Info
Suma podjazdów to 3363 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2025, Grudzień8 - 0
- 2025, Listopad11 - 0
- 2025, Październik8 - 0
- 2025, Wrzesień11 - 0
- 2025, Sierpień7 - 0
- 2025, Lipiec13 - 0
- 2025, Czerwiec10 - 0
- 2025, Maj11 - 0
- 2025, Kwiecień6 - 0
- 2025, Marzec11 - 0
- 2025, Luty8 - 0
- 2025, Styczeń9 - 0
- 2024, Grudzień8 - 0
- 2024, Listopad6 - 0
- 2024, Październik11 - 0
- 2024, Wrzesień11 - 0
- 2024, Sierpień12 - 0
- 2024, Lipiec17 - 0
- 2024, Czerwiec19 - 0
- 2024, Maj13 - 0
- 2024, Kwiecień9 - 0
- 2024, Marzec13 - 0
- 2024, Luty10 - 0
- 2024, Styczeń1 - 0
- 2023, Grudzień5 - 0
- 2023, Listopad8 - 0
- 2023, Październik12 - 0
- 2023, Wrzesień10 - 0
- 2023, Sierpień13 - 0
- 2023, Lipiec12 - 0
- 2023, Czerwiec12 - 0
- 2023, Maj14 - 0
- 2023, Kwiecień11 - 0
- 2023, Marzec15 - 0
- 2023, Luty8 - 0
- 2023, Styczeń4 - 0
- 2022, Grudzień8 - 0
- 2022, Listopad15 - 0
- 2022, Październik15 - 0
- 2022, Wrzesień7 - 0
- 2022, Sierpień8 - 0
- 2022, Lipiec13 - 1
- 2022, Czerwiec8 - 2
- 2022, Maj11 - 0
- 2022, Kwiecień7 - 1
- 2022, Marzec3 - 0
- 2021, Listopad4 - 0
- 2021, Październik11 - 0
- 2021, Wrzesień10 - 0
- 2021, Sierpień16 - 0
- 2021, Lipiec11 - 0
- 2021, Czerwiec11 - 0
- 2021, Maj14 - 2
- 2021, Kwiecień7 - 0
- 2021, Marzec4 - 0
- 2021, Luty3 - 0
- 2021, Styczeń1 - 0
- 2020, Listopad2 - 0
- 2020, Październik6 - 0
- 2020, Wrzesień6 - 0
- 2020, Sierpień7 - 0
- 2020, Lipiec9 - 1
- 2020, Czerwiec12 - 6
- 2020, Maj11 - 3
- 2020, Kwiecień13 - 5
- 2020, Marzec15 - 4
- 2020, Luty13 - 3
- 2020, Styczeń2 - 0
- 2019, Grudzień2 - 0
- 2019, Listopad7 - 0
- 2019, Październik18 - 2
- 2019, Wrzesień12 - 0
- 2019, Sierpień18 - 0
- 2019, Lipiec13 - 2
- 2019, Czerwiec13 - 2
- 2019, Maj19 - 0
- 2019, Kwiecień7 - 0
- 2019, Marzec6 - 1
- 2019, Luty3 - 0
- 2018, Grudzień2 - 0
- 2018, Listopad14 - 0
- 2018, Październik18 - 0
- 2018, Wrzesień7 - 0
- 2018, Sierpień16 - 2
- 2018, Lipiec12 - 1
- 2018, Czerwiec13 - 0
- 2018, Maj18 - 0
- 2018, Kwiecień17 - 0
- DST 3.13km
- Czas 00:11
- VAVG 17.07km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Rewa
Niedziela, 15 lipca 2018 · dodano: 17.07.2018 | Komentarze 0
Rewa
AVG: 16.07 km/h
MAX: 27.95 km/h
CAD: 70
Lajtowe rozruszanie nóg po brevecie w Rewie. Nogi (kolana, SA) nawet nie bolały podczas kręcenia, więc nie było tak źle :)
- DST 210.00km
- Czas 11:10
- VAVG 18.81km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Brevet Kaszuby 200km
Sobota, 14 lipca 2018 · dodano: 17.07.2018 | Komentarze 0
Rewa i dalej via trasa brevetu
Niestety licznik Sigma 16.12 wziął i się zresetował na 6x kilometrze więc dane mam tylko z pozostałych 149 kilometrów
AVG: 19.13 km/h
MAX: 58.15 (na początku było 61.75 km/h)
CAD: 69
Górki. Góry. Pagórki i pagóreczki. Tak można by opisać to co tam mnie spotkało w skrócie.
