Info
Suma podjazdów to 3363 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Październik15 - 0
- 2026, Wrzesień17 - 0
- 2026, Sierpień19 - 0
- 2026, Lipiec12 - 0
- 2026, Czerwiec5 - 0
- 2026, Maj10 - 0
- 2026, Kwiecień15 - 0
- 2026, Marzec6 - 0
- 2025, Grudzień8 - 0
- 2025, Listopad11 - 0
- 2025, Październik8 - 0
- 2025, Wrzesień11 - 0
- 2025, Sierpień7 - 0
- 2025, Lipiec13 - 0
- 2025, Czerwiec10 - 0
- 2025, Maj11 - 0
- 2025, Kwiecień6 - 0
- 2025, Marzec11 - 0
- 2025, Luty8 - 0
- 2025, Styczeń9 - 0
- 2024, Grudzień8 - 0
- 2024, Listopad6 - 0
- 2024, Październik11 - 0
- 2024, Wrzesień11 - 0
- 2024, Sierpień12 - 0
- 2024, Lipiec17 - 0
- 2024, Czerwiec19 - 0
- 2024, Maj13 - 0
- 2024, Kwiecień9 - 0
- 2024, Marzec13 - 0
- 2024, Luty10 - 0
- 2024, Styczeń1 - 0
- 2023, Grudzień5 - 0
- 2023, Listopad8 - 0
- 2023, Październik12 - 0
- 2023, Wrzesień10 - 0
- 2023, Sierpień13 - 0
- 2023, Lipiec12 - 0
- 2023, Czerwiec12 - 0
- 2023, Maj14 - 0
- 2023, Kwiecień11 - 0
- 2023, Marzec15 - 0
- 2023, Luty8 - 0
- 2023, Styczeń4 - 0
- 2022, Grudzień8 - 0
- 2022, Listopad15 - 0
- 2022, Październik15 - 0
- 2022, Wrzesień7 - 0
- 2022, Sierpień8 - 0
- 2022, Lipiec13 - 1
- 2022, Czerwiec8 - 2
- 2022, Maj11 - 0
- 2022, Kwiecień7 - 1
- 2022, Marzec3 - 0
- 2021, Listopad4 - 0
- 2021, Październik11 - 0
- 2021, Wrzesień10 - 0
- 2021, Sierpień16 - 0
- 2021, Lipiec11 - 0
- 2021, Czerwiec11 - 0
- 2021, Maj14 - 2
- 2021, Kwiecień7 - 0
- 2021, Marzec4 - 0
- 2021, Luty3 - 0
- 2021, Styczeń1 - 0
- 2020, Listopad2 - 0
- 2020, Październik6 - 0
- 2020, Wrzesień6 - 0
- 2020, Sierpień7 - 0
- 2020, Lipiec9 - 1
- 2020, Czerwiec12 - 6
- 2020, Maj11 - 3
- 2020, Kwiecień13 - 5
- 2020, Marzec15 - 4
- 2020, Luty13 - 3
- 2020, Styczeń2 - 0
- 2019, Grudzień2 - 0
- 2019, Listopad7 - 0
- 2019, Październik18 - 2
- 2019, Wrzesień12 - 0
- 2019, Sierpień18 - 0
- 2019, Lipiec13 - 2
- 2019, Czerwiec13 - 2
- 2019, Maj19 - 0
- 2019, Kwiecień7 - 0
- 2019, Marzec6 - 1
- 2019, Luty3 - 0
- 2018, Grudzień2 - 0
- 2018, Listopad14 - 0
- 2018, Październik18 - 0
- 2018, Wrzesień7 - 0
- 2018, Sierpień16 - 2
- 2018, Lipiec12 - 1
- 2018, Czerwiec13 - 0
- 2018, Maj18 - 0
- 2018, Kwiecień17 - 0
Wrzesień, 2026
| Dystans całkowity: | 652.79 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 30:57 |
| Średnia prędkość: | 21.09 km/h |
| Liczba aktywności: | 17 |
| Średnio na aktywność: | 38.40 km i 1h 49m |
| Więcej statystyk | |
- DST 181.24km
- Czas 07:48
- VAVG 23.24km/h
- Sprzęt Violet Viper
- Aktywność Jazda na rowerze
Brevet Kozienice 150 km - albo 200 km
Niedziela, 27 września 2026 · dodano: 27.09.2026 | Komentarze 0
Kozienice i okolice
AvgW: 23.2 km/h
MaxW: 35.5 km/h
TSS: 612, IF:0.89, NP: 147, Kcal: 3.742, VI: 1.11, AvgPwr: 133, MaxPwr: 583, 1minPwr: 414 Watt, 5minP: 347, 20minP: 187
To absolutnie nie tak miało wyglądać. Niestety cały plan wziął w łeb przez pewien wyjazd firmowy i wynikające z pewnych konieczności dość ścisłe realizowanie celów tego wyjazdu.
