Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Katrinam z miasteczka . Mam przejechane 40806.25 kilometrów w tym 66.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.88 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 3363 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Katrinam.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 51.73km
  • Czas 02:08
  • VAVG 24.25km/h
  • Sprzęt Turkusik
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do pracy i z powrotem + treningowo

Czwartek, 10 października 2019 · dodano: 10.10.2019 | Komentarze 1

Ożarów - Warszawa - Bronisze - Babice - Borzęcin - Ożarów
AVG: 24.17 km/h
MAX: 42.72 km/h

Do pracy średnia była ciutkę lepsza, a na Marynarskiej na wiadukcie wyciągnęłam >25 km/h także ten tego... Nieźle.
Z powrotem było równie dobrze, ale już zauważyłam, ze nie umiem jeszcze jeździć spokojnie i ciągnę ile wlezie przed siebie a potem na pulsometrze wychodzą kwiatki w rodzaju >150 BPM. Ale co zrobić, ta szosa naprawdę pozwala wyciągać niezłe prędkości.
Aczkolwiek pionowiec to większe ryzyko kradzieży. Na Beludze nikt nie odjedzie, na sprzedanym już FWD nie ma szans aby w ogóle ktokolwiek odjechał mimo iż to nawet nie jest Flevo... A na szosę wsiada każdy i znika :]




  • DST 36.48km
  • Czas 01:39
  • VAVG 22.11km/h
  • Sprzęt Turkusik
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do pracy i z powrotem

Wtorek, 8 października 2019 · dodano: 08.10.2019 | Komentarze 0

Ożarów - Warszawa
AVG: 22.08 km/h
MAX: 41.94 km/h

Schodzę rano do garażu, a tam... Dętka w przednim kole = flak. Wyjmuję, patrzę a dęteczka puściła tuż przy szwie, na długości ponad 15cm... I pośrodku ewidentny ślad po wgłębieniu na nypel szprychy w obręczy. Obłożyłam obręcz dwukrotną warstwą taśmy izolacyjnej i zobaczymy co będzie dalej.
Średnia - do pracy była taka sobie, bo nogi trochę cięzkie jak z gipsu. Z powrotem zaś pod wiatr i w deszczu. bardzo miłe. Ale o dziwo dobrze mi się jechało. Lepiej niż rano, gdzie jak nie ejden wymusił pierwszeństwo, to trzech w odstępie 5-10 sekund wyprzedzało mnie na gazetę. Oczywiście filmik zmiksowany, przygotowany i będzie zgłoszonko :D Kierowczyki się ucieszą :D
Na wyjeździe spod wiaduktu we Włochach depnęłam i na liczniku pojawiło się 31 km/h, a to nie był jeszcze szczyt, także coś się dzieje.
Trzeba i muszę przyznać, ze szosa łądnie reaguje na deptanie. Lekka, zwinna. Tylko (_|_) boli :[




  • DST 36.29km
  • Czas 01:33
  • VAVG 23.41km/h
  • Sprzęt Turkusik
  • Aktywność Jazda na rowerze

Treningowo 3

Niedziela, 6 października 2019 · dodano: 06.10.2019 | Komentarze 0

Ożarów - Warszawa - Mościska - Truskaw - Babice - Ożarów
AVG: 23.20 km/h
MAX: 31.65 km/h

Tym razem zainwestowałam minute czasu w nasmarowanie pupy Olfenem i chyba nawet to zadziałało, ale tylko na pierwsze 7 kilometrów, bo potem wcale nie było lepiej, a od 25 kilometra miałam już dość siodełka. No i oczywiście zimno. Na poziomce tego aż tak nie czuć, fotelik załatwia sporo spraw związanych z utrzymywaniem ciepła. Nawet stopy mniej cierpią. A na pionowcu niestety zimno doskwiera znacznie bardziej. I stopy szybciej marzną. Chociaż fakt jest faktem - dla mnie po tygodniu jeżdżenia pionowiec nadal wydaje się być nieco szybszy, zwłaszcza na podjazdach. I to mimo kilku już dni jeżdżenia bez przerwy.




