Info
Suma podjazdów to 3363 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Sierpień16 - 0
- 2026, Lipiec12 - 0
- 2026, Czerwiec5 - 0
- 2026, Maj10 - 0
- 2026, Kwiecień15 - 0
- 2026, Marzec6 - 0
- 2025, Grudzień8 - 0
- 2025, Listopad11 - 0
- 2025, Październik8 - 0
- 2025, Wrzesień11 - 0
- 2025, Sierpień7 - 0
- 2025, Lipiec13 - 0
- 2025, Czerwiec10 - 0
- 2025, Maj11 - 0
- 2025, Kwiecień6 - 0
- 2025, Marzec11 - 0
- 2025, Luty8 - 0
- 2025, Styczeń9 - 0
- 2024, Grudzień8 - 0
- 2024, Listopad6 - 0
- 2024, Październik11 - 0
- 2024, Wrzesień11 - 0
- 2024, Sierpień12 - 0
- 2024, Lipiec17 - 0
- 2024, Czerwiec19 - 0
- 2024, Maj13 - 0
- 2024, Kwiecień9 - 0
- 2024, Marzec13 - 0
- 2024, Luty10 - 0
- 2024, Styczeń1 - 0
- 2023, Grudzień5 - 0
- 2023, Listopad8 - 0
- 2023, Październik12 - 0
- 2023, Wrzesień10 - 0
- 2023, Sierpień13 - 0
- 2023, Lipiec12 - 0
- 2023, Czerwiec12 - 0
- 2023, Maj14 - 0
- 2023, Kwiecień11 - 0
- 2023, Marzec15 - 0
- 2023, Luty8 - 0
- 2023, Styczeń4 - 0
- 2022, Grudzień8 - 0
- 2022, Listopad15 - 0
- 2022, Październik15 - 0
- 2022, Wrzesień7 - 0
- 2022, Sierpień8 - 0
- 2022, Lipiec13 - 1
- 2022, Czerwiec8 - 2
- 2022, Maj11 - 0
- 2022, Kwiecień7 - 1
- 2022, Marzec3 - 0
- 2021, Listopad4 - 0
- 2021, Październik11 - 0
- 2021, Wrzesień10 - 0
- 2021, Sierpień16 - 0
- 2021, Lipiec11 - 0
- 2021, Czerwiec11 - 0
- 2021, Maj14 - 2
- 2021, Kwiecień7 - 0
- 2021, Marzec4 - 0
- 2021, Luty3 - 0
- 2021, Styczeń1 - 0
- 2020, Listopad2 - 0
- 2020, Październik6 - 0
- 2020, Wrzesień6 - 0
- 2020, Sierpień7 - 0
- 2020, Lipiec9 - 1
- 2020, Czerwiec12 - 6
- 2020, Maj11 - 3
- 2020, Kwiecień13 - 5
- 2020, Marzec15 - 4
- 2020, Luty13 - 3
- 2020, Styczeń2 - 0
- 2019, Grudzień2 - 0
- 2019, Listopad7 - 0
- 2019, Październik18 - 2
- 2019, Wrzesień12 - 0
- 2019, Sierpień18 - 0
- 2019, Lipiec13 - 2
- 2019, Czerwiec13 - 2
- 2019, Maj19 - 0
- 2019, Kwiecień7 - 0
- 2019, Marzec6 - 1
- 2019, Luty3 - 0
- 2018, Grudzień2 - 0
- 2018, Listopad14 - 0
- 2018, Październik18 - 0
- 2018, Wrzesień7 - 0
- 2018, Sierpień16 - 2
- 2018, Lipiec12 - 1
- 2018, Czerwiec13 - 0
- 2018, Maj18 - 0
- 2018, Kwiecień17 - 0
- DST 2.30km
- Czas 00:09
- VAVG 15.33km/h
- Sprzęt OOC
- Aktywność Jazda na rowerze
Ustka - do sklepu
Piątek, 28 sierpnia 2026 · dodano: 28.08.2026 | Komentarze 0
Ustka
AvgW: 14.8 km/h
MaxW: 26.0 km/h
Krótki wyskok do sklepu po kolację i śniadanie.
