Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Katrinam z miasteczka . Mam przejechane 45015.78 kilometrów w tym 66.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.83 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 3363 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Katrinam.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 90.05km
  • Czas 04:08
  • VAVG 21.79km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Violet Viper
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Sochaczewa i z powrotem - zimno się robi

Niedziela, 11 października 2026 · dodano: 11.10.2026 | Komentarze 0

Ożarów - Sochaczew
Avg: 21.7 km/h
Max: 33.2 km/h

Przed południem słoneczko zajrzało mi do pokoju i przypomniało mi - czas na rower!
Faktycznie, w wyniku wczorajszej niepogody nie udało mi sie zrealizować większego planu wyjazdu z Pomiechówka gdzieś na pólnocny-wschód. Miałam plan na Pułtusk i potem na południe przez Zegrze i powrót na północną część Narwi przez Dąbie ale niestety... Pogoda. Okropna. I to nawet miało przejść. Miało - ale niestety wróżbici czegoś chyba nie dopatrzyli i totalnie niz nie wyszło. Padało aż do wieczora - o ile to można chwilami nazwać padaniem.
Za to dzisiaj - słoneczko w sam raz. Pogoda nie powiem że w sam raz, ale jak Słońce świeciło to te 15^C było. Dawało się jechać. Z jednym wyjątkiem - nie pod wiatr. A ja koniecznie chciałam przejechać te "swoje" ~80 km i jechałam pod wiatr na zachód. Brawa dla mnie :)
Ale nie dałam się, wiatr mnie nie pokonał. Dzielnie jechałam na zachód, trzymając się swojego planu - Sochaczew. Oczywiście nie obyło się bez wątpliwości czy na pewno, czy to co robię jest zgodne z jakimikolwiek założeniami, co na to mi powie jakis tam wykres w ICU i jak ja sama się będę czuła potem. Jednak byłam dobrze zaopatrzona w węglowodany, picia starczało i te głupie myśli dość szybko przechodziły. Wystarczyło po prostu jechać przed siebie, nie oglądać się na boki tylko kręcić pedałami. Łatwo powiedzieć - ale trudniej zrobić, zwłaszcza jak wiatr wszystko spowalnia, zimno robi swoje a kilometry jakoś nie chcą lecieć i upatrzonego celu ciągle nie widać na horyzoncie. A jakby tego było mało - pojawiła się świadomość tego co będzie po: wyjdę z jadłodajni prosto na zbliżający się zachód Słońca, zacznie się robić zimno i...
I co?
I nie dojadę? Przecież miałam spodnie, miałam drugą kurteczkę, miałam węgle w zapasie, wiedziałam i odliczałam czas a przede wszystkim: tolerowałam chwilowy brak węgli i "zajęcie się" Organizmu trawieniem tego co zjadłam i chwilowy "brak sił". Ale za to w bonusie miałam wiatr w plecy :) Zgodnie z przewidywaniami zrobiło się zimno. Ale nim na dobre wyjechałam na trasę, wskoczyłam do przydrożnej stacji paliw dolać paliwa - nie ma to jak gorąca herbata. A potem to już prosto jak strzelił. Cały czas po drodze, bez żądnych lokalnych byleby szybciej. W międzyczasie temperatura zjechała z tych wczesnopopołudniowych 14^C do 10 ^C. A ja w letnich długich spodniach i letniej kurteczce. Ale nie chciałam się zatrzymywać, nigdzie zbaczać aby się przebrać. Przyjęłam strategię - 0 przystanków. Maximum wysiłku tak aby utrzymać wyższą temperaturę Organizmu i nóg poprzez ciągły ruch. I dopóty jechałam - to się udawało. A że jechałam cały czas to plan udało się zrealizować. Oczywiście po drodze wchłonęłam jeszcze jednego batona czując że obiad uległ strawieniu, i że przydałoby się dorzucić węgli aby zapewnić więcej "szybkiego" paliwa.
Po powrocie okazało się, że termometr w liczniku nie kłamał - na termometrze za oknem 9.5^C. Brrr, zimno.

Ogólnie to ta wycieczka przypomniała mi nieco te, które robiłam tam nad Renem rok czy dwa temu. Również bywalo zimno a nawet i zimniej niż dzisiaj. Tylko wówczas jakoś nie szlo mi tak dobrze w zarządzanie kaloriami, chyba też gorzej się ubierałam stosując grubą kurtkę na bluzę, zamiast na przykład 2 letnich kurteczek jedna na drugą. No i tam jeżdżąc na poziomkach nie generowałam aż tyle energii co obecnie na pionowcu sado-maso :> .


Udało mi się ominąć chmury, które zapewne "zmoczyły" region na południe od A2

A na pólnoc od DK92 takie ładne chmurki

A to już w drodze powrotnej, gdzieś za Łaźniewem





Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko znajomi. Zaloguj się · Zarejestruj się!