Jakby tego było mało, w piątek po opuszczeniu integracji, pojechałam sobie pozwidzać las w ookolicy nad Liwcem (zaraz po spływie kajakowym :P) i cały zgromadzony zapas energii poszedł się paść.
Nocka przed startem również nie należała do tych szczególnie udanych, niecałe 6 godzin snu.
Przygotowanie.
Wieczorem wpierw się sporo czasu przepakowywałam, aby na końcu zająć się pakowaniem. I wówczas odkryłam, że to co wzięłam za torbę podsiodłową, która miała być I raz użyta i I raz w ogóle zamontowana - to jest mała sakiewka na bagażnik. Ta którą kupiłam miesiąc wcześniej w Słupsku. Jednak na brevet nie wzięłam bagażnika, więc była mi ona tak potrzebna jak 6 koło u wozu. Z pomocą przyszły prezenty jakie dostaliśmy an wyjeździe integracyjnym - całkiem fajny i udany worek z firmowym logiem integry, co prawda ze sznurami ale dało się z tym jechać przez połowę dystansu. Potem zmęczona oddałam to jako "przepak" Wojtkowi który mnie poratował i to zgodził się dostarczyć na Metę :)
Tak czy inaczej - zabrakło mi dość ważnego elementu, który miał pomieścić część ubraniową i może nieco narzędzi. Na szczęście miałam jeszcze torbę pod kierownicę, gdzie spakowałam to wszystko było najcięższe. Mały plus.
Start.
Dojechałam o czasie. Perfekcyjnie przygotowana. Kółka napompowane, łańcuch świeżo naoliwiony wieczorem, wszystko popakowane, tylko wsiadać i jechać. Czy brać jakieś ubrania? Nieee, po co, jest ciepło... Jeszcze tylko szybka herbata, wymiana kilku słów z innymi i mogłam jechać. No i zgranie trasy ze strony WWW, wrzucenie do badziewnego Locusa... TYo na pewno ten dobry plik GPX, trasa wygląda znajomowo... Miało być coś pozmieniane ale tam... jedźmy!
Tak tak. na pionowcu jest zawsze tak samo ciepło jak na poziomce, prawda? Nieprawda! Jest zimniej. Więc po kilometrze chciałam się wrócić, ale... Rozgrzeję się, prawda? Tym razem prawda, po 5-7 kilometrach zapomniałam o chłodzie i mogłam jechać dalej (spodnie letnie długie i kurteczka letnia).
Jazda była... No jechałam swoje. Tyle ile mogłam, oszczędzając siły aby starczyło na dłużej. Waty się zgadzały a nawet było ich zdecydowanie więcej niż by było na poziomce. Średnia momentami podchodziła pod 138-139. Niestety NP sprawdzić się nie dało, ale na pewno było pod 150 - czyli wartość nieosiągalną dla poziomki. Tylko co z tego, skoro było pod wiatr i prędkość średnia była... No na pewno niższa niż ta jaką bym miała na Raptobike przy takiej mocy. Bo przy 133 średniej mocy to ja bym cisnęła pewnie z 31-32 km/h. A nie ciągnęła 23-24 km/h. Dramat.
Zatem już na długie kilometry przed PK1 wiedziałam że jest słabo. Co z tego, że pogoda dopisywała, było te 10 stopni Celsjusza, skoro przy tych rowerach sado-maso jedzie się wolniej. Ale jechałam i pchałam, naciskałam te pedały licząc na to że w końcu do tego PK1 dojadę a tam się zobaczy co dalej.