- DST 41.50km
- Czas 02:26
- VAVG 17.05km/h
- Sprzęt OOC
- Aktywność Jazda na rowerze
Słupsk - Ustka i okolice
Piątek, 28 sierpnia 2026 · dodano: 28.08.2026 | Komentarze 0
Słupsk - Ustka i okolice
Avg: 16.96 km/h
Max: 40.50 km/h
O 5 rano wyszłam z domu aby zdążyć na pociąg o 5:09. To były marne szanse a w dodatku okazały się być płonne - zapomniałam bowiem o pompce. 200 metrów dalej przypomniałam sobie o rękawiczkach. I tak w końcu na peronie pojawiłam się o 5:17... po dłuższym szarpaniu się ze schodami.
Tak! Szanowne PKL nie dojrzało jeszcze do tego aby zapewnić pasażerom rozsądnej możliwości dostania się na peron z czymś tak prozaicznym jak "rower" albo "wózek". W związku z czym cały ten rower z całym pełnym obciążeniem musiałam stargać na dół. Licząc na działającą windę na peron. Na szczęście ta działała.
I pomyśleć, że kiedy był tylko 1 peron i w całkowitej absolutności wystarczał wszystkim. Ba. Na końcu peronu było przejście po torach i można było tamtędy przeprowadzić rower czy walizki czy wózek. Co prawda potem jakiś bezmózgi yeti zamknął to przejście na kłódkę... No ale jakaś szansa zawsze była. A z windami jest jak jest - w Polsce raczej długo działać nie będą. Wystarczy sobie przypomnieć te stare windy przy Rotundzie. Albo nieczynne, albo zas*ane lub zasikane bo jakieś menele potraktowały je jak toaletę...
Mimo wszystko jakoś dojechałam do Warszawy Zachodniej i... Wróć! Wspomnę o tym, że pociągiem jaki miał mnie zawieść do Warszawy był stareńki przerobiony i zmodernizowany EN57. Niestety, standard jego wysokości plus jego wspaniałe schodki = niesamowite atrakcje dla pasażerów z wózkami i rowerami :>>>
Warszawa Zachodnia. Peron 4, Tor 8.
O niesnaskach z młodszymi babsztylami, które dopiero co się uczą jeździć na rowerach ale już są przemądrzałe i schamiałe - pisać mi się nie chce... Zawistne, przygłupie, reagujące agresją jak ktoś jest przed nimi w wagonie... Ech... Kiedyś rowerzyści w pociągach byli normalni. Pomagali sobie we wsiadaniu, wysiadaniu, pilnowali sobie rowerów... A dzisiaj?
Sam pociąg to oczywiście wagony piętrowe Bombardier, bez haków na rowery, z przedziałem na duże bagaże i oczywiście w centralnym miejscu wagonu - KIBEL. najważniejsza sprawa ;>>> Jechało się nawet nieźle, ale po tych wagonach widać już ślady zużycia. Fotele wyklepane od siadających pasażerów, ciężko się na nich siedzi. Te wagony mają swoje lata i mogliby je odświeżyć w tym KM.
Niezgodnie z planem wysiadłam nie w Ustce ale wcześniej w Słupsku - miałam totalny bajzel w bagażach, byłam załadowana ponad sakwy i wszystko mi się wysypywało. Dopiero po dokupieniu worka 20 litrowego (a la sakwa) udało mi się tą sytuację jakoś opanować. Ale pojawił się problem z rzepami tego worka i ich tendencją do weryfikowania ilości brudu na tylnym kole ;P
Ze Słupska spokojnym tempem poleciałam do Ustki. Mając tak obładowany rower nie było sensu się spieszyć. Niestety - każdy przystanek i zejście z roweru oznaczał 2 problemy: zsiadanie bo brakuje długości nogi i wsiadanie bo również jeszcze bardziej brakuje długości nogi. Aktualnie bez dodatkowego krawężniczka z 10cm ciężko mi wsiąść i rower się przy takich próbach przewraca :(
W Ustce rzucilam okiem na las, na morze i wreszcie na żarcie po którym już nic mi się nie chciało... Mam dość, jestem zajechana z powodu niewyspania jak i długiej podróży z wieloma niekoniecznie miłymi zdarzeniami.
