoo. Ogólnie to awaria za awarią za awarią... A wszystko "przez to", że tydzień temu bardzo poważnie podeszłąm do sprawy remontu Raptobike. Wymieniłam w nim oba koła, aby mieć absolutną pewnośc, że nie sa one niczemu winne jesli chodzi o delikatne spowolnienie jakie odczuwam od około roku. A na pewno to spowolnienie niekoniecznie musi się wiązać ze mną samą - po prostu nie zgadzają mi się Waty vs prędkość. Tak wiec oba koła 20+26" wymienione. Wydaje mi się, że jest pewna różnica. Ten rower pędzi. Ten rower ma pęd. Ale to też może być zależne od mojej (+) masy ciała :(
Awaria #1.
Hamulec wibrejk. Kto to wymyślił aby robić hamulec, w którym na dobrą sprawę reguluje się go co najmniej 3 śrubkami? 2 na spręzynkach odciągających i do tego śrubka na lince i druga śrubka kolejna na klamce. Razem: 4. Po zimie obie śrubki przy spręzynkach nadają się do czyszczenia i wymiany. A tymczasem w hydrauliku - wszystko działa. Zawsze. Bez regulacji.
Awaria #2. Przy wymianie obu kół, musiałam podregulować oba hamulce przendi i tylny. Tylny bezproblemowo a w przednim przesunął się prawy zacisk. Zła pozycja, zablokowanie przedniego koła. Nie ma to jak wibrejk. A jakie to delikatne - przy hamowaniu przednim czuję jak mi ono bije, mimo iż kręceniu kołem NIC nie widzę. Więc? Tak, oba zacisku nówka funkiel sztuka, wymieniane parę miesięcy temu.
Awaria #3 - najpoważniejsza.
Podczas jazdy do Błonia były momenty, że kaseta jakby przestawała napędzać koło. Brakowało oporu. Pieski? Piasta? Bębenek? Objaw pojawiał się coraz częściej, do Błonia jednak dojechałam. A potem na powrocie, po którymś kilometrze już przy DK92 - opór się skończył. Mogłam sobie pedałować w miejscu... Nie pomagało ani stukanie, ani zmiana biegów na inne - po prostu koniec. Na szczęście pojawił się jakiś miły facet, który w sumie nie poradził zbyt wiele, ale właśnie przy nim opór się pojawił ponownie. I w sumie już potem było ok, nie licząc 2 sporadycznych utrat napędu :/
Najlepsze jest w tym to, że to są NOWE KOŁA. Wsadzone do roweru po raz pierwszy. Zaplecione parę miesięcy temu, na maszynówkach. O co więc chodzi?
Avg moc - Wahoo pokazuje mi 90. Nie dziwię się. Ale to i tak lepiej niż onegdaj na RBB... Tam było 6x.
A tymczasem za miesiąc brevet 200 km. Będzie ciekawie.




  • DST 16.47km
  • Czas 00:46
  • VAVG 21.48km/h
  • Sprzęt Raptobike Low Racer
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ożarów - rozpoczęcie nowego sezonu

Sobota, 14 marca 2026 · dodano: 14.03.2026 | Komentarze 0

Ożarów
Avg: 21.14 km/h
Max: 60.52 km/h wg licznika sigmoszajs, a faktycznie jakieś 31 km/h :P

Proszę się śmiać do woli - ale 14 marca rozpoczynam nowy seozn rowerowy :D Bu ha ha ha ha.
Miało być tydzień wcześniej, ale ktoś zrobił mnie w balona.
Ale nie zasypiałam gruszek w popiele - od póltora miesiąca chodziłam regularnie na basen. Dzięki temu moja wydolność tlenowa jest na bardzo dobrym poziomie, i tylko nogi nie dają rady i muszą sobie przypomnieć o co chodzi z tym rowerem.

Zdjęcia z dzisiaj - na pierwszm widać efekty działania naszych wspaniałych gminnych czy tam powiatowych EKSPIERDów od projektowania śmeiszynek rowerowych. Nie dość, że śmieszynka z g...kostki dałna, to jeszcze jakiś słabo-yntelygentny poprowadził ją slalomem. Bo to przecież prawie jak ścieżka w lesie, nie? No nie. Jednak nie. To powinna być droga przenosząca możliwe zapędy rowerzystów z Poznańskiej (DK92) na równoległe do niej drogi lokalne.
Ale jak widać słabo-yntelygent nie pojął tego odpowiednio szybko o ile w ogóle. Zatem kierujący pojazdami - jak zobaczycie rowerzystów na DK92 to plujcie na tych co projektują dla rowerzystów śmieszynki rowerkowe. A nie na rowerzystów.