Dojechałam o 11:02. 20 minut później niż rok wcześniej na Raptobike i 8 minut przed zamknięciem punktu. Herbata, wymiana bidonów szybki baton energetyczny i jechałam dalej. Aczkolwiek uzyskiwany czas nie był zachwycający. 3 godziny po wyjeździe mieć przejechane raptem ~54 km? Słabiutko. Wiedziałam też dlaczego - za dużo jazdy w S2. Zachciało mi się szykowania bazy w chwili kiedy trzeba było zasuwać w Sweet Spocie i robić swoje. Szykować się na jazdę na i lekko za progiem. A nie bawić się w szykowanie czegoś na co trzeba wieluset godzin. Dobrze chociaż że się skapnęłam na tydzień przed i udało mi się jeszcze to tu i tam poszaleć np w drodze do/z pracy.
Z perspektywy kilometrów i czasu mam wrażenie też, ze rano Organizm był jakiś taki zaspany i dopiero kilkanaście kilometrów po PK1 zaczął odżywać i miałąm więcej ochoty i mocy na wrzucanie wyższych biegów. Do tego doszły też znacznie większe możliwości Vipera w pokonywaniu podjazdów. Tam gdzie na Raptobike bym musiała się już zapierać o fotelik, to na Viperze czułam że daję po prostu więcej z siebie, rósł mi oddech, rosły Waty a prędkość spadała minimalnie.
PK2. 13:45
Tego jeszcze nie grali. Przyjechałam ~50 minut później niż rok wcześniej... I ponieważ nie przejęłam się zwijaniem punktu tak mocno jak rok wcześniej to i spędziłam na nim ciutkę więcej czasu pijąc sobie herbatę, jedząc coś i dopiero po 14 wyjechałam w dalszą podróż. Mając też w uszach rady aby w razie czego sobie skrócić tam i tyle... Zrobić mniej ale się nie zajechać? Można. Ale ja chciałam mieć 200... 200 kilometrów, po tyle przyjechałam. Szkoda tylko, że Organizm po tyle tam nie pojechał. Organizm, któremu dałam w kość dzień i dwa wcześniej. Ciągnęłam jednak tyle ile mogłam, na tyle ile pozwalały mi nogi i na tyle by nie walić zadyszkami i co by licznik kcal nie szalał bo wyraźnie spalana energia leciała w oczach jak nigdy wcześniej. Co jak co to pionowce sado-maso pomagają spalać kcale. A jak pupa boli! Właśnie... Pupa. Nie wiem czy to kwestia mimo wszystko złego siodełka czy nie - ale coś jest nie tak i tyłek jednak bolał. Troszeczkę pomogło posmarowanie sudokremem ale nie na długo. Kilkadziesiąt razy musiałam przenosić 4 literki z miejsca na miejsce, a i tak bolało. Momentami naprawdę bardzo ciężko mi było znaleźć pozycję w której mogłam bezboleśnie kręcić korbami. Pomagało tylko zejście z roweru na kilka minut i po tym czasie kontynuowanie jazdy. Może to kwestia nadwagi, ale na Raptobike'u nic nie bolało poza mięśniami nóg :P
Wertepy.
Miało ich nie być - ale były. Ale nie chciało mi się po nich grzać dalej, więc po prostu wycofałam się i stwierdziłam że mam to w tyle. Brkaujace kilometry dorobię gdzieś gdzie da się jeździć albo... Albo będzie 150... Albo... Jednak coś mi się nie zgadzało z kilometrami. Coś jakby kilometrów przejechanych było więcej a do kolejnego punktu - jakby mniej. O co mogło chodzić? GPS się pogubił czy co? Eee - mniejsza. Jechałam dalej. W końcu na pewno wróciłam na trasę i jadę po niej, prawda? Prawda?
Przed Magnuszewem wylądowałam przy stanicy wojskowej - posiedziałam sobie na ąłwce, pojadłam, popatrzyłam na T34-85, poanalizowałam pogubione kcale i Waty rzucając okiem na TSSy i pojechałam dalej.
PK3: 17:22.
Magnuszew. Wreszcie. Wyklikałam dojechanie na smartfonie, i jazda dalej. Byleby dalej i byleby bliżej do mety. Bo to już tylko niecałe ze 40-50 kilometrów. Jeszcze tylko 2 pętle gdzieś na zdobycie kolejnych kilometrów. Po wyjeździe z pierwszej z nich mijając Orlena zawróciłam. Czas na herbatę.