P.S. Teoretycznie powinnam cały czas odczuwać "efekt nowości". Bo coś nowego, coś super, fajnego, lśniącego i... Ale ja tego nie czuję. Dla mnie Viper to jest po prostu jakby... Jakby rozwiązanie wielu problemów jakie były do tej pory. Ten rower jest delikatny, wrażliwy aż zanadto, jest mega zwrotny i naprawdę szybki - o ile nie niesie na sobie 2x wypełnionych na maksa sakw, worka z kupą rzeczy, karimaty, śpiwora, namiota, materaca itd.
Pamiętam jak jeździłam na "Turkusiku" lata temu. On też był przecież nowy, on też miał swoje chwile radości, ale one wówczas trwały krótko. Bo bolało. Bo efekty nie były takie jakie być powinny. Bo był jakiś przymus i brakowało samej czystej chęci, motywacji do tego aby chwycić go i pojechać. Na Viperze to wszystko jest.
I do tego o ile na Viperze nie udało mi się jakimś dziwnym trafem pozbyć bólu 4 liter, to tu na Viperze póki co po zmianie siodełka i po założeniu gaci z pampersami, to ten ból jest do przyjęcia. Zaś nawet jak wystąpi mocniejszy ból, to po krótkiej przerwie mogę jechać dalej, bez obawy że mnie to siodło przetnie... ;>>>
- DST 46.73km
- Czas 02:15
- VAVG 20.77km/h
- Sprzęt OOC
- Aktywność Jazda na rowerze
TESTY: Obciążenie wyprawowe
Czwartek, 27 sierpnia 2026 · dodano: 27.08.2026 | Komentarze 0
Ożarów - Błonie
Avg: 20.77 km/h
Max: 33.52 km/h
Wieczorem przygotowałam rower na wyprawę jaką planuję. Maksymalne obładowanie sakwami, jakieś namiot, śpiwór, wszelkie bambetle "niezbędne" na wyjeździe i tak dalej.
Dzisiaj wyjechałam nim na krótką traskę do Błonia i z powrotem aby sprawdzić jak się będzie zachowywał i wychodzi na to, że daje sobie radę bardzo dobrze. Chociaż oczywiście obciążenie tyłu powoduje, że przewraca się z łatwością źle odstawiony i oparty na bok. Przednie koło ucieka gdzieś i rower się przewala. Ale w trakcie jazdy wszystko jest w porządku, dodatkowe kilogramy nie wpływają za mocno na sterowanie - chociaż oczywiście spowalniają.
Przy okazji wskoczyłam do sklepu Atlas gdzie dokupiłam nóżkę i przede wszystkim torbę pod kierownicę. Trochę brakuje mi miejsca na różne "bardzo ważne" rzeczy potrzebne "na już" w drodze i te kilka litrów pojemności tuż przed sobą dużo pomogą.
- DST 38.66km
- Czas 01:44
- VAVG 22.30km/h
- Sprzęt OOC
- Aktywność Jazda na rowerze
TEST: Ustrzyki Górne - Lutowiska
Poniedziałek, 24 sierpnia 2026 · dodano: 24.08.2026 | Komentarze 0
Ustrzyki Górne - Lutowiska - Ustrzyki Górne
Avg: 22.17 km/h
Max: 53.07 km/h
Miałam takie małe marzenie od paru lat - sprawdzić na własne oczy i przekonać się na własnej skórze CO czują ultramaratończycy, którzy kończą BBT i dojeżdżają do Ustrzyk Górnych na tej trasie. Jak się czują, jak ta trasa wygląda, jak się odczuwa mając już niewiele sił a kiedy trzeba pokonać jeszcze kilka górek.
