Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Katrinam z miasteczka . Mam przejechane 43758.55 kilometrów w tym 66.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.84 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 3363 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Katrinam.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 70.74km
  • Czas 04:08
  • VAVG 17.11km/h
  • Sprzęt OOC
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Łeby do Dąbków

Niedziela, 30 sierpnia 2026 · dodano: 30.08.2026 | Komentarze 0

Łeba - Dąbki
Avg: 17.10 km/h
Max: 40.50 km/h

Poprzedniego wieczoru wybrałam do spania "nie ten" kemping co trzeba. W planie był 48, a ja w pośpiechu i ze zmęczenia wybrałam bardzo snobistyczny 41. Ale to był dopiero początek. Oczywiście o tak późnej porze jaką jest A kuku.
Szanowne męskie gówniarstwo "HAHAHAHAHA, HIHIHIH, HAHHARAHA, HIHIRAHAHA" zachowujące się stanowczo zbyt głośno męczyło mnie do 2 nad ranem. Kiedy już już zasypiałam, te gnoje na nowo się rozbudzały znowu rechotały i znowu zapadała cisza, a potem znowu to rechotanie... Przed 2 w nocy korzystając z tego, że namiocik miałam a la "trumienka", przeniosłam go z zwartością w inne miejsce. Ale i tak noc była popsuta. Raptem 5 godzin snu. Snu rozwalonego przez szczyli parowych, którzy nie umieli uszanować czegoś tak prozaicznego jak Cisza Nocna. Tak tak, ja wiem. Mogłam wybrać inne miejsce... Może. A może to jednak tych 3 gnojów powinno zachowywać się ciszej?
Po przeniesieniu namiociku znowu klęłam na tą "trumienkę". Koniecznie chciałam sprawdzić jak to jest wozić ze sobą takie coś, które da się położyć wszędzie i schować się... A okazało się to być jak dla mnie bardzo ciasnym badziewiem, które po wpuszczeniu szt 1 komara staje się pułapką. I jakby tego było mało, toto nie posiada tropiku na całej długości, nie da się tego porządnie napiąć więc opada pod własnym ciężarem przez co dotyka czy to śpiwora czy ciała. A więc jak tylko zaczyna kropić labo padać - woda zaczyna przesączać się do środka. Gratulacje dla projektantów tego cudeńka.
Jakby tego było mało, cennik tego kempinga jest... "specyficzny". Otóż płaci się za osobę i za... "Parcelę". Niezależnie od tego czy namiot zajmuje 1/10 parceli czy 1/20 czy 1/5 - parcele są podzielone na określone wielkości i udogodnienia i jeśli się stanie nie na tej co powinno to się płaci za całą. To tak jakby płacić za podróż ze Szwecji do Polski na promie, mimo iż chciało się tylko przepłynąć jedną zatoczkę. Logika zarządzających tym kempingiem powala. Na kolana.

Droga.
O pornaku wyskoczyłam na trasę, ale po drodze wpadłam jeszcze do "U Obsrajtka" na poranną herbatę. Tam też doszłam do wniosku, że mam dosyć "trumienki" i wożenie tego z czego już na pewno nie będę chciała skorzystać nie ma żadnego sensu. Błyskawicznie przeteleportowałam się do marketu, kupiłam taśmę klejącą, worki na śmiecie 60 litrowe. Zapakowałam trumienkę, śpiwór i  materac do 3 worków i wysłałam paczkomatem do domu. Od razu rower stał się lżejszy. I nawet nawet już chwilami udaje mi się na niego wsiadać bez podpórki, bez krawężnika czy ustawiania roweru niżej...
Dzięki tej zmianie, było mi już znacznie łatwiej skorzystać z opcji plażowania, kąpieli w morzu w Łebie zanim udałam się w stronę Dąbków. I również droga była łatwiejsza do pokonania mimo licznych górek, z którymi było ciezko się uporać. I przyznaje, że na jedną z nich się nie wdrapałam. Nie dałabym rady. Chyba, że zygzakiem, ale w ciągu dnia, przy takim ruchu pojazdow to było proszenie się o problemy. Dlatego tą górkę podeszłam a i to z przerwami bo nachylenie jednak wyjątkowo uciążliwe.
W ogóle to jadąc dzisiaj zastanawiałam się co chwila czy to aby na pewno Pomorze a nie jakieś Bieszczady...

Dąbki. Ponad 40 minut szukałam kempingu czy czegoś z domkami do wynajęcia na 1 noc. Nie ma. Nie było. I pewnie nie będzie. Nikomu się nie opłaca na 1 noc! Nikomu! I tylko 1 osobie?
Powiem tak: na Pomorzu wszyscy chcą zarabiać szmal ile tylko się da i jeszcze więcej. Ale żeby wyjść z jakąś inicjatywą i zebrać z ulicy leżącą i proszącą o zebranie KASĘ - to już nie, nie, nie da się, nie bo nie, nie no bo ten teges nie... Jak tu wędrować po Polsce rowerem jak nie da się zatrzymać na 1 nocleg nigdzie, bo tu wszyscy to najchętniej by wynajmowali na min 2 tygodnie a najlepiej to na 4 miesiące pewnie...?
W końcu musiałam zostać przy dość drogim pokoju, w zbyt dużej cenie, mimo iż oczywiście jakiś standard to lokum ma. Ale ta cena...? Poza sezonem?

Z innych spraw - sprawdziło sie moje przewidywanie odnośnie wykorzystania kończyn górnych podczas jazdy na rowerze sado-maso. Ręka boląca od 3 miesięcy praktycznie już nie boli. 2 tygodnie sado-masowania na pionowcu jakimś dziwnym trafem uruchomiły te mięśnie i stawy i ręka po tym jak zaczęła pracować to i przestała boleć a i jej ruchomość znacznie wzrosła. Co prawda za to pojawił się problem z prawym stawem skokowym ale to jest związane z wsiadaniem i zsiadaniem z zapakowanego Vipera. Niestety po zapełnieniu bagażnika, wysokość "w garbie" jest zbyt duża i mojej nodze ciężko ją pokonać.Chyba muszę popracować nad rozciąganiem się.

Paradoksem jest też to, że po takim zmęczeniu jak dzisiaj rano, byłam w stanie wsiąść na rower i przejechać te 70 kilometrów. Owszem z trudem, ale bez odmowy ze strony mięśni. Bo te mięśnie w przeciwieństwie do mięśni wykorzystywanych na poziomce, są przez nas ludzi wykorzystywane cały czas, codziennie. Więc muszą być zaprawione, super wytrzymałe od chodzenia, biegania, wchodzenia i schodzenia po schodach.


Kategoria OOC



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko znajomi. Zaloguj się · Zarejestruj się!