[Orlen: 17:30]
Przy okazji wzięłam hot-doga i osika. Wyszłam ze stacji, siadłam na krawężniku obok zwróconego do mnie tyłem roweru, Vipera. Siedzę, jem i... PSZZZ!!! PSSssss...
Spojrzałam na rower. Tylne koło - flak. W ciągu 2 sekund, opona straciła całkowicie powietrze. Ale JAK?! Jakim cudem???
Dojadłam. Dopiłam. Zdjęłam wszystko z roweru, rower do góry nogami, zdjęcie koła, dętki, szukam. I co znajduję? Rozerwaną dętkę od strony... wewnętrznej.
CENTRUM ROWEROWE - właściciel marki OXFELD, pod którą produkowane są rowery w tym Viper - nie dopilnowało tak waznejs prawy jak zapewnienie odpowiednio twardej opaski na obręcz. I w końcu przy ciśnieniu 7 barów pod Schwalbe Durano, dętka musiała przebić się przez ten materiał opaski do obręczy i po prostu pękła. Szczęśliwym trafem dla mnie wówczas, kiedy siedziałam na stacji benzynowej, pod koniec dnia kiedy jeszcze było jasne... Ale i tak zamiast podziwiać Zachód Słońca - mozolnie zmieniałam dętkę zastanawiając się co zorbić z brakiem porządnej opaski, skoro tu w okolicy nie znajdę nic i nikogo co mogłabym wykorzystać zamiast tego żóltego badziewia. Tu mam na myśli chociażby taśmę izolacyjną - która miałam w worku, zostawionym w PK2... :P
Na szczęście pompeczka elektryczna marki EYEN - również marka własna Centrum Rowerowe - spisała się i dwukrotnie napompowała mi koło do tych 70 i 85 psi. Pierwszy raz do 85 a potem jeszcze raz po obejrzeniu efektów pompowania do 70. Niestety krzywo - inaczej się nie da - układająca się opaska na obręczy powodowała bicie. Dobrze, że byłam blisko, w prostej linii do mety miałam "tylko" 22 kilometrów... Będąc zmęczona, mając dość poważny defekt techniczny ruszyłam po prostej na koniec trasy. Mogłabym jeszcze poszukać w okolicy jakiegoś sklepu z taśmą, ponownie rozbierać koło, ponownie zmieniać, zakładać itd. Ale dla uzyskania tych dodatkowych 20 kilometrów nie miało to już większego znaczenia.
META: 19:25
Zaliczony brevet na 150 km - i bardzo dobrze. Biorąc pod uwagę ilość zmęczenia, ilość wrażeń w tym dodatkowych wynikających z zaniechań "technicznych" z Centrum Rowerowego i moich własnych - starczyło.
Prawie. Bo rozmawiając o pokonanej trasie coś się nam nie zgadzało. Zwłaszcza, że Wojtek wspominał o zmianach, że tych wyrw na pewno nie było... Więc czemu ja je miałam? Zajrzałam na stronę WWW, pobrałam plik GPX, ponownie wsadziłam raz jeszcze do Locusa Classica i... moim oczom ukazała się prawdziwa trasa z tego roku na 200 km a nie coś po czym jechałam przez cały dzień. W wyniku pośpiechu, pod wpływem wnerwienia na "zachęty do kupona nowej abonamentowej wersji Locus Extra Super High Version Turbo PRICE" zaimportowałam nie ten plik... oooopssssssss...
Tak czy inaczej - dojechałam i zrobiłam swoje. Przejechałam 181 kilometrów, zjechałam się naprawdę bardzo mocno, porównując to co zrobiłam z poprzednimi latami top faktycznie wypadło słabiej, ale... mocniej. Wygenerowałam znacznie więcej mocy, spaliłam znacznie więcej energii jednak nie przełożyło się to na prędkość roweru bo po prostu nie mogło. Nie ten rower.





Zachód Słońca widziany ze stacji Orlenu
- DST 35.78km
- Czas 01:37
- VAVG 22.13km/h
- Sprzęt Violet Viper
- Aktywność Jazda na rowerze
Do pracy i z powrotem
Środa, 23 września 2026 · dodano: 23.09.2026 | Komentarze 0
Ożarów - Warszawa
Avg: 22.00 km/h
Max: 34.44 km/h
Tam i z powrotem. I nawet rano nieźle mi szło. Nawet dało się przejechać w Warszawie bo jakiś taki mniejszy ruch był na kółkach.
