Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Katrinam z miasteczka . Mam przejechane 42479.93 kilometrów w tym 66.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.87 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 3363 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Katrinam.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 64.11km
  • Czas 02:38
  • VAVG 24.35km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Kalorie 825kcal
  • Sprzęt Raptobike Low Racer
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nocna wycieczka dookoła komina

Niedziela, 28 czerwca 2026 · dodano: 29.06.2026 | Komentarze 0

Ożarów - Leszno - Błonie - Babice - Ożarów
Avg: 24.3 km/h
Max: 37.7 km/h
TSS: 176, IF: 0.83, NP: 108, Kcal: 825, AvgP: 86, MaxP: 563, 1minP: 430
Uszczypnięć: 0 Aż dziwne :P

Zamontowałam nowy licznik - Cateye Velo 9. Podstawowa wersja, która ma to co tzreba ale jest tak dziwna w konfiguracji... Zaoszczędzili na normalnych 3 guziczkach i dali 2. Serio?
No ale dzięki temu wiem przynajmniej ile km/h jadę _w_te_chwili_ a nie za 10-20 sekund jak srahoo dobrze policzy odległości od satelit czy innej chmurki gdzieś tam. A prędkość to ważna sprawa, bo pozwala potwierdzić uzyskiwane osiągi. Cateye przyklejony na swojej podstawce nie wymagał specjalnego ustawiania odległości do magnesu na szprysze koła, tak jak tego domagał się licznik sigmoszajsu. Po prostu zadziałał "od przyklejenia". I to jest to co mi się podoba. Rower ma służyć do jeżdżenia a nie do tego aby na nim montować godzinami licznik rowerowy aby ten zadziałał...
Wyjechałam około 23:30. Ciemno, temperatura spadła "już" do tych 30 stopni i dało się nawet oddytchać. A podczas jazdy, czuło się pewien delikatny chłodek... A nie, czekaj... To tylko pęd wiatru... :/ No ale tak czy inaczej jechało się naprawdę znacznie lepiej i przyjemniej niż by się jechało w dzień. Nie wyobrażam sobie jazdy przy 40 stopniach Celsjusza...
Po wyjeździe skierowałam się gdziekolwiek - byleby jechać. Byleby pędzić przed siebie. Byleby troszeczkę chociaż odetchnąć powietrzem a nie siedzieć skryta w murach chowając się przed żarem lejącym się z nieba. Pognałam na zachód - tam na pewno musi być cywilizacja ;) I tak dobrze mi się jechało, że tylko ze względu na zaplanowany dzień skręciłam na południe w Lesznie.
Praktycznie zerowy ruch na drogach. Spokojnie, cicho, bez pośpiechu - wszyscy śpią. Od czasu do czasu gdzieś tam przejedzie jakaś osobówka. Wyprzedzający trzymali się (słusznie) lewego pasa, dla tych jadących z naprzeciwka. Tak to jest jak się zainwestuje w PORZĄDNE oświetlenie, a nie jakieś badziewne chińskie lampeczki po parę złotych za sztuka. Gdzie potem jest problem bo jak nie urywa się mocowanie, to pali się to tak sobie i trochę za krótko.
Do domu dotarłam punkt 3 nad ranem. Powoli zaczynało świtać, ale jeszcze nie tak aby robić jakieś zdjęcia zbliżającego się wschodu.
Regulacja przerzutki w Raptobike'u się udała, wszystko wróciło do normy tak jak powinno. Nadal mam za dużo szpejów w torbach.
Aha. I nie należy zostawiać osików w garażu, gdzie temperatura wzrośnie do 28-29 stopni Celsjusza. Żołądek tego bardzo nie lubi.

Na zdjęciach tego nie widać, ale Księżyc był całkiem spory tej nocy i ładnie oświetlał drogę.









Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko znajomi. Zaloguj się · Zarejestruj się!