Dzisiaj wreszcie miałam okazję przekonać się, jak to jest. Oczywiście ja wiem, wiem... Ja byłam świeża. Ale mój Organizm na pewno nie ma takich parametrów jak zdecydowanej większości biorących udział w tej Imprezie, więc jakieś tam odczucia były.
Pierwsze 10 kilometrów - były super. Prędkość powyżej 30 km/h i to niezaleznie czy z wiaterkiem czy pod, czy pod górkę czy w dół. Waty jednak się zgadzały co widziałam wyraźnie po Avg Power, które rosło i osiągnęło 150... 150 Watów średniej mocy!*
Potem zaczęły się górki. Ale i tam tylko na jednej górce musiałam się zredukować do dużej tarczy z tyłu i ciągnęłam te 7 km/h pod górkę jakby nigdy nic, generując te 200 Watów.
Doturlałam się do Lutowisk bezproblemowo, zrobiłam zakupy w sklepie i ruszyłam z powrotem. Ta sama trasa, te same górki, zjazdy i podjazdy ale na odwrót. I szło mi super. Weszłam w rytm, a poznawszy już jak się zachowuje ten rower jechało mi się już całkiem dobrze. I na Wahoo cały czas widziałam średnią moc rzędu 146-147 Watów. Na poziomce te wartości dla mnie były nieosiągalne...
Pod koniec trasy napotkałam na zawodnika, który na ostatkach sił dojeżdżał do mety. Miło było wspólnie dojechać na sam koniec, ale jeszcze milej by było razem skończyć ten maraton. Ale kto wie.
Na koniec jazdy moje NP wyniosło....... 167 Watów. Sto Sześćdziesiąt Siedem Watów. Tak tak, ja jechałam wg Wagoo na IF równym 1.11 ale w moim odczuciu to nie było 1.11 ale co najwyżej 0.95. No może 1. Max.
Pakując się na te "jedynie 30-40 kilometrów" nie zabrałam za dużo wody ze sobą. No bo krótko... Błąd.
Błędem było też niezabranie ze sobą kurteczki i długich spodni. Na tej trasie o tej porze roku to już jest "must have".
Rower się sprawdza. Robi to co powininen jak nie lepiej. W pewnej chwili zdecydowałam się zjechać na boczną dróżkę, wiodącą nieco pod górę. Szutre, trawa, wyboiście. Musiałam sie zredukować do 1:1 a i tak ledwo co wjechałam. Raptobike ani żadna z poziomek by tam nie wjechała. Viper sobie poradził.
Oczywiście na zjazdach jest wolniejszy i to mocno od Raptobike'a. Tam gdzie na Raptobike'u bym miała spokojnie ponad 60, to tu wyciągałam na wyprostowanej pozycji te 45 km/h a jak się położyłam tracąc z oczu licznik :P to wyciągałam "aż" 50 km/h. Rekord 53 km/h to jest taki... o jakim na poziomce bym nawet nie wspomniała. Niestety też bolą 4 litery, ale to na pewno kwestia innego siodełka i bike fittingu a przede wszystkim "hardeningu" 4 liter.
Jedno jest pewne: zmiana koncepcji przyniosła bardzo dobre rezultaty. Tak tak, ja wiem. Było to mi polecane ale NIKT nie opisał jak jest z wydolnością Człowieka na układzie napędowym pionowym vs poziomym.
* wiem wiem wiem. Wstyd. O takiej mocy średniej z całego BBTa słyszałam jak rozmawiało 2 kolarzy w "lochach" Zajazdu... :D
- DST 6.00km
- Czas 00:20
- VAVG 18.00km/h
- Sprzęt OOC
- Aktywność Jazda na rowerze
Dojazdy z/na start i do/z mariny
Piątek, 21 sierpnia 2026 · dodano: 28.08.2026 | Komentarze 0
Wolin
Pusty w zasadzie wpis, aby dorzucić te kilka kilometrów jakie wykręciłam wożąc się z mariny do/z na start BBT.
