Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Katrinam z miasteczka . Mam przejechane 45015.78 kilometrów w tym 66.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.83 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 3363 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Katrinam.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Sierpień, 2026

Dystans całkowity:761.38 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:39:33
Średnia prędkość:19.25 km/h
Liczba aktywności:19
Średnio na aktywność:40.07 km i 2h 04m
Więcej statystyk
  • DST 43.01km
  • Czas 02:07
  • VAVG 20.32km/h
  • Sprzęt Violet Viper
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ożarów i okolice - IV wyjazd i testy OOC

Niedziela, 16 sierpnia 2026 · dodano: 16.08.2026 | Komentarze 0

Ożarów i okolice czyli do Pruszkowa i z powrotem via Koszajec i Biskupice
Avg: 20.31 km/h
Max: 39.31 km/h

Chyba nie do końca rozumiem co się dzieje. To juz IV raz z rzędu jak jadę dzien po drniu na rowerze, w dodatku na sado-maso pionowcu. I spodziewane NP nie spada, a rośnie. O co tu chodzi? Wczorja było 142, dzisiaj mimo większego dystansu i wiekszej ilości górek zrobiło się 144. Generalnie też moc jaką obserwuję jest wyższa. No i te pokonywanie podjazdów - to jest czysta poezja. Górki wchodzą same pod koła.
Nie mogę zrozumieć dlaczego mam tyle radości z korzystania z tego roweru. Może to być efekt nowości - pojawienia się czegoś nowego. Ale nie wygląda mi na to. Wydaje mi się, że to po prostu efekty są bardzo dobrze widoczne i to one potwierdzają moje pewne podejrzenia i założenia.
Trzeba też dodać, że jazda "tak wysoko" to też dodatkowe efekty dźwiękowe - więcej szumu wiatru, który bardziej zagłusza muzykę czy podcasty.
O dziwo po tym IV dniu nie mogę jeszcze narzekać na kierujących. Z jakiegoś niewyjaśnionego i nieznanego mi powodu jeszcze nie przytrafił mi się jakiś idiota próbujący wyprzedzać na milimetry. Oczywiście to bardzo dobrze(!) i ja się z tego cieszę, ale nie idzie to w parze z moimi obawami. Może to kwestia wakacji... Może kwestia weekendu i mniejszego ruchu i jazda poza godzinami szczytu.
Rower.
Fachowcy z CR niestety za bardzo się nie przykładają. Ewidentnie kierownica jest minimalnie skrzywiona od samego początku. Minimalnie ale to widać od góry. Szanowni serwisanci zatrzymali sobie rower ze środy na czwartek aby dokonać "przeglądu przedsprzedażowego" a tego nie poprawili. Wydaje mi się, że została jedynie poprawiona owijka. Oprócz tego kiepsko działa mi zrzucanie biegów na szybsze. Albo te manetki fabrycznie są do luftu, albo szanowni serwisanci podciągnęli za mocno linkę. Tak czy inaczej rower w tej cenie - w dodatku jako marka własna tej sieci sklepów - powinien być przygotowany idealnie. A nie na "odteguj się".
4 litery bolą. Przyzwyczajają się powoli i wydaje mi się, że mniej reagują. Ale i tak je czuć, dzisiaj około 3x kilometra ponownie pojawił się mocniejszy ból. Może to kwestia ewentualnej zmiany siodełka.


Pruszków, Park Potulickich


I fontanna w przybliżeniu





  • DST 33.48km
  • Czas 01:33
  • VAVG 21.60km/h
  • Sprzęt Violet Viper
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ożarów i okolice - III wyjazd i testy OOC