Ale po południu - znowu zrobiło się ciaśniej. I jak ja nie mam nic przeciwko jeździe innym to ejdnak te hultajnogi mogłyby nie jeździć obok siebie ale z prawej strony, najbliżej prawej krawędzi. Te warszawskie śmieszynki naprawdę nie są szerokie. Nie da się wyprzedzić tak prosto bez specjalnego kombinowania.
I korzystając z okazji chciałabym najserdeczniej pozdrowić tą amebę umysłową - która projektowała toto:
https://maps.app.goo.gl/37gV71GX1ZYi2tee7
A tu dalsza część tego TFUru:
https://maps.app.goo.gl/QupGSan6FATJhbPPA
I przy kolejnym rondzie:
https://maps.app.goo.gl/xYorRXfVdHVQ21Wt6
Mam wrażenie, że projektowały to jakieś ćwierćmózgi w ramach konkursu: "Jak Upie...dolić Życie Każdemu Rowerzyście w Warszawie"
A jak to powinno wyglądać?
Normalnie - pasy rowerowe NA JEZDNI. Nie na chodniku! Tylko NA JEZDNI. I właśnie po to - aby uspokoić ruch samochodów!
Tak to się robi w normalnych miastach na zachód od Odry!
Tam ścieżki rowerowe są prowadzone oddzielnie poza jezdnią POZA terenami miejskimi. W miastach te ścieżki schodzą na jezdnię. Mieszają ruch rowerowy z samochodowym co skutecznie uspokaja ruch, staje się on płynniejszy i bezpieczniejszy.
O rozwiązaniach mających umożliwić parkowanie rowerów w budynkach biurowych pisać nie będę. Ale jak nie konieczność zjeżdżania gdzieś głęboko pod ziemię na poziom -4 to przedzieranie się po windach i ciasnych zakrętach, gdzie nawet rower pionowy sado-maso ma pewne problemy. A poziomkę musiałabym stawiać pionowo.

- DST 20.33km
- Czas 00:59
- VAVG 20.67km/h
- Sprzęt Violet Viper
- Aktywność Jazda na rowerze
Ręce opadają
Niedziela, 20 września 2026 · dodano: 20.09.2026 | Komentarze 0
Ożarów - Pilaszków
Avg: 20.49 km/h
Max: 34.25 km/h
Ręce opadają.
W planie na dzisiaj miałąm remont roweru - Viper dostał nowy łańcuch a przy okazji poczyściłam co mogłam i wyszykowałam rower do jazdy. Dzięki temu potem podczas wycieczki panowała cisza, napęd działał bezszelstnie. Prawie - bo skrzypienie nie stało.
Ale nie o tym...
Dojechałam do Pilaszkowa. Nie wiem czy to kwestia zgłoszenia do SM - ale żarcie wywalone przez kogoś zniknęło w 95%. Coś tam pozostało no ale ok, można przyjąć że drobnych kawałeczków czegoś to trudno zebrać. Poza tym dookoła - porządek i czysto. Postawiłam znicz pod pomnikiem i wyszłam z cmentarza. Stanęłam sobie obok... I nagle obok pojawił się samochód. Przyjechał jakiś Peugeot 508 kombi, zaparkował tuż przy ogrodzeniu cmentarza. I tak stał dłuższą chwilę więc sobie pomyślałam - może ktoś przyjechał na cmentarz... Ok, to sobie pójdę, zostawię trochę miejsca... I sobie poszłam. Akurat zaczynało padać, więc sądząc że to zaraz przejdzie, schroniłam się kilkadziesiąt metrów dalej pod drzewem. Ale tak co jakiś czas zerkałam - nikt nie podchodził do furtki, nikt się nie kręcił...
Kilkanaście minut później kiedy miałam odjeżdżać - mimo deszczu - podjechałam. Samochodu już nie było. Ale ....... jeżdżący tym pojazdem zostawił coś po sobie tuż przy ogrodzeniu...
Nie, tego tu wcześniej nie było!
!!!!!!
Tak trudno zabrać te kilka kubków ze sobą i wyrzucić gdzieś po drodze, pod sklepem czy nawet do torebki zabrać i w domu wyrzucić do śmieci???!!!