  • DST 47.59km
  • Czas 02:08
  • VAVG 22.31km/h
  • Sprzęt Turkusik
  • Aktywność Jazda na rowerze

Treningowo 2

Sobota, 5 października 2019 · dodano: 05.10.2019 | Komentarze 0

Ożarów - Pruszków - Brwinów - Błonie - Święcice - Ożarów
AVG: 22.30 km/h
MAX: 38.44 km/h

Treningowo - gdzie nogi poniosą i gdzie da się przejechać, zahaczając o kilka wiaduktów co by popodjeżdżać nieco.
Pupa mnie boli, ręce też zaczęły dawać się we znaki. Zjechałam się, ale jak trzeba to trzeba. Skoro inni mogą jeździć setki kilometrów to i ja też. Czułam delikatny przyrost mocy na początku ale potem zmęczenie zrobiło swoje. Wiatr też mi przeszkadzał dzisiaj.





  • DST 34.91km
  • Czas 01:25
  • VAVG 24.64km/h
  • Sprzęt Turkusik
  • Aktywność Jazda na rowerze

Treningowo 1

Piątek, 4 października 2019 · dodano: 04.10.2019 | Komentarze 0

Ożarów - Mościska -  Łomianki
AVG: 24.42 km/h
MAX: 32.42 km/h

Nie chciało mi sie zabrać polara ze sobą wieć po 1/4 czasu miałąm już powoli dosyć, robiło się coraz zimniej, a przed ostatnimi 1/3 zrobiło mi się już chłodniej i czułam że kończy mi się power. Znaczy sie wyczerpałam węglowodany z wątróbki zapewne.
Jechało mi się nawet nieżle, ale po tych 2/3 moja pupa zaczeła mnie boleć i musiałam się kilkakrotnie zatrzymywać aby dać jej troszkę luzuj.
A kiedy już zsiadłam na dobre przy domu poczułam, że się zajechałam. I to nie tyle co samą jazdą ile brakiem węgli niestety. Zimno zrobiło swoje.
A średnia - no całkiem ładna. :) Liczę na większe niebawem ;)




  • DST 42.96km
  • Czas 01:48
  • VAVG 23.87km/h
  • Sprzęt Turkusik
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do pracy i z powrotem

Czwartek, 3 października 2019 · dodano: 03.10.2019 | Komentarze 0

Ożarów - Babice - Warszawa - Ożarów
AVG: 23.75 km/h
MAX: 40.77 km/h
 Z rana było zimno. Musiałam wrócić się po polar. A potem się jakoś rozgrzałam i jechało się już znacznie lepiej. I nawet jazda była jakaś taka żwawsza. I pupa nie zabolała ani razu. A jak wracałąm to mimo iż w twarz wiatr to i tak jechałam mając 25 km/h a potem nawet i 30 więc w sumie to nieźle. Zresztą średnia mówi bardzo wiele - jest lepiej. A i podjazdy - nie mam górki na której bym miałą




  • DST 38.68km
  • Czas 01:49
  • VAVG 21.29km/h
  • Sprzęt Turkusik
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do pracy i z powrotem

Wtorek, 1 października 2019 · dodano: 01.10.2019 | Komentarze 0

Ożarów - Warszawa
Avg: 21.15 km/h
MAX: 39.41 km/h

Tam i z powrotem. Mimo 1 dniowej przerwy pupa boli, a w dodatku założenie ciężkiego plecaka spowodowało że miałąm go dosyć juz po kilkuset metrach ale jakoś dojechałam... Wniosek - wożenie klapka na sobie to bardzo zła myśl. Zastanawiam się czy by jednak nie zamontować tymczasowo bagażnika.




