Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Katrinam z miasteczka . Mam przejechane 42479.93 kilometrów w tym 66.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.87 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 3363 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Katrinam.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 57.33km
  • Czas 03:04
  • VAVG 18.69km/h
  • Sprzęt Blue
  • Aktywność Jazda na rowerze

Miłki - do Gierłoży i z powrotem

Niedziela, 3 października 2021 · dodano: 04.10.2021 | Komentarze 0

Miłki - Giżycko i dalej a potem z powrotem
AVG: 18.66 km/h
MAX: 42.98 km/h

Po wcześniejszym wyjeździe spodziewałam się pewnego osłabienia, ale moje oczekiwania zostały przebite przez problem jaki się znowu pojawił z wiązadłem krzyżowym prawego kolana. Podczas jazdy już po kilku kilometrach zaczęło się pojawiać pobolewanie, potem kłucie i w końcu jadąc musiałam podjąć mocną decyzję - czy ryzykować i potem mieć znowu 2 miesiące bólu i leczenia i czekania aż przestanie czy może wcześniej zawrócić czując pewne poczucie winy wobec siebie że: "nie dało się rady". Radę bym dała, ale jakim kosztem? Ponownego rozwalenia kolana? Absolutnie nie, na to nie pozwolę zwłaszcza że jedyne co bym zyskała to parędziesiąt kilometrów więcej i może jakieś widoki bunkrów które już widziałam. Dlatego na kilka kilometrów przez Pozezdrzem zawróciłam do Giżycka gdzie jeszcze przejechałam się przez centrum do mostu zwodzonego a potem odwiedziłam jeszcze stację PKP i pobliskie znane sobie rejony. Trzeba przyznać że faktycznie "Polska w ruinie" :>>> Była. kiedyś. Obecnie to kolejne ładne miasto rozbudowujące się i oferujące coraz wiecej turystom jak i mieszkańcom.


Kategoria Blue


  • DST 92.12km
  • Czas 04:43
  • VAVG 19.53km/h
  • Sprzęt Blue
  • Aktywność Jazda na rowerze

Miłki - do Mikołajek i z powrotem

Sobota, 2 października 2021 · dodano: 02.10.2021 | Komentarze 0

Miłki - Rydzewo - Prażmowo - Mikołajki - Woźnice - Grabówek - Okartowo - Orzysz - Wyszowate - Miłki
AVG: 19.49 km/h
MAX: 48.72 km/h

Po przepysznym śniadaniu przygotowanym w agroturystyce przez Panią, wyskoczyliśmy w piątkę w kierunku na północ aby zaraz po minięciu centrum Miłek skręcić na zachód na Wierciejki skąd dojechaliśmy do Rydzewa, które część z nas znała już z wcześniejszych - choć żeglarskich - wojaży. Jednak jeziora Niegocin nie było nam dane zobaczyć bo od razu odkręciliśmy na połduniowy zachód do Półwyspu Kula aby zatrzymać się na kilka chwil na mostku i polecieć dalej po zachodniej stronie Jeziora Jagodne. I dalej przez Prażmowo do Szymonki gdzie po obejrzeniu przepływającego statku Żeglugi Śródlądowej dojechaliśmy na herbatę do Baru Szymonka gdzie zabawiliśmy nieco czasu. Stamtąd była już prosta droga do DK16, którą to dojechaliśmy do celu naszej podróży czyli Mikołajek. Tam popatrzyliśmy na jezioro, na port, na żaglówki, dane mi było zjeść pyszną zupę - rosół z makaronem i parę frytek. I po tej przekąsce ruszyliśmy w drogę z powrotem ale wiodącą przez Olszewo, Stefanowo, Tuchlin  do Okartowa. Tu niespodziewanie zrobiliśmy krótki postój na mostku nad kanałem łączącym jezioro Śniardwy z jeziorem Tyrkło i paręnaście minut potem popędziliśmy do Orzysza. W tym miłym miasteczku zasiedliśmy w restauracji The Dollar Bar & Grill gdzie osobiście zamówiłam sobie mini cheeseburgera a że mini to i do tego frytki. Taka miała to być mała porcja dla niezbyt głodnej rowerzystki. Mini obiadek. I kiedy przyniesiono mi TO COŚ, okazało się, że zamowioną potrawą jest MEGA MAXI cheeseburger. Coś WIELKIEGO. Większego nawet niż świetnie poznany mi (raz tylko) podwójny Wieśmac ze srakomaka! To był olbrzym. Owszem, co prawda tylko 1 kotlet wołowy w środku ale ta BUŁA i jej zawartość, te sosy... Pychota... Ale czy ja podołam temu... MINI? No jakoś podołałam, ale frytki które miały być jedną z ważniejszych części mojej potrawy odeszły na dalszy krąg moich zainteresowań. W zasadzie były zbędne. Niepotrzebne. Po wyjściu z restauracji czułam się normalnie jak bąk. Owszem, żołądek jeszcze nie wysłał mi sygnału: "przepełnienie!", ale byłam po prostu pełna i to kompletnie niepotrzebnie.
Na moje szczęście w drodze powrotnej do MIłek towarzyszył nam dopychający wiatr z południowego wschodu dzięki czemu ten napełniony bebech nie dawał mi się za bardzo znać, ale przyznaję że zaplanowana kiełbasa z ogniska na kolację... Już nie była mi potrzebna. Nawet teraz o 23 jak to piszę nadal czuję się nasycona w 100%. Jestem pewna, że żołądek będzie miał co robić do rana i pewnie jeszcze jutro. MINI...
A co do kondycji to mogę napisać że coś tam jest w nogach i niektóre działania wychodzą mi całkiem sprawnie na rowerze - o ile się nie zapełnię "mini cheeseburgerem" :)