Ten samochód miał polską rejestrację!!! POLSKĄ!!! Więc na 99% to był Polak!
Niech mi to ktoś wyjaśni, proszę... :(
- DST 1.30km
- Czas 00:10
- VAVG 7.80km/h
- Sprzęt Violet Viper
- Aktywność Jazda na rowerze
Testy po zmianie łańcucha
Niedziela, 20 września 2026 · dodano: 20.09.2026 | Komentarze 0
Ożarów
Viper dostał nowy łańcuch - Shitmano HG-701. Ze spinką. Spinka jak zawsze sprawiała problemy przy zapinaniu i tym razem nie obyło się bez uszkodzenia niezłych kombinerek, które kupiłam specjalnie w celu zapinania... Cóż, spinka okazała się być mocniejsza.
Niestety wymiana łańcucha nie pomogła, dalej coś trzeszczy przy ruszaniu. Podejrzewam, że to niestety pedały Assioma Favero :(
- DST 47.77km
- Czas 02:23
- VAVG 20.04km/h
- Sprzęt Violet Viper
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Błonia i na cmentarz wojenny w Pilaszkowie Cz.II
Sobota, 19 września 2026 · dodano: 19.09.2026 | Komentarze 0
Ożarów - Błonie
Avg: 19.98 km/h
Max: 38.84 km/h
Kolejny dzień radości z jazdy na wspaniałym Viperze :D Alez on świetnie się układa, ależ on pędzi...!
Chociaż napęd mu chrzęści od dużej ilości pochłoniętego piachu i żwiru. Skąd ten piach w łańcuchu? Podejrzewam, że to jest mankament roweró sado-maso, gdzie napęd jest umieszczony praktycznie tuż za przednim kołem. I wszystko to co podrzuci przednia opona - trafia w łańcuch, który "zasysa" to i przerzuca po ogniwach aż do kasety i z powrotem. I to powoduje bardzo nimiłe trzeszczenie najlepiej słyszalne podczas ruszania mi przyspieszania. Oczywiście w pierwszej kolejności zbadany został suport - ale jest tam czysto i jest wszystko w porządku, korba jest OK. Pedały dokręcone. Siodło dokręcone. Kaseta dokręcona na maksa. Przerzutka i jej hak dokręcone. Dźwięki wydobywają się przy kręceniu obiema korbami więc to raczej jest łańcuch a nie coś innego.
Byłam też dzisiaj po raz kolejny w Pilaszkowie. Po ostatnim odkryciu żarcia rozrzuconego zaraz przy wejściu do Cmentarza Wojennego zgłosiłam to do UM i do SM i zostało to uprzątnięte. Wiem bo jeździłam i sprawdzałam. A dzisiaj koło południa kiedy tamtędy przejeżdżałam ponownie zobaczyłam podobny obrazek jak wcześniej. Moze żarcia nieco mniej, ale nadal w tym samym miejscu. To jest naprawdę smutne. 240 żołnierzy polskich walczyło tam za Polskę, za nas wszystkich. A potem ktoś przychodzi i dokonuje zbeszczeszczenia pamięci tych Ludzi którzy oddali swoje życie za nas, za Polaków i Polskę.
Podejrzewam, że sprawcą nie jest jednak Polak tylko... Może jakiś przybysz czy inna przybłęda zza wschodniej granicy. Pracuje pewnie gdzieś w kuchni w poblizu i w ramach pozbywania się, wyrzuca to pod wejście do cmentarza. Nie sądzę aby to był ktoś inny bo wydaje mi się, że bezmózgowie raczej nie dotyka ludzi mieszkających na zachód od Bugu...
Z tego co zaobserwowałam to cmentarz odwiedza regularnie ktoś jeszcze, kto stawia znicze na jednym z grobów i pod pomnikiem. I zastanawiam się, czy te podrzucanie żarcia to nie jest jakaś próba "mszczenia się" na tym kimś przez kogoś innego. Może jakieś próby wywierania wpływu na tym kimś?
Violet Viper aka Oxfeld Observer Comp
A w tle piękny wspaniały zachód Słońca
Brama cmentarza a obok...
Takie oto "wspaniałości" pozostawione przez jakiegoś bezmózgiego yeti...