Sobota, 15 sierpnia 2026 · dodano: 15.08.2026 | Komentarze 0

Ożarów i okolice
Avg: 21.6 km/h
Max: 34.12 km/h

Kolejny dzień z rowerem sado-maso. Miałam obawy czy moje 4 literki będą w stanie w ogóle wsiąść na to cudo, ale o dziwo nie było specjalnych protestów. Dopiero po 30 kilometrach pupie się coś przypomniało, ale po krótkim odpoczynku dało się jechać dalej.
Na trasie jaką przejechałam celowo uimieściłam 2 podjazdy, w tym jeden nad S8 a drugi nad A2. Ten pierwszy w jedną stronę pokonałam mając 22 km/h w drugą stronę 27 km/h. I to pomimo iż specjalnie nie cisnęłam, pchałam tylko na jakieś 80-85%. Chociaż na górze miałam zadyszkę to jednak nogi dały radę. Ten mały wysiłek pokazał mi kolejną przewagę roweru sado-maso nad poziomkami.
W przerwie na spóźniony obiadek popytałam srEjAj i faktycznie podał mi kilka ciekawych danych, które przed chwilą potwierdziłam - jest bardzo ciekawie ale to dłuższa kwestia o której póki co na razie rozpisywała się nie będę. Jedno jest pewne, pewne sprawy uległy sporemu przemeblowaniu w moich pojęciach. I wydaje mi się, że to wcale nie jest "efekt nowości", tylko faktycznie coś się dzieje...
No bo jeśli weźmiemy dzisiejsze NP na poziomie 142 Watów, uzyskane bezproblemowo, bez dokręcania na siłę, w dodatku trzeciego dnia jeżdżenia non-stop to trzeba uznać, że coś jest na rzeczy.
Jednak na razie nie piszę nic, czekam aż kolejne dni i tygodnie potwierdzą to co przypuszczam.
Jeśli to się potwierdzi o czym myślę, to będzie znaczyć, że przez 19 lat żyłam w ułudzie, dałam sobie wmówić coś, co okazuje się być nieprawdą. I stwierdzenie, które mnie tak wkurzało usłyszane kiedyś_tam, może być prawdziwe. Przykra sprawa. Ale jeśli zgodna z prawdą to trzeba będzie staną jej naprzeciw i powiedzieć: myliłam się.

Przed wyjazdem rower otrzymał również pedały SPD. Obawiałam się że mogę o nich zapomnieć przy zatrzymywaniu się i "zrobić sobie kuku", jednak tak nie było. Wręcz pojawił się inny problem z wpinaniem prawego bloku w pedał i chwilami odnajdywaniem lewego pedału...

Oczywiście znowu się musiało coś przytrafić - dzisiaj spacerowała sobie młoda z pieskiem. Ona sobie, piesek sobie. Oczywiscie przewidziałam to i zwolniłam przestając pedałować uwalniajać bardzo głośne grzechotwanie "piesków" z tylnej piasty i licząc na właściwą reakcję. I ta owszem nastapiła - dziewczę zeszło na bok. A piesek? A piesek piesek skręcił w prawo odwracając się do mnie zaintrygowany tym co to hałasuje - i wchodząc mi pod koła... Oczywiste jest, że spodziewając się podobnych akcji wyhamowałam. Ale krzywa poszła.
I tak to jest kiedy na ulicach spotyka się osoby, które same powinny być na smyczy i w obroży... :>>>
Tak jest, kiedy włodarze miasteczka zamiast posłuchać głosu rozsądku i zrobić DDR, robią DDRiP w kiszce mając bezpieczeństwo i twierdząc na przekór wszelkiej logice, że DDRiP będzie bezpieczne. Guzik prawda. Im większe rozdzielenie rowerów od pieszych tym większe bezpieczeństwo dla obu tych grup.
A jak ktoś chce sobie mieć w miasteczku "drogę dla rowerów z widokami" to niech sobie ją tworzy u siebie w parku. Albo przed swoim domem na działce. Droga na takim kierunku - wschód-zachód w tym miejscu zawsze będzie drogą transportową. A nie ścieżką dla niedzielnych spacerowiczy. Wyprzedzanych co i rusz przez pędzące... hulajnogi ze zdjętymi ogranicznikami, jadące 40-50 km/h :>>>


Po raz kolejny o zachodzie Słońca - bo i o tej porze robi się chłodniej

Ponownie na pionowcu





  • DST 51.55km
  • Czas 02:07
  • VAVG 24.35km/h
  • Sprzęt Violet Viper
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ożarów i okolice - II wyjazd i testy OOC

Piątek, 14 sierpnia 2026 · dodano: 14.08.2026 | Komentarze 0

Ożarów - Leszno
Avg: 23.5 km/h
Max: 41.50 km/h

To już drugi wyjazd na Oxfeld Observer Comp. Jej! Jaki to jest fajny zwinny rower :) I jaki lekki w porównaniu do tych, na których jeździłam do tej pory. Bardzo fajnie się tym jeździ.
O ile nic nie boli. Bo po wczorajszym niestety kiedy dzisiaj wsiadałam na tego przedstawiciela rowerów klasy sado-maso@UCI od razu poczułam protesty i bunty 4 liter. Nie są przygotowane do jazd na sado-maso i bardzo mocno protestowały przez pierwsze kilkaset metrów. Jednak dzięki dzisiaj zakupionym spodenkom z pampersem* udało mi się o tym bólu zapomnieć na dobre 44 kilometry... Niestety po 44 kilometrze, 4 literki zbuntowały się całkowicie i ledwo co mogłam dopełnząć do domu próbując zmieniać pozycje na tym siodełku, który jak wiele innychz ostał zaprojektowany przez jakiegoś sadystę. Pewnie z UCI :P