- DST 27.54km
- Czas 01:10
- VAVG 23.61km/h
- Sprzęt OOC
- Aktywność Jazda na rowerze
Ożarów i okolice - wieczorna wycieczka
Środa, 19 sierpnia 2026 · dodano: 19.08.2026 | Komentarze 0
Ożarów - Pilaszków
Avg: 23.51 km/h
Max: 34.52 km/h
Przed dzisiejszym wyjazdem zmieniłam w końcu opony z Kendy 700x45mm na Schwalbe Durano 28"x1.10.
Zakładając, że znalazłam odpowiednie dane, to waga:
- Kenda: 555 gramów
- Schwalbe Durano: 305 gramów
Więc różnica całkiem całkiem. Na jednym kole 250 gramów. I wydaje mi się, że to nawet nieco czuć. Rower zachowuje się nieco inaczej, znacznie gorzej radzi sobie na nierównościach, brakuje mu "miękkości zawieszenia" do której już zdążyłam się przyzwyczaić. Ale za to szybciej przyspiesza i jedzie się ciuteńk o te 1-2 km/h szybciej. Pewnie gdbym się zregenerowała po wczorajszym to bym to mogła jeszcze bardziej przebadać, no ale niestety zmęczenie zrobiło swoje.
Znowu też bolały 4 literki i zaczęły już po ~15 kilometrach. Muszę chyba zmienić to coś co nazywa się siodełkiem, a co jest głowną częścią zestawu tortur w rowerach sado-maso tak chętnie reklamowanych i wspieranych przez to całe ... UCI... Ludzie ludziom zgotowali ten los... :>>>
- DST 25.74km
- Czas 01:12
- VAVG 21.45km/h
- Temperatura 14.0°C
- Sprzęt OOC
- Aktywność Jazda na rowerze
Ożarów i okolice - wieczorna wycieczka
Wtorek, 18 sierpnia 2026 · dodano: 18.08.2026 | Komentarze 0
Ożarów i okolice
Avg: 21.42 km/h
Max: 34.12 km/h
To już kolejny wyjazd na sado-maso pionowcu. Tym razem bardzo spokojnie, starając się nie wychodzić poza Z2 ale i tak wychodziłam w niektórych momentach i na koniec wykres mocy nie wyglądał w ogóle tak jak powinien. Trasę zrobiłam podobną do tej jaką jechałam kilka tygodni temu - wówczas jeszcze na Raptobike'u.
Postanowiłam też zmienić tymczasowe określenie "OOC" na odpowiedniejszą nazwę nowego roweru, która na pewno dla niego znakomicie pasuje: "Violet Viper".
Faktycznie - to jest jak żmija. Kilka dni temu pędziłam na nim z Leszna do Julinka, wypadłam na tzw "ścieżkę rowerową" (którą tylko mocno upośledzony projektant mógł tak nazwać) wyłozoną szutrem. I Violet Viper poradził sobie z tą nawierzchnią w ogóle jakby nie zauważając, że to jest gorsze niż asfalt. 25 km/h po lesie, po takiej nawierzchni? Raptobike (ograniczone możliwości skrętu przedniego koła) by się wyłożył kilka razy, Wielbłąd pewnie tez, Osiołek by miał jakieś szanse ze względu na mniejsze koła i mniejszy rostaw kół. A Violet Viper przemknął po tym niczym Duch.
I w zasadzie to ja tego nie rozumiem. Niby tylko zmiana delikatna geometrii ramy, ciutkę szerszy baranek i oczywiście opony od traktora - a faktycznie na takim """terenie""" jak szuter sobie poradził. Chociaż to teren nie jest.
Jedyny problem jaki mam to niestety 4 literki. Coś o czym wiedziałam, że będą problemy. Z czym walczę przez "pampersa" w gaciach. A i tak dalej boli. Może to kwestia siodełka...?