Kategoria Blue


  • DST 2.04km
  • Czas 00:07
  • VAVG 17.49km/h
  • Sprzęt Blue
  • Aktywność Jazda na rowerze

Miłki - do sklepu i z powrotem

Piątek, 1 października 2021 · dodano: 02.10.2021 | Komentarze 0

Miłki
AVG: 16.38 km/h
MAX: 26.65 km/h

Szybki przelot do sklepu spożywczego po małe zaopatrzenie na wieczór i poranek.


Kategoria Blue


  • DST 42.45km
  • Czas 01:50
  • VAVG 23.15km/h
  • Sprzęt Blue
  • Aktywność Jazda na rowerze

Przed siebie

Środa, 29 września 2021 · dodano: 29.09.2021 | Komentarze 0

Ożarów - Pruszków - Brwinów - Błonie i okolice
AVG: 23.15 km/h
MAX: 42.73 km/h

Taka przejażdzka na szybko, co by przypomniec nogom co i jak i spędzić nieco czasu w ruchu a nie tylko siedząc. Wydaje mi się czas odpoczynku dobrze został wykorzystany przez Organizm, który nie tylko odbudował ale i powiększył niektóre moce. I to dosyć skutecznie bo zrobione 5 podjazdów na wiaduktuy nad A2 pokonałam z niezłymi prędkościami. Cieszy mnie to bo w najbliższym czasie zamierzam zacząć przygotowania do nowego sezonu ale już zgodnie z nową metodyką - odwróconej periodyzacji. Zgodnie z tym co napisał w książce Radosław Rogóż. To może być dobre is kuteczne wyjście z marazmu. Byleby tylko sobei znowu nie dowalić przetrenowania i będzie dobrze.


Kategoria Blue


  • DST 40.92km
  • Czas 01:57
  • VAVG 20.98km/h
  • Sprzęt Blue
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wycieczka po bułki

Czwartek, 23 września 2021 · dodano: 23.09.2021 | Komentarze 0

Ożarów - Błonie
AVG: 20.87 km/h
MAX: 30.48 km/h

Wyjechałam na głodniaka bo przecież "po drodze sie zje" i chyba przez to takie osiągi. Marniutkie.
Dopiero jak pochłonęłam Prince Polo to znalazłam jakieś odbicie ale to i tak juz po ptokach jak to się mówi.


Kategoria Blue


  • DST 34.26km
  • Czas 01:32
  • VAVG 22.34km/h
  • Sprzęt Blue
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wieczorna przejażdżka

Wtorek, 21 września 2021 · dodano: 21.09.2021 | Komentarze 0

Ożarów - Wąsy i okolice
AVG: 22.21 km/h
MAX: 32.49 km/h

Znowu - jak co roku o tej porze - robi się zimno. I checi na wychodzenie z domu w ogóle są mniejsze niż kiedy jest ciepło. Cudem dosłownie udało mi się namówić bo już odpuszczałam bo za zimno, bo się robi ciemno, bo noga boli i takie tam. Jak zwykle setka powodów aby tylko się nigdzie nie ruszać. Inaczej niż poprzednio jednak tym razem zalożyłam kurteczkę "zimową" i było mi cieplutko cały czas a nawet zaczynałam się już w niej pocić. I oczywiście tak jak poprzednio - rękawiczki musowo bo inaczej w ręce byłoby już za zimno. Także niestety - zima za pasem. Juz za chwilę w pełni bedziemy mieli znowu porę zimną, porę słoty, wilgoci wszechobecnej na dworzu, deszczu, zgniłych liści, a potem jeszcze dojdzie do tego mróz. Sama radocha... Mogliby w końcu przenieść Polskę gdzieś w okolice Kanarów albo co... ;)