I długie chwile po zachodzie słońca, których aż tak fajnie nie udalo się złapać na "wykrywaczu ciemności".






  • DST 25.45km
  • Czas 01:09
  • VAVG 22.13km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Kalorie 480kcal
  • Sprzęt Beluga
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ożarów - pojeżdżone

Wtorek, 23 grudnia 2025 · dodano: 24.12.2025 | Komentarze 0

Ożarów
AVG: 22.0 km/h
MAX: 32.5 km/h
[dane z wahoo]
TSS: 122, IF: 1.04, Kcal: 480, VI: 1.09
NP: 125, Avg: 115, Max: 372, 1min: 284
HR: 124, Max: 148

Dzisiaj lajtowo i na Beludze. Niestety ona również ma jeszcze jakieś swoje problemy* więc po wycieczce trafiła do warsztatu (ATLAS w Ożarowie - POLECAM!).
* - waty mi się nie zgadzają ani na Beludze ani na Raptobike.
Dzisiaj wymieniłam łańcuchy w obu rowerach, ale czeka mnie jeszcze czyszczenie suportów jak sądzę i pewnie zmiana kół na inne bo co do nich też mam pewne podejrzenia.


Kategoria SWB Beluga


  • DST 31.08km
  • Czas 01:24
  • VAVG 22.20km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Sprzęt Raptobike Low Racer
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ożarów - pojeżdżone

Poniedziałek, 22 grudnia 2025 · dodano: 22.12.2025 | Komentarze 0

Ożarów
AVG: 22.20 km/h
MAX: 32.20 km/h
Danych z Wahoo nie ma, bo nie może się zsynchronizować poprawnie z aplikacją.

Wycieczka po najbliższej okolicy. Rower niestety ma jakiś problem z napędem, chyba coś nie tak z suportem, chyba wymaga nasmarowania.





  • DST 55.01km
  • Czas 02:55
  • VAVG 18.86km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Sprzęt Challenge Fujin
  • Aktywność Jazda na rowerze

Strasbourg - Vendenheim

Niedziela, 14 grudnia 2025 · dodano: 14.12.2025 | Komentarze 0

Strasbourg - Vendenheim
AVG: 18.89 km/h
MAX: 33.69 km/h
Danych z Wahoo nie ma, bo mu się zapomniało poinformować mnie o niskim stanie bakterii i się wział i wyłączył. Ot tak. Po prostu.
A potem nawet nie chciał się włączyć na tyle, aby pokazać, że ma mało prądu. Wot, technika XXI wiek.

Wyjątkowo na Fujinie. Sądziłam, że Fujin może być w lepsdzym stanie jesli chodzi o koła i łożyskowanie, ale się myliłam. Oba koła ma w podobnym stanie co przednie koło Raptobike. Ale mimo to przygotowałam go do jazdy, podkręciłam amortyzatory tylny, i dzisiaj nawet jako tako na nim dało się jechać. Jako-tako. Bo waga zupełnie inna czyli większa, napęd na tył przez rurki prowadzące łańcuch, zawieszenie tylne i do tego opony półterenowe. Aż sprawdziłam czy da się na tym pojechać te "30" i się da, ale wówczas wychodzi 200 Watów... Tak! 200 Watt! Czyli tyle samo ile na pionowcu :D Kiedyś się zastanawiałam czy nie warto by jakoś dociążyć Raptobike'a aby mocniej trenować przy większych watach, ale sobie odpuściłam. A dzisiaj miałam okazję sprawdzenia "jak by to było".
Już domyślam się dlaczego poprzedni właściciel sprzedawał Fujina... Facet ewidentnie nie zajmował się tym rowerem i zapewne zauwazył że mu rower jakoś inaczej jeździ niż inne, z którymi być może miał do czynienia. Być może kupił sobie labo chciał kupić coś "lżejszego i szybszego" a tak naprawdę wystarczyłoby aby chwilę posiedział przy tym co miał. Aczkolwiek oczywiście wagi by specjalnie nie zmienił - co jak co firma Challenge dała z siebie co mogła aby dociążyć rower - wsadziła mu metalowy(!!!) fotelik... Oczywiście przywymiarowany. Po co ma ważyć taki fotelik ze 500 gramów, jak może ze 2 kilogramy? A czemu by nie? ;) Po co dawać low racerowi opony szosowe na ulice i szybkie asfalty, jak można wsadzić opony prawie że MTB??? :D
Sądżę, że spokojnie można by przeliczyć te 55 kilometrów na 80 gdybym je robiła na Raptobike.
Dzisiaj miałam też pierwszy kontakt III stopnia z francuską Żandarmerią. Ot, jechałam sobie gdzies miedzy polami. Taka szarówka, godzina 15:30. Z amną jechał jakiś szary samochód i tak się blisko mnie trzymał przez 2-3 minuty. Pewnie się przyglądał "co to jest" i nagrywał. Ale kiedy w końcu wyprzedziła, to okazało się, że za nim jedzie radiowóz. Wyglądał jak policyjny, ale kiedy w końcu pojechał z boku, okazało się że to "Gendarmerie". Oczywiście facet coś chciał ode mnie po francusku, domyśliłam się że chcą abym zjechała - więc zjechałam sobie za nimi na przystanek niedaleko. Doczepili się o.... brak oświetlenia. Środek dnia, niewielka jeszcze mgiełka widocznośc ponad 200 metrów... No ale dobrz. Ok. Byli zaskoczenie, że między sakwami z tyłu są 3 lampki tylne i z przodu ta niewielkie pomarańczowa lampeczka to porządny wypalający wyrwy w ciemności Convoy S2+... ;) Oczywiście całe spotkanie w bardzo miłej atmosferze, panowie niehumorzaści, po prostu mile zainteresowani że spotykają rower poziomy gdzieś na polach na pólnocy od Strasbourga :) I oczywiście dało się dogadać po angielsku.
Pogoda - okropna. Podobnie jak i wczoraj mrzawka, mgła z widocznością wieczorem rzędu spokojnie ponad 200 metrów, nic specjalnego. Temperatura cały czas 5^C. Ale zapowiada się, że będzie niestety chłodniej.