- DST 31.84km
- Czas 01:34
- VAVG 20.32km/h
- Sprzęt Violet Viper
- Aktywność Jazda na rowerze
Wieczorowa przejażdżka po okolicy
Czwartek, 17 września 2026 · dodano: 17.09.2026 | Komentarze 0
Ożarów - Pilaszków
Avg: 20.25 km/h
Max: 31.76 km/h

- DST 34.92km
- Czas 01:41
- VAVG 20.74km/h
- Sprzęt Violet Viper
- Aktywność Jazda na rowerze
Do pracy i z powrotem
Poniedziałek, 14 września 2026 · dodano: 14.09.2026 | Komentarze 0
Ożarów - Warszawa
Avg: 20.69 km/h
Max: 31.95 km/h
Uparłam się na kolejny dzień z rowerem. Uparłam się bo nie lubię jeździć innymi środkami transportu do Warszawy. Transport zbiorowy ma tyle wad, że to można opisywać godzinami... Samochodem do centrum W-wy nie ma po co wjeżdżać bo nie ma gdzie ani jak zaparkować.
Ale też jak zrobię sobie "kryterium" na dojeździe, kolejnego dnia poprawię i nie zostawię wolnego dnia na regenerację to pojawia się problem właśnie z tym ostatnim. Regeneracja. Z tego względu dzisiaj starałam się jechać wolniej. Zwłaszcza, że rano nogi nie chciały podawać. Dopiero po południu przypomniały sobie o co chodzi na tym dziwnym sado-maso rowerze :P
I tak niestety wyszło mi zbyt duże łączne TSS co sprawi że kolejne 2 dni będą raczej bez 2 kółek :(
Ale wraca to co poznałam lata temu: na przystankach ludzie stoją rano okuci w kurtki, a ja przejeżdżam obok ubrana w koszulkę z krótkimi rękawkami i jest mi bardzo ciepło :D
- DST 36.10km
- Czas 01:53
- VAVG 19.17km/h
- Sprzęt Violet Viper
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Błonia i na cmentarz wojenny w Pilaszkowie
Niedziela, 13 września 2026 · dodano: 13.09.2026 | Komentarze 0
Ożarów - Błonie
AvgW: 19.1 km/h
MaxW: 26.6 km/h
Tym razem stosując się do swojego własnego samopoczucia oraz do wytycznych AI, pojechałam tempem rencistki. Spokojnie, powoli, nie przekraczająć nawet 21 km/h. Momentami gdzieś tam waty skakały w górę ale tylko jak ruszałam czy przyspieszałam. Generalnie miały absolutnie nie przekraczać tych marnych i słabiutkich 120 Watów. A starałam się nawet aby były na poziomie niższym niż 100. W związku z czym moja osiągana prędkość była wyjątkowo niska. Powiem tak: chyba jeszcze nigdy wcześniej nie jechałam tak wolno jak dzisiaj.
Ale zrobiłam to celowo, aby nie zwiększać zmęczenia i jak tylko to możliwe nie spowalniać regeneracji. Wszystko zgodnie z metodą 80/20 - aby jeździć szybciej, trzeba jeździć wolniej.
Jadąc do Błonia wstąpiłam na cmentarz wojenny w Pilaszkowie.
Cmentarz na którym zgineło 24 polskich żołnierzy w dniach 12 i 13 września 1939 roku, czyli 87 lat temu. Oni dzielnie walczyli w obronie naszej Polski, naszej Ojczyzny, naszej Niepodległości.
Chwilę po postawieniu znicza.

Jak widać, są nowe flagi. Palił się jeden z dwóch zniczy, więc ktoś tam zagląda.
Ale niestety są i takie "kwiatki" za które ktoś powinien odpowiedzieć karnie:

Wygląda to tak, jakby ktoś zajmujący się kuchnią z jednego z pobliskich ośrodków postanowił pozbyć się zupełnie dobrej jeszcze żywności i wyrzucił ją... Właśnie dosłownie metr od wejścia na Cmentarz.
Brak mi słów.
I to nie jest pierwszy raz, gdzie w poblizu znajdują się po prostu śmieci. Które i dzisiaj leżały kilkanaście metrów dalej:
Tak ciężko wywieźć gdzieś do normalnego śmietnika te wiadro po czymś i te śmieci??? Nóżki i rączki bolą?