  • DST 41.50km
  • Czas 01:55
  • VAVG 21.65km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dookoła komina

Niedziela, 29 września 2019 · dodano: 29.09.2019 | Komentarze 0

Ożarów - Piastów - Pruszków - Komorów - Pruszków - Piastów - Ożarów
AVG: 21.52 km/h
MAX: 39.03 km/h

Dzisiaj będzie wyjątkowo politycznie.
"Polska w ruinie!" - krzyczała szydełkowa, a raczej soltysowa. Ta od prowadzenia kur szczać.
Gdzie nie pojadę, gdzie dawno mnie nie było = coś nowego. Co chwila jakieś nowe chodniki, drogi asfaltowe, nawet śmieszynki dla rowerów(hyp...) z krawężnikami na 10cm wjazdowymi, ale są! I te tablice: "Tu powstanie........". I się budują i rozbudowują. 15 lat temu nic nie było. Nędza z bryndzą... A dzisiaj? Piękna Polska! Dzięki rozwojowi gospodarczemu, dzięki temu że mieszkamy gdzie mieszkamy czyli w centrum Europy, na trasach handlowych to firmy chcą i muszą u nas inwestować! Bo to dla nich korzystne miejsce do stawiania swoich fabryk, centrów logistycznych etc. Osoba krzycząca coś o ruinie - powinna iść się zbadać do psychiatry.

Zakupione wczoraj spodenki w Decathlonie dzisiaj zdały egzamin. Mogłam się spodziewać bólu zaraz po tym jak wsiadłam na rower, ale był on niewielki a dupcia szybko przyzwyczaiła się do nieco innego ułożenia siodełka. Naprawdę ból pupy pojawił się dopiero w okolicach 40 kilometra, kiedy już wracałam do domu. Dobrym pomysłem było też opuszczenie noska siodełka ciuteńkę w dół, dzięki czemu poprawiło się też rozmieszczenie cieżaru na tych kilkunastu cm2 powierzchni tego sado-maso przyrządu jakim jest owa sztyca z siodełkiem.
Trasy nie planowałam - na początku chciało mi się na północ, ale w końcu zdecydowałam się polecieć na południe, w kierunku na niewielkie podjazdy jakie są w okoicach tamtejszych wiaduktów jak nie nad torami kolejowymi to nad A2. I pierwszy wiadukcik zaliczyłam tuż przy Piastowie i trochę mnie on zdziwił i zaskoczył. Mit o tym, że na pionowcu się lepiej podjeżdża góry - został podtrzymany. Bo jak inaczej wyjaśnię 20 km/h na tym wiadukcie, mimo iż jest pod wiatr??? Bez jaj. Z drugiej strony, o ile mięśnie nóg zrobiły swoje i dawały radę, o tyle zanim dojechałam na szczyt - wypluwałam swoje płuca. Czyli co? Wysiłek znośny dla nóg, ale wydolność krążeniowo-tlenowa mimo iż poprawiana na poziomie znacznie to jednak niższa? kolejny podjazd był w Pruszkowie za rondem. Straszna sprawa, ile to razy ja miałam tam raptem 11 km/h na poziomce, a dzisiaj z paluszkiem... 22 km/h a chwilami i 23... Oczywiście na szczycie znowu płuca musiałam wsadzać z powrotem do tchawicy... Wiadukcik WKD - 21-22, ale on króßki bo sama wukadka w lekkim wykopie jedzie. Więc udało mi się powstrzymać przed wypluwaniem płuc.
Zaskakujące jest dla mnie jak lekko idzie mi pokonywanie tych podjazdów. Znacznie lżej niż na poziomce.
Prędkość po płaskim pod wiatr musiała być taka już niższa, ale jednak 23-24 było. Bez wiatru sięgałam pod 30, a z wiaterkiem i 33-35. Czyli - standard. Zupełnie jakbym była w formie? No ale jak mogę być w formie, skoro ja na pionowcu nie jeździłam od konca lutego???
Jutro ze względu na opady i ostatnie treningi dzień przerwy.
Ale ciągnie mnie do tego roweru, naprawdę dobrze mi się na nim jeździ :D




  • DST 21.54km
  • Czas 01:07
  • VAVG 19.29km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rozjazdowo tak trochę