Na pewno VV jest świetny, znakomicie się na nim jeździ i ma olbrzymi potencjał.
Cmentarz wojenny w Laskach późnym wieczorem widziany już po ciemku



- DST 43.01km
- Czas 02:07
- VAVG 20.32km/h
- Sprzęt OOC
- Aktywność Jazda na rowerze
Ożarów i okolice - IV wyjazd i testy OOC
Niedziela, 16 sierpnia 2026 · dodano: 16.08.2026 | Komentarze 0
Ożarów i okolice czyli do Pruszkowa i z powrotem via Koszajec i Biskupice
Avg: 20.31 km/h
Max: 39.31 km/h
Chyba nie do końca rozumiem co się dzieje. To juz IV raz z rzędu jak jadę dzien po drniu na rowerze, w dodatku na sado-maso pionowcu. I spodziewane NP nie spada, a rośnie. O co tu chodzi? Wczorja było 142, dzisiaj mimo większego dystansu i wiekszej ilości górek zrobiło się 144. Generalnie też moc jaką obserwuję jest wyższa. No i te pokonywanie podjazdów - to jest czysta poezja. Górki wchodzą same pod koła.
Nie mogę zrozumieć dlaczego mam tyle radości z korzystania z tego roweru. Może to być efekt nowości - pojawienia się czegoś nowego. Ale nie wygląda mi na to. Wydaje mi się, że to po prostu efekty są bardzo dobrze widoczne i to one potwierdzają moje pewne podejrzenia i założenia.
Trzeba też dodać, że jazda "tak wysoko" to też dodatkowe efekty dźwiękowe - więcej szumu wiatru, który bardziej zagłusza muzykę czy podcasty.
O dziwo po tym IV dniu nie mogę jeszcze narzekać na kierujących. Z jakiegoś niewyjaśnionego i nieznanego mi powodu jeszcze nie przytrafił mi się jakiś idiota próbujący wyprzedzać na milimetry. Oczywiście to bardzo dobrze(!) i ja się z tego cieszę, ale nie idzie to w parze z moimi obawami. Może to kwestia wakacji... Może kwestia weekendu i mniejszego ruchu i jazda poza godzinami szczytu.
Rower.
Fachowcy z CR niestety za bardzo się nie przykładają. Ewidentnie kierownica jest minimalnie skrzywiona od samego początku. Minimalnie ale to widać od góry. Szanowni serwisanci zatrzymali sobie rower ze środy na czwartek aby dokonać "przeglądu przedsprzedażowego" a tego nie poprawili. Wydaje mi się, że została jedynie poprawiona owijka. Oprócz tego kiepsko działa mi zrzucanie biegów na szybsze. Albo te manetki fabrycznie są do luftu, albo szanowni serwisanci podciągnęli za mocno linkę. Tak czy inaczej rower w tej cenie - w dodatku jako marka własna tej sieci sklepów - powinien być przygotowany idealnie. A nie na "odteguj się".
4 litery bolą. Przyzwyczajają się powoli i wydaje mi się, że mniej reagują. Ale i tak je czuć, dzisiaj około 3x kilometra ponownie pojawił się mocniejszy ból. Może to kwestia ewentualnej zmiany siodełka.
Pruszków, Park Potulickich
I fontanna w przybliżeniu
- DST 33.48km
- Czas 01:33
- VAVG 21.60km/h
- Sprzęt OOC
- Aktywność Jazda na rowerze
Ożarów i okolice - III wyjazd i testy OOC
Sobota, 15 sierpnia 2026 · dodano: 15.08.2026 | Komentarze 0
Ożarów i okolice
Avg: 21.6 km/h
Max: 34.12 km/h
Kolejny dzień z rowerem sado-maso. Miałam obawy czy moje 4 literki będą w stanie w ogóle wsiąść na to cudo, ale o dziwo nie było specjalnych protestów. Dopiero po 30 kilometrach pupie się coś przypomniało, ale po krótkim odpoczynku dało się jechać dalej.