* serio? Dla fanaberii jakichś ameb mózgowych z jakiegoś srUCI zmuszać ludzi do noszenia pampersów aby byli w stanie jeździć jako tako na rowerach sado-maso???

Rower przeszedł dzisiaj kolejnych kilka modyfikacji w tym założenie bagażnika. Tu trzeba "pogratulować" osobnikowi projektującemu akurat ten bagażnik - co jak co ale tak skomplikować tak prostą rzecz jak montaż tak złozonego bagażnika to trzeba się napracować. Ponadto starałam się dość dobrze rozlokować "kokpit" ale niestety pomysłodaFFcy kierownic typu "baranek" najwidoczniej sami byli baranami i nie przewidzieli takich opcji jak lusterko, podstawka pod licznik, montaż wahoo czy innego bardziej zaawansowanego licznika nie wspominając o nawigacji czy smartfonie. Bo na co w gravelu czy na szosie smartfon i licznik? Przecież na tych rowerach rowerzyści i tak jedyne co to przyglądają się bieżnikowi swojej przedniej opony... :PPP :>>>

Mimo wszystko ten rowerek ma jednak swoją niską wagę, jest stabilny. Dzisiaj przeleciałam na nim ścieżkę żwirowo-szutrowo-leśną od Leszna do Julinka i muszę przyznać że 25 km/h na takiej nawierzchni to była pestka dla tych 28" kół i opon Kenda 45mm. Ten rower tam w ogóle nic nie poczuł a ja sama zrozumiałam na czym polega to szaleństwo z tymi gravelami. Ta moda to po prostu "szajbnięcie" na punkcie bardzo szybkiego latania po nieco cięższej nawierzchni, ale nie aż tak ciężkiej żeby trzeba było crossa nie wspominając nawet o MTB. Oczywiście słyszę głosy, że gravel to jest pomiędzy szosą a MTB ale to jest guzik prawda. Na takiej przestrzeni jest tam cross. Sam gravel jest właśnie pomiędzy szosą a crossem :D
No ale niestety, ktoś się wziął i uparł, i na siłę stworzył kolejny model roweru, kolejną modę i kolejną możliwość wyrwania od ludzi $$$ kasy.







Oxfeld Observer Comp dość niedbale oparł się był o znak i czekał grzecznie aż do niego wrócę...






Coś mi te słupy ciągle wchodzą w obiektyw - akurat zawsze o zachodzie Słońca


Ma ktoś teleport? Bo ci z GDDKiA to niestety jak zawsze nie umieją w ciągłość tzw DDRiP...

P.S. Wygenerowane oczywiście przez srEjAj:









  • DST 24.42km
  • Czas 01:06
  • VAVG 22.20km/h
  • Sprzęt Violet Viper
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ożarów i okolice - I wyjazd i testy OOC

