Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Katrinam z miasteczka . Mam przejechane 43511.21 kilometrów w tym 66.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.86 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 3363 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Katrinam.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 54.17km
  • Czas 02:17
  • VAVG 23.72km/h
  • Sprzęt Raptobike Low Racer
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z grabkami na Słońce cz.2

Sobota, 1 sierpnia 2026 · dodano: 01.08.2026 | Komentarze 0

Ożarów - Leszno - Pomiechówek
Avg: 23.6 km/h
Max: 44.5 km/h

Wielkie próby osiągnięcia wielkich celów przy pomocy mizernych środków...
To nie miało prawa się udać.
Ale próbowałam. Mimo niewyspania, mimo senności a przede wszystkim - pogody.
Próbowałam, zrobiłam co mogłam i na pewno zrobiłam więcej niż normalnie. Kto inny by jeździł w burzy na rowerze z takimi nadźwiękowymi prędkościami próbując dotrzymać koła innym :)

W planie było przejechanie ponad 300 kilometrów. Teoretycznie przy dobrych wiatrach i dobrym towarzystwie dodatkowo motywującym oraz odpowiednim tempie i możliwości zajęcia czyjegoś tylnego koła, mogłam liczyć na to że to się uda. Zwłaszcza gdyby tempo było ciutkę mniejsze.
Jednak tempo było spore. Od samego początku Ekipa Pod Wezwaniem parłą do przodu uciekając przed burzą, która i tak nas dogoniła, zmoczyła, zlała wodą a potem gdzieś znikła. Ale deszcz dalej padał. A EPW próbowali uciekać przed tym deszczem na tyle mocno, że w końcu w Pomiechówku musiałam odpuścić.
Szkoda, bo byłam bardzo dobrze przygotowana, miałam zapakowane wszystko co trzeba.
Jedyna rzecz jaka mi szczególnie przeszkadzała to niestety ale BUTY. To już XYZ raz, kiedy dawały mi się w kość. Ileż można znosić cierpienie, ból stóp? Zwłaszcza wtedy kiedy nie ma opcji na zatrzymanie się, kiedy leje deszcz, obok walą pioruny?
Także buty SPD są do zmiany.

Na koniec wszystkiego, w Pomiechówku najechałam na jakieś kawałki szkła i kiedy wsiadałam do pociągu zorientowałam się, że mam z przodu totalnego kapcia. Kapcia pozbyłam się w Warszawie na peronie, zanim przeszłam na pociąg do domu. Wyjątkowo przemoczona, zmęczona zdecydowałam się odpuścić całkowicie aby szybciej się zregenerować.





Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko znajomi. Zaloguj się · Zarejestruj się!