Kategoria Blue


  • DST 46.64km
  • Czas 01:57
  • VAVG 23.92km/h
  • Sprzęt Blue
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Roztoki i z powrotem

Niedziela, 19 września 2021 · dodano: 19.09.2021 | Komentarze 0

Ożarów - Leszno - Roztoka - Leszno - Ożarów
AVG: 23.92 km/h
MAX: 33.65 km/h

Zimno. Koniec lata za pasem. I jak jest zimno to tak się nie chce. A jeszcze po nocy i w dodatku w niedzielę, na koniec wolnego. Ale swoje zrobiłam i jestem bardzo zadowolona. Ale jest zimno i po powrocie jest mi zimno - no ograniczam węglowodany trochę i jestem przez to też i wymęczona i zimno mi się zrobiło.


Kategoria Blue


  • DST 23.16km
  • Czas 01:07
  • VAVG 20.74km/h
  • Sprzęt Blue
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rozjazdowo i do paczkomatów

Środa, 15 września 2021 · dodano: 15.09.2021 | Komentarze 0

Ożarów i okolice
AVG: 20.70 km/h
MAX: 31.69 km/h

Zauważam, że moje nogi stają się mocniejsze po ostatnich wypadach, ale niestety póki jest tylko krótko siła, a wytrzymałości brakuje, nogi muszą się zregenerować totalnie, więc to na pewno zajmie z tydzień albo i dwa. Dopiero potem będę myśleć o dłuższych dystansach. Póki co może jakoś coś do setki.


Kategoria Blue


  • DST 250.69km
  • Czas 12:01
  • VAVG 20.86km/h
  • Sprzęt Blue
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zabrakło 1/6