Sobota, 28 września 2019 · dodano: 28.09.2019 | Komentarze 0

Ożarów - Zielonka - Borzęcin - Ożarów
AVG: 19.10 km/h
MAX: 32.42 km/h

Ciągnie wilka do lasu czyli mnie na rower. W zasadzie to według wróżbitów od pogody miało padać przez cały dzień, ale od 10 rano było już ładnie i robiło się jeszcze ładniej, a w końcu o 12 w południe było mi głupio siedzieć w domu. W planie miaąłm co prawda odpoczywanie, ale czemu nie odpoczywać na rowerze? Tak więc wsiadłam na rowerek i wyjechałam, obiecując sobie nieprzekraczanie 20 km/h. Ot tam 3 bieg czy coś i tak sobie jechałam aż do końca uliczki, gdzie zobaczyłam jakby wracających ludzi skądś. Ale skąd? I podjechałąm pod halę widowiskową przy której zobaczyłam ludzi poubieranych w niemieckie i sowieckie mundury z okolic lat '30 zeszłego wieku - czyli jakaś rekonstrukcja wojenna. Ciekawe wrażenie - zobaczyć na żywca kogoś kto odgrywa niemca... Aż... Wiecie co. Aha i jeszcze jakiś czołg czyli mała tankietka taka z białym krzyżem na wieży. A la ambulans? Czy to może niemiaszki tak sobie malowały tankietki w okresie II wojny światowej?
Objechałam to szalone towarzystwo, popatrzyłam i poleciałam z powrotem do skrzyżowania a potem do Zielonki. I nawet z racji małej prędkości zmusiłam się do jazdy śmieszyneczką co nawet na pionie z kołami 700x28 nie było przyjemne. Także nie wiem już naprawdę dla kogo oni takie gówna budują.
W Zielonce zatrzymałam się i podjechałam pod ichni kompleks szkoły podstawowej, biblioteki publicznej, sali widowiskowej i sali sportowej. Robi wrażenie. Chyba to większe niż mamy w Ożarowie. A przecież: "Polska w ruinie!" jak twierdzi PiSdecja?
Kółko zamknęłam jadąc dalej do Borzęcina i tam przy Orliku(?)(kolejna ruina! :P) zawracając na drogę do Strzykuł. I to był najwyższy czas, bo moja pupa zaczynała mieć już naprawdę mnie dosyć. Ręce i kark bezproblemowo ale pupa niestety. Muszę zaopatrzyć się koniecznie w długie spodnie z pampersem.
Średnia i osiągi dzisiaj się dla mnie nie liczyły ale nawet pod wiatr z łatwością przyspieszałam do 32 km/h także ten no... Cóż. Nie, już nie chcę wracać myślami do poziomki i zastanawiaćs ię czemu była ona dla mnie taka wolna w ostatnich miesiącach.
Jestem zdrajczynią. Niestety :(
Ale zdrada boli dosłownie - pupę i jak na razie tylko ją.




  • DST 22.51km
  • Czas 00:54
  • VAVG 25.01km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Druga wycieczka na Turkusiku

Piątek, 27 września 2019 · dodano: 27.09.2019 | Komentarze 0

Ożarów i okolice
Dane już z sigmoszajsu
AVG: 24.64 km/h
MAX: 35.53 km/h

Dane z licznika sigmoszajs, licznik wreszcie zaczął działać i działa na pionowcu.
Średnia: nie przypominam sobie abym tyle wyciągnęła w tym roku na innym rowerze. Mimo iż tym razem leciałąm najpierw z wiatrem na zachód a potem na wschód pod wiatr... Poza tym pupa od razu zauważyła co ją czeka, ręce też nie chciały się ułożyć bo trochę im przeszkadzały latarki, ale w końcu jakoś dało się jechać i owe części ciała przestały pobolewać. Kolejny problem to cholerny "autofit" kask, który autofit może i ma... ale fabrycznie do momentu I zalożenia w sklepie. Potem zaczyna jeździć po głowie jak chce.
Zastanawiające są te osiągi. Ja naprawdę nie chciałam wydobywać z siebie maxa a jednak wyniki są znacząco wyższe niż na poziomkach. I to pomimo iż pionowca miałam ostatni raz przed kupnem pod sobą jakoś pod koniec lutego. Więc skąd takie dobre wyniki? Powinnam być słabiutka i mieć max 25-26 a nie 31-32... Nawet z wiatrem.