Na trasie jaką przejechałam celowo uimieściłam 2 podjazdy, w tym jeden nad S8 a drugi nad A2. Ten pierwszy w jedną stronę pokonałam mając 22 km/h w drugą stronę 27 km/h. I to pomimo iż specjalnie nie cisnęłam, pchałam tylko na jakieś 80-85%. Chociaż na górze miałam zadyszkę to jednak nogi dały radę. Ten mały wysiłek pokazał mi kolejną przewagę roweru sado-maso nad poziomkami.
W przerwie na spóźniony obiadek popytałam srEjAj i faktycznie podał mi kilka ciekawych danych, które przed chwilą potwierdziłam - jest bardzo ciekawie ale to dłuższa kwestia o której póki co na razie rozpisywała się nie będę. Jedno jest pewne, pewne sprawy uległy sporemu przemeblowaniu w moich pojęciach. I wydaje mi się, że to wcale nie jest "efekt nowości", tylko faktycznie coś się dzieje...
No bo jeśli weźmiemy dzisiejsze NP na poziomie 142 Watów, uzyskane bezproblemowo, bez dokręcania na siłę, w dodatku trzeciego dnia jeżdżenia non-stop to trzeba uznać, że coś jest na rzeczy.
Jednak na razie nie piszę nic, czekam aż kolejne dni i tygodnie potwierdzą to co przypuszczam.
Jeśli to się potwierdzi o czym myślę, to będzie znaczyć, że przez 19 lat żyłam w ułudzie, dałam sobie wmówić coś, co okazuje się być nieprawdą. I stwierdzenie, które mnie tak wkurzało usłyszane kiedyś_tam, może być prawdziwe. Przykra sprawa. Ale jeśli zgodna z prawdą to trzeba będzie staną jej naprzeciw i powiedzieć: myliłam się.
Przed wyjazdem rower otrzymał również pedały SPD. Obawiałam się że mogę o nich zapomnieć przy zatrzymywaniu się i "zrobić sobie kuku", jednak tak nie było. Wręcz pojawił się inny problem z wpinaniem prawego bloku w pedał i chwilami odnajdywaniem lewego pedału...
Oczywiście znowu się musiało coś przytrafić - dzisiaj spacerowała sobie młoda z pieskiem. Ona sobie, piesek sobie. Oczywiscie przewidziałam to i zwolniłam przestając pedałować uwalniajać bardzo głośne grzechotwanie "piesków" z tylnej piasty i licząc na właściwą reakcję. I ta owszem nastapiła - dziewczę zeszło na bok. A piesek? A piesek piesek skręcił w prawo odwracając się do mnie zaintrygowany tym co to hałasuje - i wchodząc mi pod koła... Oczywiste jest, że spodziewając się podobnych akcji wyhamowałam. Ale krzywa poszła.
I tak to jest kiedy na ulicach spotyka się osoby, które same powinny być na smyczy i w obroży... :>>>
Tak jest, kiedy włodarze miasteczka zamiast posłuchać głosu rozsądku i zrobić DDR, robią DDRiP w kiszce mając bezpieczeństwo i twierdząc na przekór wszelkiej logice, że DDRiP będzie bezpieczne. Guzik prawda. Im większe rozdzielenie rowerów od pieszych tym większe bezpieczeństwo dla obu tych grup.
A jak ktoś chce sobie mieć w miasteczku "drogę dla rowerów z widokami" to niech sobie ją tworzy u siebie w parku. Albo przed swoim domem na działce. Droga na takim kierunku - wschód-zachód w tym miejscu zawsze będzie drogą transportową. A nie ścieżką dla niedzielnych spacerowiczy. Wyprzedzanych co i rusz przez pędzące... hulajnogi ze zdjętymi ogranicznikami, jadące 40-50 km/h :>>>
Po raz kolejny o zachodzie Słońca - bo i o tej porze robi się chłodniej
Ponownie na pionowcu
- DST 51.55km
- Czas 02:07
- VAVG 24.35km/h
- Sprzęt OOC
- Aktywność Jazda na rowerze
Ożarów i okolice - II wyjazd i testy OOC
Piątek, 14 sierpnia 2026 · dodano: 14.08.2026 | Komentarze 0
Ożarów - Leszno
Avg: 23.5 km/h
Max: 41.50 km/h
To już drugi wyjazd na Oxfeld Observer Comp. Jej! Jaki to jest fajny zwinny rower :) I jaki lekki w porównaniu do tych, na których jeździłam do tej pory. Bardzo fajnie się tym jeździ.