Co to jest za dziwny Kraj??? KTO tu mieszka, że pozwala sobie na takie rzeczy?
Czy naprawdę nie ma ani krzty Patriotyzmu w tych ludziach?
A tak swoją drogą... W Warszawie widziałam mnóstwo samochodów oklejonych: "PAMIĘTAMY!". No i po tym Cmentarzu widać. Jak pamiętają.
Żeby we wrześniu nie pojawił się tu żaden sołtys, burmistrza czy kto tam ze swoją "świtą" i nie zapalił jakiegoś znicza, nie złożył wieńca???
WSTYD.
- DST 57.12km
- Czas 02:44
- VAVG 20.90km/h
- Sprzęt Violet Viper
- Aktywność Jazda na rowerze
Do bazy maratonu Gravelowe Bezdroża i z powrotem
Sobota, 12 września 2026 · dodano: 12.09.2026 | Komentarze 0
Ożarów - Warszawa
AvgW: 20.8 km/h
MaxW: 38.3 km/h
Jak to się mówi - warto rozmawiać. Dlatego wybrałam się dzisiaj do Warszawy. Naokoło nieco bo przez Jawczyce, ale przejechałam się. Na spokojnie, bez pośpiechu, próbując sie trzymać cały czas w Z2 ale niestety z różnymi efektami. Bo co nie popatrzę na Wahoo to natychmiast mam Z3 i Z4. No bo po prostu te pedały za szybko lecą w dół. Nie wiem jak to się dzieje, ale mam coś "nie tak" z nogami. W tym sensie pozytywnym, że wydaja mi się mocniejsze niż ocenia to ICU w swoim wyliczeniu FTP. Tak cyz owak, przez to średnia kadencja obecnie sięga >90, chwilami 96 nawet i to tak kompletnie bez trudu. Dzisiaj nawet widziałam 110... Nie wiem jak. Po prostu na pionowym sado-maso jakoś kadencja wchodzi znacznie łatwiej. Ale tez i przy tej kadencji moc z 3 ostatnich sekund również skacze do góry :P
Jechało się bardzo przyjemnie i to na tyle dobrze, że obecnie przed wieczorem znowu mam chęć na kolejną jazdę. Jakim cudem?
Oczywiście wg ICU weszłam w czerwoną strefę, ale... albo ICU jest do kitu albo ja mam niedowartościowane FTP i to obecnie tak już troszkę bardziej.
Jerdno jest pewne: dzień bez roweru = to dzień stracony :D
- DST 53.35km
- Czas 02:36
- VAVG 20.52km/h
- Sprzęt Violet Viper
- Aktywność Jazda na rowerze
Do pracy i z powrotem
Piątek, 11 września 2026 · dodano: 11.09.2026 | Komentarze 0
Ożarów - Warszawa
Avg: 20.51 km/h
Max: 34.12 km/h
Niniejszym ogłaszam Dzień ... Pieszego. Pieszego ..., który koniecznie musi wleźć na przejście dla pieszych właśnie wtedy kiedy nadjeżdża rower. Zmusić rowerzystę do gwałtownego hamowania, zatrzymania i potem ruszania i nabierania prędkości od zera. Czy za to są jakieś Specjalne Punkty? Czy to po prostu Zwyczajna Głupota i Bezmyślność?
Po zmianie opon Viper nabrał wigoru. Teraz jest znacznie zwinniejszy, szybszy chociaż już tak łatwo nie wybacza krawężników i krawężniczków - których jest wszędzie w Warszawie.
A przy okazji powrotu z pracy, jadąc na zakupy odkryłam jak to urzędy warszawskie działają na rzecz rowerzystów.
OKLASKI I BRAWA:
Wymienili nawierzchnię DDR przy Alejach Jerozolimskich. Brawo.
https://maps.app.goo.gl/kLTvUSrFyucxFv5t7
Ale żeby oddać ją do użytkowania?! O nieeee! Nigdy!
Lepiej jest zagrodzić płotami z obu stron! I w dodatku te płoty na górze połączyć na chama łańcuchami i kłódkami, aby w ogóle nie dało się przejść ani przejechać! BRAWO!!!

Jak to było?
"Jesteście młodzi, możecie przenieść rower te kilka metrów!" (c) Dorota Safjan [PiS]