Start spod szkoły na Szkolnej na Molo w Mechelinkach, dość lajtowa przejażdżka i wreszcie przemowa Moniki przed chwilą startu. Jeszcze tylko mój żarcik o kluczykach do kombi i naprzód. Oczywiście bez napinania się, lekko. Niech się nogi rozgrzeją. PIerwsze kilometry na spokojnie, byleby się jako-tako utrzymać w peletonie - albo nawet tuż za nim. Oczywiście długo to nie trwało i na 10 kilometrze odpuściłam gonienie, bo i organizm i nogi mówiły pas. Mogłabym powiedzieć, że potem było już tylko gorzej, ale w sumie to nie było tak źle. NIe licząc tego, że w moim wspaniałym GPSie marki Garmin Etrex 20X ktoś (JA) ustawił pozycję do której miał się on był kierować... No i jadąc wg tego kierowania się dorobiłam sobie extra łącznie z 5 kilometrów - oczywiście po górkach... Brawo ja! Oklaski! ;)
I dalej było jeszcze ciężej i nerwowo. Aż do pierwszych większych górek gdzie okazało się, że tak, pociągnę, ale brakuje mi chyba biegów. Ale nie nie, ja dam radę, ja się nie będę redukowała na mały blat... Ja im jeszcze pokażę. Fazę napinania się - i męczenia mięśni - skończyłam definitywnie na podjeździe w Gniewinie. To było pchanie/ciągnięcie roweru bo miałam tak mocno dość i jakoś nie mogłam się zmusić do tego aby siąść i podjeżdżać - nawet te 100 metrów. I widok wieży po lewej wcale nie był już tak radosny jak rok temu. Hmmm, szkoda. Spieprzona akcja. Przy wieży czułam się jak wyżęta, ale jeszcze w pełni sił. Podkreślam - jeszcze. Pospieszne ale wcale nie prędkie podjedzenie kanapki, batonika, napicie się - i oczywiście podbicie karty. I dalej przed siebie.
Myślałam, że teraz to mi pójdzie juz szybciej, łatwiej... A szło tak sobie i niezbyt fajnie mi się ciągnęło. Ciągle wypatrywałam znajomego lasu i drogi krętej w nim - ale niestety nic takiego nie mogłam napotkać i ostatecznie nie napotkałam. Ciągnęłam, ciagnęłam ile mogłam. Wiedziałam, że to są pagórki więc nie napinałam się, oszczędzałam siły jak mogłam. I ta chęć jazdy powodowała, że jednak mocno się wkręcałam w to kręcenie, tak mocno że aż mi olewa stopa wyrywała blok z pedału SPD. A to niestety odbijało się na ścięgnie Achillesa, które nie chciało potem chodzić, ale na szczęście zgadzało się na dalsze pedałowanie ;)
PK 2 - 102 kilometr - Strzepcz. 15:40? Chyba coś koło tego. A punkt był czynny do 14:50. Hmmm... Prawda?
Co robić? Nic, jechać dalej. Przecież nie zacznę wracać do Rewy tylko dlatego, że nie przyjechałam na punkt przed czasem - jadę przecież dla siebie :D Także w sklepikach obok Punktu zaopatrzyłam się w picie - wodę, pepsi i izotonika. Chwila na podpicie pepsi co by mieć nieco więcej dopału, więcej cukru też i zjedzenie banana - i znowu na rower.
Od tego momentu wydawało mi się, że idzie mi lepiej. Dziwne uczucie. Prawdopodobnie kofeina robiła swoje i kręcenie wydawało mi się lepsze. A moze to efekt włączenia sobie jeszcze jakiejś innej muzyki? Trudno powiedzieć. Jedno jest pewne - od momentu kiedy wykręciłam ostatecznie na wschód - zaczeło mi się jechać znacznie lepiej.
PK 3 - 14x kilometr. Skomplikowane nieco podjechanie do stacji, zaopatrzenie się w izotonika, zdaje się kolejna cola w miejsce pepsi która się skończyła. Nic do jedzenia bo... nie chciało mi się jeść. Standard w ostatnich czasach. Do worka dolałam wody, rozrabiając kolejne gramy proszku z Decathlonu... I dalej na rower. Ledwo ruszyłam, przebiłam się przez korek przy remoncie dróg do Łapalic - i problem - jak tu dostać sie na drogę do Mokrych Łąk? Spróbowałam objechać przez drogę opodal, ale po niecałym kilometrze natrafiłam na piach - kolejny remont i to taki bez skrawka asfaltu. Tego było dla mnie już troszkę ponad miarę. Przecież nie będę targała poziomki po piachu, bez jaj. Czyli co? Kartuzy? Ano nie ma wyjścia. Nadrobiłam trochę kilometrów przez to, ale dość szybko doleciałam do Prkowa skad kontynuowałam trasę już po szlaku brevetu. To chyba w tamtych okolicach zmęczona słuchaniem muzyki z mp3, przestawiłam się na słuchanie muzyki z jutuba i oglądanie teledysków. (tak wiem, szok - na poziomce się DA :D ). Meczu o 3 miejsce nie chciało mi się jakoś oglądać. Chyba za wiele by nie było też widać ;) I własnie przy tej lepszej muzyczce wpadłam w rytm takich mniejszych górek, które pokonywało się przy pełnej prędkości. A właśnie! od momentu zmiany kierunku jazdy - coraz częściej przekraczałam przeloetowe 30 km/h :D Oczywiście pod koniec dnia robiło się też chłodniej, więc przy jednej z zamkniętych firm przebrałam się w dłuższe spodnie "do biegania" - również z Deca. Od razu cieplej i fajniej się jechało :)
Niestety - ponosiłam też klęski. Na którymś z króciutkich postojów zapomniało mi się przewiesić rurkę od camelbaka przez ramię i ta weszła mi między sakwę a bagażnik, zeszła na wysokość koła, wciągnieta została przez łańcuch i kasetę. Blokując napęd i urywając ustnik z końcówki :] Kiepsko. Także zmuszona byłam już do jazdy z króciutkimi postojami na picie, ale że do końca trasy nie było juz daleko to mogłam się tym już nie przejmować.