O ile nic nie boli. Bo po wczorajszym niestety kiedy dzisiaj wsiadałam na tego przedstawiciela rowerów klasy sado-maso@UCI od razu poczułam protesty i bunty 4 liter. Nie są przygotowane do jazd na sado-maso i bardzo mocno protestowały przez pierwsze kilkaset metrów. Jednak dzięki dzisiaj zakupionym spodenkom z pampersem* udało mi się o tym bólu zapomnieć na dobre 44 kilometry... Niestety po 44 kilometrze, 4 literki zbuntowały się całkowicie i ledwo co mogłam dopełnząć do domu próbując zmieniać pozycje na tym siodełku, który jak wiele innychz ostał zaprojektowany przez jakiegoś sadystę. Pewnie z UCI :P
* serio? Dla fanaberii jakichś ameb mózgowych z jakiegoś srUCI zmuszać ludzi do noszenia pampersów aby byli w stanie jeździć jako tako na rowerach sado-maso???
Rower przeszedł dzisiaj kolejnych kilka modyfikacji w tym założenie bagażnika. Tu trzeba "pogratulować" osobnikowi projektującemu akurat ten bagażnik - co jak co ale tak skomplikować tak prostą rzecz jak montaż tak złozonego bagażnika to trzeba się napracować. Ponadto starałam się dość dobrze rozlokować "kokpit" ale niestety pomysłodaFFcy kierownic typu "baranek" najwidoczniej sami byli baranami i nie przewidzieli takich opcji jak lusterko, podstawka pod licznik, montaż wahoo czy innego bardziej zaawansowanego licznika nie wspominając o nawigacji czy smartfonie. Bo na co w gravelu czy na szosie smartfon i licznik? Przecież na tych rowerach rowerzyści i tak jedyne co to przyglądają się bieżnikowi swojej przedniej opony... :PPP :>>>
Mimo wszystko ten rowerek ma jednak swoją niską wagę, jest stabilny. Dzisiaj przeleciałam na nim ścieżkę żwirowo-szutrowo-leśną od Leszna do Julinka i muszę przyznać że 25 km/h na takiej nawierzchni to była pestka dla tych 28" kół i opon Kenda 45mm. Ten rower tam w ogóle nic nie poczuł a ja sama zrozumiałam na czym polega to szaleństwo z tymi gravelami. Ta moda to po prostu "szajbnięcie" na punkcie bardzo szybkiego latania po nieco cięższej nawierzchni, ale nie aż tak ciężkiej żeby trzeba było crossa nie wspominając nawet o MTB. Oczywiście słyszę głosy, że gravel to jest pomiędzy szosą a MTB ale to jest guzik prawda. Na takiej przestrzeni jest tam cross. Sam gravel jest właśnie pomiędzy szosą a crossem :D
No ale niestety, ktoś się wziął i uparł, i na siłę stworzył kolejny model roweru, kolejną modę i kolejną możliwość wyrwania od ludzi $$$ kasy.


Oxfeld Observer Comp dość niedbale oparł się był o znak i czekał grzecznie aż do niego wrócę...


Coś mi te słupy ciągle wchodzą w obiektyw - akurat zawsze o zachodzie Słońca
Ma ktoś teleport? Bo ci z GDDKiA to niestety jak zawsze nie umieją w ciągłość tzw DDRiP...
P.S. Wygenerowane oczywiście przez srEjAj:









