Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Katrinam z miasteczka . Mam przejechane 42479.93 kilometrów w tym 66.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.87 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 3363 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Katrinam.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 58.56km
  • Czas 03:28
  • VAVG 16.89km/h
  • Sprzęt Blue
  • Aktywność Jazda na rowerze

III wycieczka zlotowa w Czechach

Sobota, 4 września 2021 · dodano: 04.09.2021 | Komentarze 0

Straznice i okolice, Petrov, Radeyov, Vnorovy
AVG: 16.84 km/h
MAX: 60.40 km/h

Prędkość maksymalna kolejny już dzień z rzędu uzyskana na zjeździe z Luciny do Twaroznej Lhoty. Dałoby się więcej, gdyby droga była równiejsza i może pochylenie większe. Odniosłam wrażenie oglądając filmik ze zjazdu, że 55-58 km/h to jest taka prędkość graniczna przy określonym pochyleniu i prędkości wiatru i oczywiście stanie nawierzchni.
W planie ślad miał około 40 kilometrów, ale ponieważ jechałam za kimś kto trasy nie znał to łącznie wyszło mi ponad 58 kilometrów, ale nie narzekam bo zwiedziłam kolejny kawałek Czech ale i jechało mi się całkiem fajnie, pomimo odczuwalnego zmęczenia po dwóch poprzednich dniach.
Kondycyjnie czuję się jak wyczerpana bakteryjka, ale jeszcze tak kilka procent jej zostało.


Kategoria Blue


  • DST 59.60km
  • Czas 03:30
  • VAVG 17.03km/h
  • Sprzęt Blue
  • Aktywność Jazda na rowerze

II wycieczka zlotowa w Czechach

Piątek, 3 września 2021 · dodano: 03.09.2021 | Komentarze 0

Straznice i okolice
AVG: 16.99 km/h
MAX: 60.50 km/h

A zatem II wyjazd na Zlocie już za nami. Tym razem zaczęliśmy już od zjazdu do Twaroznej Lhoty. Standardowo na zjeździe prędkości były olbrzymie i dzisiaj udało mi się wykręcić ciutkę ponad 60 km/h, jednak oczywiście był moment, kiedy ktoś przede mną zajął mój tor jazdy i musiałam lekko przyhamować co zabrało mi 4 km/h jak nie więcej i kilkadziesiąt metrów zjazdu. Może gdyby nie to, miałabym dzisiaj z 65 km/h? ;) Poza tym jechało się zupełnie dobrze, ale niestety nogi po wczorajszych przebojach już dzisiaj tak dobrze nie ciągnęły i wyraźnie czułam utratę mocy. A w ogóle te dwa wyjazdy po 6x kilometrów można spokojnie liczyć jako takie po 100 kilometrów, bo naprawdę wysiłek można do takiego dystansu przyrównać. Niektóre podjazdy są hardkorowe, dzisiaj nie tylko schodziłam do 1 blatu ile jeszcze kilkakrotnie było ustawione 1-1. A kondycja... No wczorja była i dzisiaj na płaskich też się pojawiała, ale na koniec już czułam koniec bateryjek.


Kategoria Blue


  • DST 60.11km
  • Czas 03:33
  • VAVG 16.93km/h
  • Sprzęt Blue
  • Aktywność Jazda na rowerze

I wycieczka zlotowa na Zlocie w Czechach

Czwartek, 2 września 2021 · dodano: 02.09.2021 | Komentarze 0

Straznice i okolice
AVG: 16.88 km/h
MAX: 63.92 km/h

Pierwszą wycieczkę rozpoczęliśmy kilka chwil po godzinie 10 rano. 10 rano! Cudowna godzina bo dało się normalnie wyspać po wieczorze gadania przy napojach :)
Spodziewałam sie prostej drogi na STraznice, czyli pierwsze 2 kilometry praktycznie w dół. A kuku, wcale że nie. I wycieczka prowadziła nas od razu na punkt widokowy zlokalizowany w zasadzie na maszcie GSM. Serio. I te pierwsze 2 kilometry to było 90% pod górę. I to ostro, na szczyt wzniesienia. Cudowna rozgrzewka. Nigdy wcześniej nie zrobiłam tyle podjazdów ile dzisiaj podczas tej wycieczki. Pierwszy podjazd to jeszcze był spoko, ale drugi... I trzeci... Na drugim już redukowałam do 2-1 a chwilę potem na początku trzeciego do 1-3 i za moment 1-1. Przy okazji jazdy na 1-1 szarpnęłam też jakoś kierownicą na bok, stopa mi wlazła gdzieś w okolicę błotnika przedniego koła, którego przednią część zerwałam. :( W sumie to on już wcześniej miał pewne przeżycia przy jeździe samochodem na platformie, ale teraz oberwał na tyle mocno, że się wziął i urwał. W sumie to on i tak nieco przeszkadzał, tak samo jak przeszkadza chapacz na drugim końcu tego samego błotnika z tyłu przedniego koła. Ale mniejsza.
Sama wycieczka - cudowna. Tyle wzniesień, tyle podjazdów, tyle zjazdów... Zjeżdżając z tego II i I zjazdu złapałam też maksymalną prędkość: 64 km/h. Więcej by się dało, ale tylko na amortyzowanym rowerze bo niestety wyboje i chwilami miałam gulę pod gardłem bo tak trzęsło i rzucało. Skorzystałam na tyle ile się dało, o czym świadczyły załzawione od wiatru oczy i jeszcze jakiś kawałek jakiegoś owada w prawym oku :D
Kolejne kilometry przyniosły mi jednak pytanie: czy jest ciągle pod wiatr? Czy ciągle pod górę? Czy może rower gdzieś czymś hamuje? Odpowiedź dał mi GPS Status, który jasno pokazał wysokość, która powoli rosła. Powoli - czyli jakoś tak 5-8m na 100m dystansu. Patrząc na krajobrazy mój błędnik jakoś tego nie odnotował, a takie nachylenie było i powodowało takie właśnie opory.
Co do kondycji - obecne treningi dały radę i przygotowały mnie do tego co tu zastałam. Na podjazdach idzie mi zupełnie nieźle, na tych do 3% te 20 km/h chyba jest czyli jako-tako. Dla pionowców to w ogóle pryszcz, a dla mnie coś dobrego. Gdybym mieszkałą w takim miejscu jak to... To bym miała taką formę jak ten Czech, który wyprzedził mnie na jednym z wzniesień... Ja tam przędłam swoje 12-13 km/h a on śmignął obok mnie mając ze 20. I to jest możliwe, miałam takie coś w 2013 roku. Taką kondycję. Teraz też taka będzie jak się nie spalę, nie przeciążę i utrzymam częstotliwość i objętość treningów.
Kiedy wracałam spodziewałam się podobnych atrakcji podjazdowych, ale że jechałam od strony Radejova, to było łagodniej niż z Tvaroznej Lhoty. Myślałam, że zakupy z "Jednoty" mnie skutecznie dociążą, ale w zasadzie w ogóle ich nie zauważyłam na kolejnych wzniesieniach.


Kategoria Blue


  • DST 45.20km
  • Czas 01:57
  • VAVG 23.18km/h
  • Sprzęt Blue
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kiepska pogoda

Wtorek, 31 sierpnia 2021 · dodano: 31.08.2021 | Komentarze 0

Ożarów - Pilaszków - Rokitno - Błonie - Łaźniew - Pilaszków - Ożarów
AVG: 23.17 km/h
MAX: 44.94 km/h

Treningowo. Myślałam o jakichś interwałach, ale zdałam sobie sprawę, że tak szybko po tym ostatnim wyjeździe to nie bedzie dobry pomysł i sobie je odpuściłam. Skupiłam się na utrzymywaniu tego co mogłam i przyspieszeniach. Stąd też w Błoniu spędziłam ciutkę więcej czasu bo obleciałam kilka przecznic zwalniając i przyspieszając. Miasto to świetne miejsce do trenowania takich prostych elementów. Nie ma prostej długiej drogi bez przeszkód na której się nie chce zatrzymywać bo nie ma po co. Po prostu trzeba przyhamować tu i ówdzie i od nowa rozkręcić.A to świetnie robi na kondycję, czego świetnym przykładem były moje osiągnięcia w 2013 roku. Skoro były wtedy to mogą być i obecnie. To tylko kwestia czasu i przetrenowania.


Kategoria Blue


  • DST 77.85km
  • Czas 03:25
  • VAVG 22.79km/h
  • Sprzęt Blue
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dookoła

Sobota, 28 sierpnia 2021 · dodano: 29.08.2021 | Komentarze 0

Ożarów - Pruszków - Nadarzyn - Grodzisk Mazowiecki - Izdebno Kościelne - Błonie - Łaźniew - Pilaszków - Ożarów
AVG: 22.75 km/h
MAX: 41.58 km/h

Ewidentnie widzę wzrost formy po ostatnich wycieczkach kiedy pozwalałam sobie na nieco więcej interwałów. Czyli mam powrót do formy, czyli jeszcze coś w tym sezonie da się zwojować. Co za tym idzie wiem o co chodzi, wiem jak dalej postępować i wiem, że wyszłam na prostą do rozwijania swojej kondycji.


Kategoria Blue


  • DST 39.23km
  • Czas 01:51
  • VAVG 21.21km/h
  • Sprzęt Blue
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do marketu

Czwartek, 26 sierpnia 2021 · dodano: 26.08.2021 | Komentarze 0

Ożarów - Pruszków - Komorów - Janki - Komorów - Pruszków - Ożarów
AVG: 21.18 km/h
MAX: 39.75 km/h

Jest wzrost wydolności od poprzedniej jazdy, widać przyrost mocy na niektórych kluczowych fragmentach. Czyli idę dobrym torem i robiąc regenerację pomiędzy wyjazdami dobrze robię nogom i Organizmowi, który ma czas na odpoczynek. Bo wydolność rośnie podczas regenerowania a nie podczas robienia kolejnych godzin i klometrów na rowerze. Jednocześnie wdrażam do wycieczek kawałki interwałów, mocniejsze depnięcia tu i tam - zgodnie z tym co swego czasu zrobiłam w 2013 roku podczas przejazdów do/z pracy.


Kategoria Blue


  • DST 31.35km
  • Czas 01:37
  • VAVG 19.39km/h
  • Sprzęt Blue
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do marketu i z powrotem

Wtorek, 24 sierpnia 2021 · dodano: 24.08.2021 | Komentarze 0

Ożarów - Warszawa
AVG: 19.37 km/h
MAX: 33.55 km/h

Z pewnych względów musiał to być ten bliższy market, w Warszawie. A i dojazd do niego nie jest taki jaki powinien być przez już kilkuletnie zabawy budowlańców z budowanie metra.


Kategoria Blue


  • DST 7.78km
  • Czas 00:51
  • VAVG 9.15km/h
  • Sprzęt Blue
  • Aktywność Jazda na rowerze

Hel

Niedziela, 22 sierpnia 2021 · dodano: 22.08.2021 | Komentarze 0

Hel
AVG: 9.06 km/h
MAX: 23.00 km/h

Przejażdżka po Helu, promenadzie przy porcie i oczywiście ciąganie się z rowerem i rowreu po plaży.


Kategoria Blue


  • DST 120.34km
  • Czas 06:08
  • VAVG 19.62km/h
  • Sprzęt Blue
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Bobolina do Ustki

Sobota, 21 sierpnia 2021 · dodano: 23.08.2021 | Komentarze 0

Bobolin - Darłowo - Darłówko - Darłowo - Postomino - Duninowo - Ustka - Duninowo - Złakowo - Korlino - Rusinowo - Darłowo - Bobolin
AVG: 19.58 km/h
MAX: 51.87 km/h

Początkowo plan był taki, co by podjechać na któryś z punktów kontrolnych Tour De Pomorze, pogadać chwilę ze Znajomym i potem gdzieś polecieć. Albo polecieć po trasie albo coś. W każdym bądź razie przy TdP. Dość dużo też zależało od tego kiedy wyjadę z Kołobrzegu a w zasadzie spod lotniska Bagicz gdzie spałam. Z tego względu po podjechaniu na stację PB miałam już mało czasu na szukanie miejsca do zaparkowania i dlatego zdecydowałam się na przelot do Darłowa gdzie obok miał być PK3. Jednak w Darłówku ani w Darłowie nie znalazłam na szybko dobrego miejsca do zaparkowania - bo nie będę parkowała na DDRiP w środku miasteczka... - i dlatego cofnęłam się do Bobolina. W sumie dzięki temu miałam mniej kilometrów do podjechania do PK3, które mieściło się w Bukowiu Morskim. Znalezienie miejsca do zaparkowania nawet i w tym miasteczku powinno być problemem, ale ja miałam szczęście... Znalazłam kilka metrów wolnego przy wyjeździe z małej uliczki na DW203 :) Kilka chwil potem byłam ju na rowerze i pędziłam swoim tempem do PK3. Jednak na miejscu okazało się po sprawdzeniu na monitoringu BBTracker, że niestety ale spodziewany Rowerzysta będzie najwcześniej za +/- 2 godziny. A tyle czekać już nie chciałam i dlatego ruszyłam pred siebie w kierunku na Ustkę. Tak mi wyszło z obliczeń że walnę ~80 km i coś jeszcze do tego i będzie akurat. Swoją drogą PK3 na TdP tak jak zdążyłam zobaczyć i poczuć zapachy - super zaopatrzony, jak zawsze na takich Imprezach organizowanych przez kolarzy dla kolarzy :D
Przejeżdżając przez Darłowo wstąpiłam do Darłowka na jakiś obiadek a w zasadzie to późne śniadanie i tam wchłonęłam zapiekankę. Po niej przedarłam się przez mostek na drugą stronę portu, zrobiłam parę fotek i po kolejnym przedzieraniu się przy plaży wyjechałam na drogę do DW203 i samą DW203 skierowałam się na Ustkę. I niestety ale pierwsze kilkanaście kilometrów było średnich ze względu na wiele nierówności w nawierzchni, wyrwy i łatanie byle jak, byleby by było. Wzniesienia, pagórki - nie robiły na mnie w zasadzie wrażenia, po prostu je połykałam szybciej czy wolniej. Byle do przodu. W końcu zobaczyłam Postomino i wiedziałam, że zanim kryją się nie tylko fajne wzniesienia ale i fajne zjazdy z nich. I tak też faktycznie było z jednym wyjątkiem - szosa została kompletnie wyremontowana i z lekko dziurawej nawierzchni idącej w szpalerze drzew tworzących alejki, zrobiono piękne i gładkie asfaltowe trasy dla samochodów pomiędzy polami, bez żadnej zieleni, a za to z drogą dla rowerów. To był dla mnie lekki szok, bo brakowało mi punktu odniesienia "gdzie jestem", ale też cieszyłam się z gładkości pod kołami, chociaż żałowałam starego przebiegu trasy. I ten kawałek zjechałam bardzo szybko bo nie było na co zwracać uwagi poza kolejnymi na szczęście niewielkimi krawężniczkami tu i ówdzie na DDR kiedy na nią w końcu zjechałam. W Ustce byłam kilka minut przed planowanym czasem przyjazdu - 18:55. Wjeżdżając przez DW203 skręciłam w Koszarową i "od tyłu" przebiłam się do Baru Trzecie Molo po drodze zahaczając jeszcze o Uroczysko gdzie zrobiłam kolejne kilka zdjęć.