Tak się robiło do niedawna drogi rowerowe w Strasbourgu we Francji. Doskonałe połączenie umożliwiające weryfikację amortyzacji w rowerze, przypominające rowerzystom DLA KOGO są drogi, a dla kogo chodniki... :P
Przejazd po takim czymś z prędkością >10 km/h jest arcyprzyjemny.


Arcydzieło francuskiej myśli drogowej. Czyli w jak prosty sposób skutecznie spowolnić rowerzystów do zera i sprawdzić ich odporność własną oraz rowerów na nagłe podbicie przedniego koła do góry. Na oko różnica wysokości pomiędzy poziomem naweierzchni jezdni a chodnikiem wygląda na 3 cm, ale nie zdziwiłabym się, gdyby było tam nawet i 40...
Cóż, Francuzi umieją.

Trzeba zwrócić uwagę też na tradycyjne udawane "zmniejszenie" wielkości mini-progów: jak widać są mniejsze ale w dalszym ciągu są 3 linie więc wszelkie książeczki standardów drogowych są uwzględnione i nikt nie może się doczepić, że ktoś czegoś nie dopatrzył. A to, że rowerzystom plomby wypadną z zębów? No to co z tego? Chcieli jeździć rowerami to niech jeżdżą... :P

Zdjęcie nie oddaje tak dobrze wielkości progów jakie zostały porobione na takim niby prostym przejeździe przez uliczkę. Tradycyjnie dorga dla rowerów idzie wyżej niż jezdnia, zjazd na poziom jezdni jest skutecznie szybki podobnie jka i podjazd po drugiej stronie jezdni. Wszystko zrobnione tak aby rowerzyści pamiętali dla kogo są ulice w mieście!
[nie, nie dla nich. A przynajmniej nie w tym miejscu...]






Nawet na dróżce wiodącej przez las francuscy drogowcy zrobili co mogli aby przypomnieć rowerzystom, że drogi wcale nie są dla nich

Byle jak nałożona warstwa cieniutkeigo asfaltu i niech se mają ci rowerzyści czy tam piesi

Zima



To właśnie tu, w tym miejscu...

...5 czerwca 2019 roku...

...przyjęta została Dyrektywa Single-Use Plastics, dzięki której wszyscy mamy więcej "przyjemności" podczas odkręcania butelek i picia z nich... :P




Kategoria Challenge Fujin


  • DST 24.01km
  • Czas 01:13
  • VAVG 19.73km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Kalorie 595kcal
  • Sprzęt Raptobike Low Racer
  • Aktywność Jazda na rowerze

Strasbourg - jeżdżenie

Sobota, 13 grudnia 2025 · dodano: 13.12.2025 | Komentarze 0

Strasbourg
AVG: 19.51 km/h
MAX: 35.81 km/h
TSS: 157, IF: 1.17, VI: 1.87, Kcal: 595
NP: 140, Avg: 75, Max: 587, 1min: 268
HR: 115, Max: 156