Czwartek, 13 sierpnia 2026 · dodano: 13.08.2026 | Komentarze 0

Ożarów - Pilaszków
Avg: 21.90 km/h
Max: 36.71 km/h

Na stare lata mnie kompletnie potegowało i ponownie zaczynam próbować "powrotu" na bolesną część jeżdżenia na rowerze.
Ale niestety nie jest to obecnie już tylko zachcianka, ale przede wszystkim konieczność wynikająca z potrzeby uruchomienia rąk. Na poziomce moje ręce kompletnie nie pracują. Robią to samo co podczas prayc - leżą sobie i odpoczywają. A jak potem przychodzi co do czego i próbuję je do czegoś wykorzystać to z byle powodu łapią kontuzje.
Dlatego pożałowałam, wydałam mnóstwo kasy na nowy sprzęt a czy warto to się zobaczy.
Pierwotnym wyborem miał być zupełnie inny model roweru, z zupełnie innego rodzaju który kiedyś poznałam i mi się bardzo spodobał. Zresztą kilka dni tmeu podczas I wycieczki do CR właśnie na takim suiadłam i jeździło mi się niesamowicie fajne. Jednakże po dopytanie WszystkoWiedzącego LLMa, ten stwierdził że lepszym wyborem od KP50 będzie coś z graveli.
No i po przejrzeniu możliwości kieszeni i dostępności modeli, padło na OOC.
I tak po 24 kilometrach, bolą mnie oczywiście - co za zaskoczenie??? :P - 4 literki. Ręce jak cię mogę. Ale d..a naprawdę ma dość.
Trzeba jednak przyznać, że co 11 kg to nie 16. Pozycja może mniej wygodna, ale rower zachowuje się całkiem dobrze. Rozłożenie wagi roweru jest typowe dla rowerów sado-maso: masa jest rozłożona i na dole i na górze, jest więc jakby to ująć przestrzennie. To właśnie to powoduje, że sado-maso wydają się być poręczniejsze i jakby bardziej zwinne mimo iż niekoniecznie i nie zawsze tak jest.


Prawie jak wczesna jesień

Te liście, te "niskie" Słońce


Pilaszków, znane dobre miejsce do łapania zdjęć zachodzącego Słońca :)


Coraz szybciej zachodzi Słońce, coraz krócej jest po tej stronie


Zoom x3 - wspaniale widoczna daleko nad horyzontem czerwień znikającego tam Słońca


Niestety zoom cyfrowy więc i pikseloza, ale obiektywik smartfona pokazał bardzo fajny widoczek (zdaje się, że to linia 400 kV)


I niestety ale jak tylko zajdzie Słońce to od razu robi się też i chłodniej. Chłodniejsze noce, czuć jakby kończące się lato.

A jak ktoś już doczytał do tego momentu to czas na przedstawienie Nowego Roweru: Oxfeld Observer Comp








Oxfeld to marka własna Centrum Rowerowego. CR wydaje sie podążać drogą innej sieci francuskich sklepów i oby to nie skończylo się tak jak w przypadku tamtej sieci, gdzie poszło w ilość a jakość została zapomniana.
OOC - jak dla mnie całkiem ceiakwa propozycja. Jeździ. Koła się kręcą ;)
Napęd 1x11, GRX, hamulce hydrauliczne. Siodełko wchodzące w 4 literki: check! :P
Owijska wydaje się być tak naciągnięta jak ja naciągałam linkę do suszenia prania tydzień temu w Ustce: na odczep się ;)
Kolor: wg informacji z WWW: różowy. Chociaż ja nie będąc daltonistką widzę jasny fiolet, no ale... ;P
Opony 700x45C Kenda. Łapią przyczepność, ALE... ALE wydaje mi się, że tak średnio. Na nawierzchni zastosowanej w CR bezproblemowo robiłam uślizgi tylnym kołem przy mocniejszym hamowaniu. Wydaje mi się, że w Raptobike i Schwalbe One byłoby tam trudniej zerwać przyczepność.
Ale i tak opony idą do wymiany bo to nie ma być rower do gravelu tylko ma być to rower wyprawowy i na dojazdy do/z pracy.
Podobno widelec przedni jest karbonowy ale opukując go stwierdzam że to raczej jest model wykonany częściowo z karbonu.




  • DST 15.40km
  • Czas 01:09
  • VAVG 13.39km/h
  • Sprzęt Raptobike Low Racer
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ustka i okolice

Sobota, 8 sierpnia 2026 · dodano: 13.08.2026 | Komentarze 0

Ustka i okolice
Avg: 13.3 km/h
Max: 36.2 km/h

Takie sobie jeżdżenie po Ustce i okolicach.




  • DST 40.05km
  • Czas 02:28
  • VAVG 16.24km/h
  • Sprzęt Raptobike Low Racer
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ustka i okolice

Piątek, 7 sierpnia 2026 · dodano: 13.08.2026 | Komentarze 0

Ustka i okolice
Avg: 16.1 km/h
Max: 48.6 km/h

Zwiedzanie okolic Ustki czyli na pizzę do Zaleskich.