W Barze tak jak 2 dni wcześniej wchłonęłam kiełbaskę i po niej przejechałam się nad morze aby szczęśliwie złapać zachód słońca i uwiecznić go w smartfonie. Muszę przyznać, że uspokojone już morze, przy pięknych promieniach zachodzącego słońca wyglądało niesamowicie pięknie. Ślicznie. Jednak czas mnie gonił i w końcu ruszyłam z powrotem, jednak tym razem ze względów sentymentalnych zjechałam do centrum miasta gdzie w znanym płazie kupiłam sobie coś do picia zapominając o jogurtach, które kupiłam kilka kilometrów dalej w pewnej roślince ;).
Dalsza drogę poprowadziłam ze względu na wspominany stan dróg przez Rusinowo a nie Postomino. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co mnie czeka po drodze... Czyli spore wzniesienie na które musiałam podjechać, a potem ze sporą prędkością zjechać. Prędkość maksymalna uzyskana wówczas byłaby jeszcze większa bo było gdzie się rozpędzić, ale po pierwsze po lewej wioska i nie wiadomo co tam wyskoczyć może, a po drugi to ciemności. Niby 2x Convoye odpalone na średnim trybie, ale... Przezorny Zawsze Ubezpieczony ;)
W nocy jedzie się super. Mały ruch samochodów i innych pojazdów, jesli coś się pojawia to na 99.99% ma zapalone światła więc widać w lusterku samo pojawienie się na horyzoncie, widać też z daleka zanim wyjedzie zza zakrętu, że coś się za chwilę zza niego wyłoni. Zero pieszych, mało zwierząt a te które się pojawiają to ślepią oczami, rzadko kiedy wyskakując przed nas. Chociaż oczywiście jakąś tam sarnę już widziałam, jednak one są na tyle płochliwe i dobrze obserwują i raczej wiedzą kiedy mogą sobie przeskoczyć. Przynajmniej względem rowerzystów :)
Na DW203 wróciłam nie pamiętam kiedy bo droga lokalna nie różniła się specjalnie od niej swoim wykończeniem a tym bardziej stanem nawierzchni. Po prostu skręciłam i zaczęłam odliczać "ostatnie" kilometry do... Darłowa. A przecież z Darłowa do Bobolina jeszcze kawałek, więc po przegrzebaniu się przez kilka rond dopiero zaczęłam faktycznie się zbliżać do miejsca zaparkowania samochodu. I na szczęście ta droga była już porządniejsza i pokonałam ją naprawdę szybko chociaż przez chwilę miałam wątpliwości: "a co będzie jak mi odholowali...?". Jednak samochód zaparkowałam dobrze, prawidłowo i nic takiego stać się nie mogło. Planowo miałam wrócić koło 21 do samochodu, a byłam przy nim w okolicach 23:15.
Tylko albo aż 120 kilometrów, jednak taki trening dobrze wpływa na całość Organizmu i na pewno przełoży się to na ponowny wzrost możliwości, który przyda się na Zlocie w Czechach i Nocnym Maratonie Silesia we wrześniu.










Kategoria Blue


  • DST 38.11km
  • Czas 01:49
  • VAVG 20.98km/h
  • Sprzęt Blue
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do marketu - IKEA

Wtorek, 17 sierpnia 2021 · dodano: 17.08.2021 | Komentarze 0

Ożarów - Janki
AVG: 20.88 km/h
MAX: 39.11 km/h

Dosć szybka wycieczka po poduszeczkę na fotelik do roweru. Stara po przepraniu uległa lekkiej deformacji i nie nadaje się do użytku na foteliku w związku z czym próbowałąmjazdy bez. Niestety jazda bez powoduje że ventisit się wpoja boleśnie w uda i pośladki, dlatego musiałam się zaopatrzyć w coś dodatkowego.
Osiągi jak zwykle, nie zachwycają. Ale nie od razu Rzym zbudowano :)


Kategoria Blue