Dzisiejszy wyjazd opóźnił mi sie, bo wcześniej zapomniało mi się o problemie z opadnięta kierownica. Wyrobiła się nmie tyle śrubka podtrzymująca rurę, ale sama rurkę się odgięła od ciągłego uderzania o śrubę. W końcu to tylko aluminiowa rura, a nie stalowa tak jak owa śrubka. Naprawienie tego kosztowało mnie z dobre 20-30 minut, nachodziłam się tam i z powrotem do mieszkania i jakoś problem rozwiązałam. I to na tyle dobrze, że o ile to jest prowizorka to się będzie trzymała.
Coś mi się dzisiaj Waty przestały zgadzać. Ja "tu" kopię w pedały 150... 160... 180 Watów, a prędkość rzędu 23-25 km/h? To do kitu taka robota. Przy 120 1.5 roku temu miewałam 30 km/h... Więc o co chodzi? Ano nie wiem. Ale zatrzymałam się gdzieś na trasie, sięgnęłam po aplikację Wahoo - wszystko w porządku. Połączenie na 1%, pedał naładowany w ~90%. Zainstalowałam aplikację Assioma Favero - potwierdziła co tzreba, skalibrowałam pedał od nowa. I pojechałam dalej. Nie-stety bez zmian w ilościach Watów jakie pokazywał licznik. Stety - bo to dobrze, bo mam parę w nogach :) Niestety - bo to oznacza, że coś jest nie tak z napędem lub i z kołami... Hamulce raczej nie trą. Tylne koło scentrowane, szprychy podciągnięte, łożysko naprawiane 3 miesiące temu. Ale za to przednie kołotakiego przeglądu nie przeszło i wydaje mi sie, że kulki w tym łożysku już mają serdecznie dosyć. Koło po obróceniu nie kręci się tak długo jak powinno. A to zawsze dodatkowy opór, zwłaszcza z przodu.
Opony są OK, bo niedawno wymieniane, z przodu one, z tyłu starsze Durano, napompowane do 5-6 barów więc to nie jest też żaden problem. Gdzieś mi te Waty uciekają. A niemozliwe też aby to była kwestia zmienionej aerodynamiki po zmianie torby na sakwy "jamniki", bo Waty są zbyt duże i przy mniejszych prędkościach.
Teoretycznie mniejsza temperatura tym mniejsza moc? Ale tu te Waty w dalszym ciągu są podawane na pedały i ta moc powinna być wykorzystywana na uzyskanie prędkości- której nie ma. Gdzieś ta moc ucieka.

Miejsca, w których nie było mnie od dawna. Od kiedy przesiadłam się do 4 kółek zamiast jeździć wyłącznie rowerem...









  • DST 73.54km
  • Czas 03:24
  • VAVG 21.63km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Kalorie 1214kcal
  • Sprzęt Raptobike Low Racer
  • Aktywność Jazda na rowerze

Strasbourg - Benfeld

Niedziela, 7 grudnia 2025 · dodano: 07.12.2025 | Komentarze 0

Strasbourg - Benfeld
AVG: 21.62 km/h
MAX: 32.15 km/h
TSS: 231, IF: 0.84, Kcal: 1214, VI: 1.16
NP: 118, Avg: 12, Max: 460, 1min: 287
HR: 119, Max: 154

Po wczorajszym krótkim wyjeździe, dzisiaj musiał nastąpić dłuższy. Ciągnęło mnie i na wschód i na pólnoc i na południe - wybrałam więc południe. Tam jest Selestat, ale wiedziałam że tam pewnie do niego nie dojadę. Może gdyby pogoda była lepsza, to może. Ale pogoda była gorsza niż wczoraj. Niby ciutkę cieplej, ale paskudny zimny wiatr z południa, robił swoje i odczuwalna temperatura z tych 10-11 stopni w zasadzie może dochodziła do 5-6. A jakby tego było mało - na początku tylko kropiło, ale za to potem zrobił się taki lekki deszczyk. Niby niewielki, ale do jadłodajni w Nordhouse wchodziłam przemoczona. Może nie czułam tego za bardzo, ale kiedy siadłam, od razu poczułam że moje ubranie jest co najmniej wilgotne.
No i niestety to nie tylko wrażenie, ale już jestem pewna, że moje latarki kupowane kilka lat temu mają ewidentnie dosyć. Podejrzewam że ichnie diody CREE uległy pewnemu zużyciu.
Zima

Kanał Rhone au Rhin



Gdzieś w drodze do Benfeld boczna alejka

Kanał Rhone au Rhin - ponownie