Niedziela, 12 września 2021 · dodano: 12.09.2021 | Komentarze 0

Godów i trasa I edycji nocnej Tour De Silesia
AVG: 20.84 km/h
MAX: 55.87 km/h

4 dni odpoczynku od roweru - aż 4 dni, ale jak się okazalo - tylko 4 dni. Nie zdołałam się w pełni zregenerować po swoich wyczynach w Czechach na Zlocie Rowerów Poziomych - Setkani Lehokolo w Lucina i niestety dużo mi zabrakło do ukończenia tej edycji.
A co dokładnie?
Start - było lajtowo. Górka nie górka, spokojnie trzymałam się kolarzy gdzieś tam z tyłu, oczywiście zostawałam coraz to bardziej z tyłu ale jechałam "swoje" i było mi z tym bardzo dobrze. Nogi działały tak jak powinny. Podawały, ciągnęły, pchały - po prostu tak jak być powinno. Pierwsze oznaki, że coś jest "nie tak" zaczełam odczuwać po 40-45 kilometrze, a na 75 km (mój 80 km), na I punkcie na Orlenie już wiedziałam że jest coś bardzo nie tak, ale nawet mi przez myśl nie przemknęło aby cokolwiek zmieniać w trasie. Po prostu po krótkim odpoczynku ruszyłam dalej i tyle. Na 100 kilometrze coś tam mi się pojawiło w głowie, na 120 czułam już pewne problemy z górkami, uświadomiłam sobie też że oba moje kolana pobolewają czyli są nieprawidłowo naciskane przez mięśnie i ścięgna które nie wytrzymują parametrów pracy nóg. Do tego odezwało się wiązadło krzyżowe prawej nogi i przypominało o sobie aż do srakomatu w Raciborzu. A momentmai na tyle mocno kłuło, że musiałam trochę bardziej redukować siłę nacisku na pedały. Na swoim 160 kilometrze na II punkcie już wiedziałam że nie daję rady. Górki, które na początku robiłam bez żadnego więskzego zainteresowania nimi, bez zastanawiania się na którym biegu daną pokonam - teraz z trudem pokonywałam na 2-1 a ze 2x redukowałam się do 1-2.
Czy mogłam jechać dalej? Jasne, że nie. Meta miała być czynna do 14, miałam równe 20h na pokonanie dystansu, a ja w połowie dystansu wiedziałam ze druga połowę też bym pokonała ale w znacznie dłuższym czasie i z większą ilością przystanków, odpoczywania i dłuższymi czasami na postojach. Zresztą i tak na 12 godzin jazdy wyszło mi 6 godzin postojów. Także o czym tu mówić?
Oczywiście w tych 6 godzinach są nie tylko zwyczjane przystanki i oba PK na których byłam, ale przynajmniej ze 2h snu bo bez nich nie byłam w stanie jechać. Tak jak na KMT wystarczyło mi z 15-20 minut resetu, tak na Silesii potrzebowałam znacznie częstszych drzemek i resetowania się. Odnoszę wrażenie, że mój Organizm był w stanie pokonać 40km w niezłym tempie, na to był gotowy, na 80 km jeszcze by podolał cierpiąc, a ja... A ja zmusiłam go do >200km. I kiedy piszę te słowa - cierpię. Czuję jak drżę mimo, że zeszłam z roweru o 12:30 a jest 21:05. Wiem też co czułam kiedy jechałam do domu te kilkaset kilometrów, wiem jak wyglądała moja sprawność fizyczna zaraz po maratonie i jak wyglądała psychiczna godzinę temu kiedy wysiadłam z samochodu pod domem. Obraz nędzy i rozpaczy.
Sam maraton był SUPER. Świetnie zorganizowany. Wszystko przygotowane perfekcyjnie, na pobieraniu zestawu i GPSa spędziłam łącznie... z minutę :D Szok, że można tak szybko, aczkolwiek duzo uczestników też nie było. Trasa przygotowana bardzo dobrze, duże urozmaicenie i krajobrazów i drogi. No i po powrocie możliwość skorzystania z prysznica, czego sobie nie odmówiłam i skorzystałam co przywróciło mi kilkanaście % sprawności i nieco odżyłam. I rzecz jasna świetne położenie Bazy względem parkingu/kempingu/miejsca startu. Rewelacja!
Pobnadto spotkałam fajnych ludzi na tarsie - nr 113 i 114, którzy mając pewne problemy z GPSem nieco krążyli po trasie ;) ale fajnie było się spotkać, pogadać i wzajemnie sobie pomóc :) Przyznaję też, zę widok 2 rowerzystów jadących po trasie w przeciwnym kierunku, spotkanych koło 23-00:00 jest zaskakujący, zwłaszcza kiedy za moment wracają ;)
Rower się sprawdził w 100%. Zasilanie z powerbanku smartfona który kierował mnie Locusem Map Pro po trasie również dalo radę po ponad 12h świecenia ekranu olbrzymi powerbank (8* 19650) wskazuje na pozostałe 67%. 2x Convoy S2+ oświetlające drogę jak zwykle robiły z nocy dzień. Jedyne czego mi zabrakło to uwhcyt pod telefon ale na szczęście miałam gumę kupioną jeszcze w lipcu na rajdzie Tour De Fundacja w Malborku.
Co nie zdało egzaminu? Nawigacja głosowa Locus Map Pro:
- za głośna i nie ma możliwości regulacji głośności powiadomień
- pieprzy bzdury o czymś co będzie za >2 kilometry. Gdybym leciała F-16 to by mnie to faktycznie mogło zainteresować. Ale jadąc rowerem będę miała dany punkt za 5-6 minut.
W trakcie całej jazdy czyli przez jakieś 8h nocy kiedy byłam poza punktami, wyczerpałam łącznie 10 baterii 18650, w zapasie zostało jeszcze 10 sztuk :D


Kategoria Blue


  • DST 45.91km
  • Czas 02:05
  • VAVG 22.04km/h
  • Sprzęt Blue
  • Aktywność Jazda na rowerze

Znowu zimno

Poniedziałek, 6 września 2021 · dodano: 06.09.2021 | Komentarze 0

Ożarów - Błonie
AVG: 21.92 km/h
MAX: 28.88 km/h

Po powrocie z Czech wyraźnie jestem w stanie rozładowanej bateryjki, która musi się zregenerować i naładować. Dzisiejszy wyjazd był tylko dla przypomnienia jak i aby rozkręcić prawe kolano gdzie przypomina o sobie wiązadło krzyżowe najprawdopodobniej po zbyt długim czasie siedzenia za kierownicą samochodu.
Do tego dochodzi wyraźnie mniejsza temperatura - 11^C - więc i jej wpływ jest już widoczny na osiągi. Niestety kiedy wychodziłam z domu było 18^C, liczyłam na to że podczas powrotu będzie jeszcze z 15-16 a tu niestety przykra niespodzianka i spadek aż do 11. Czas zmienić ubranie na jesienno-zimowe :(
Krótkie to lato było w tym roku, oj krótkie.


Kategoria Blue