  • DST 13.62km
  • Czas 00:43
  • VAVG 19.00km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Sprzęt Raptobike Low Racer
  • Aktywność Jazda na rowerze

Regeneracyjnie

Poniedziałek, 3 sierpnia 2026 · dodano: 03.08.2026 | Komentarze 0

Ożarów i okolice
Avg: 19.0 km/h
Max: 32.4 km/h

Krótka wycieczka dookoła komina można powiedzieć, chociaż to nawet nie była pętelka. Ot - to tu, to tam.
Po drodze widziałam chmurkę o ciekawym kształcie. I tak sobie myślę, że wolałabym nigdy w życiu nie zobaczyć tego co ta chmurka przypomina. I nikomu nie życzę.
A poza tym to wyjazd z domu nawet po 20 nie gwarantuje że na drodze nie spotka się bezmózgich ameb dla których wyprzedzenie super oświetlonej rowerzystki na centymetry i zajechanie jej drogi to nic istotnego... I nie, wyprzedzenie wcześniej o 5 sekund nic mu nie da, bo i tak nadrobi tą prędkość w kolejnych kilkuset metrach jakie go dzielą od ronda, na którym i tak swoje odczeka...





Piękny grzybek zrobiła - tym razem - Natura

A tak wyglądała okolica jakieś 35 minut później, kiedy na horyzoncie zrobiło się nagle bardzo ciemnogranatowo.





  • DST 51.87km
  • Czas 03:10
  • VAVG 16.38km/h
  • Sprzęt Raptobike Low Racer
  • Aktywność Jazda na rowerze

Masa Powstańcza

Niedziela, 2 sierpnia 2026 · dodano: 02.08.2026 | Komentarze 0

Ożarów - Warszawa - Ożarów
Avg: 16.3 km/h
Max: 37.7 km/h

Masa Powstańcza, 82 lata od Powstania Warszawskiego.

Kupione wczoraj buty zdały dzisiaj swój I test - zdały na 5 z minusem. Bo jednak coś tam czułam na krawędziach stóp ale możliwosci regulacji w tych nowych butach są o dziwo znacznie większe, mimo iż jest tylko jeden system BOA. Sh1tmano mimo to dało radę i te buty działają jak trzeba.


Gdzieś na samym końcu, kilka chwil przed ruszeniem.


Zachód Słońca na powrocie




  • DST 54.17km
  • Czas 02:17
  • VAVG 23.72km/h
  • Sprzęt Raptobike Low Racer
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z grabkami na Słońce cz.2

Sobota, 1 sierpnia 2026 · dodano: 01.08.2026 | Komentarze 0

Ożarów - Leszno - Pomiechówek
Avg: 23.6 km/h
Max: 44.5 km/h

Wielkie próby osiągnięcia wielkich celów przy pomocy mizernych środków...
To nie miało prawa się udać.
Ale próbowałam. Mimo niewyspania, mimo senności a przede wszystkim - pogody.
Próbowałam, zrobiłam co mogłam i na pewno zrobiłam więcej niż normalnie. Kto inny by jeździł w burzy na rowerze z takimi nadźwiękowymi prędkościami próbując dotrzymać koła innym :)

W planie było przejechanie ponad 300 kilometrów. Teoretycznie przy dobrych wiatrach i dobrym towarzystwie dodatkowo motywującym oraz odpowiednim tempie i możliwości zajęcia czyjegoś tylnego koła, mogłam liczyć na to że to się uda. Zwłaszcza gdyby tempo było ciutkę mniejsze.
Jednak tempo było spore. Od samego początku Ekipa Pod Wezwaniem parłą do przodu uciekając przed burzą, która i tak nas dogoniła, zmoczyła, zlała wodą a potem gdzieś znikła. Ale deszcz dalej padał. A EPW próbowali uciekać przed tym deszczem na tyle mocno, że w końcu w Pomiechówku musiałam odpuścić.
Szkoda, bo byłam bardzo dobrze przygotowana, miałam zapakowane wszystko co trzeba.
Jedyna rzecz jaka mi szczególnie przeszkadzała to niestety ale BUTY. To już XYZ raz, kiedy dawały mi się w kość. Ileż można znosić cierpienie, ból stóp? Zwłaszcza wtedy kiedy nie ma opcji na zatrzymanie się, kiedy leje deszcz, obok walą pioruny?
Także buty SPD są do zmiany.

Na koniec wszystkiego, w Pomiechówku najechałam na jakieś kawałki szkła i kiedy wsiadałam do pociągu zorientowałam się, że mam z przodu totalnego kapcia. Kapcia pozbyłam się w Warszawie na peronie, zanim przeszłam na pociąg do domu. Wyjątkowo przemoczona, zmęczona zdecydowałam się odpuścić całkowicie aby szybciej się zregenerować.