Wreszcie nastały ciemności. Spodziewałam się ich, na wszelki wypadek miałam ze sobą latarkę na przód i standardowo zamontowane na moim rowerku 2 lampki tylne KLS. A te podładowane niedawno dawały naprawdę mocno. Także zjazd w dół przed Rumią pokonałam oglądając jakiś teledysk z samolotami ;) i zerkając w lusterko czy czasem żaden z tych pięciu samochodów ciągnących za mną w dół, nie zamierza zrobić niczego głupiego :) W Rumii nie udało mi się zgubić i po kilku kolejnych kilometrach wylądowałam przed szkołą w Mostach. Pierwsza mysl? "O, dojechałam. Spokoooo!" :)
Nie byłam zaskoczona. Wiedziałam, że mam rowerek w dobrym stanie, organizm może chwilami nie dawał rady tak jak powinien, zastanawiałam się momentami czy na pewno odpoczął po ostatnich wojażach w Ogrodzieńcu - jednak widziałam, że na mniejszych nachyleniach radzę sobie znacznie lepiej.
Czy byłam padnięta? Zdecydowanie nie. Owszem, Ścięgno Achillesa dawało o sobie mocno znać, ciężko mi było chodzić ale na rower mogłam wsiadać i jechać.
Gdybym mogła coś poprawić... Mocowanie telefonu na kierownicy i doprowadzenie kabelka od powerbanka jakoś inaczej, tak aby mi się nie plątał na mnie. Siebie? Chyba potrzebuję lepszej bazy. Rower - wymiana dampera - i ten został juz wymieniony.
Teraz po Kaszubach chce mi się jechać na 300km w Miechowie, ale czy pojadę to się okaże ;)
- DST 8.42km
- Czas 00:23
- VAVG 21.97km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Rozjazdowo
Czwartek, 12 lipca 2018 · dodano: 12.07.2018 | Komentarze 0
Ożarów i okolice
AVG: 21.77 km/h
MAX: 25.89 km/h
CAD: 74
NIe dałam nogom odpocząć po wczorajszym, specjalnie kazałam im pokręcić aczkolwiek z mniejszą wydajnością i zdecydowanie poniżej ich maksymalnych możliwości jakie mają zapewne obecnie. Miało być krótko, lekko, przyjemnie i bez wychodzenia poza 1 strefę. I tak właśnie dzisiaj było. Tylko tyle aby pobudzić mięśnie do regeneracji, aby nie zaspały jak ostatnio im się to zdarzało.
- DST 40.35km
- Czas 01:40
- VAVG 24.21km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Treningowo dookoła komina
Środa, 11 lipca 2018 · dodano: 11.07.2018 | Komentarze 0
Ożarów - Macierzysz - Warszawa - Babice - Truskaw - Babice - Ożarów
AVG: 24.19 km/h
MAX: 35.69 km/h
CAD: 75
Wsiadłam na rower zaraz po powrocie z roboty i ruszyłam przed siebie. Miało być koło dwudziestu kilometrów tak jak wczoraj, jednak dośc dobrze mi szło a po wjechaniu do stolicy nie miałam ochoty na szybki powrót z powrotem via Poznańska - i pokręciłam dalej, w kierunku na północ do Górczewskiej. Tam skręciłam na Babice, ale wybrałam drogę bardziej na około, przez Latchorzew. W Babicach zignorowałam zbliżający się deszcz i poleciałam na Mościska skąd wyjechałam mimo kropienia na Truskaw. I z Truskawia z powrotem na Babice a z nich do siebie.
Dzisiaj sżło mi zupełnie przyzwoicie. Mimo wmordewindu miałam na prostej 25 km/h jadąc w kierunku na Warszawę, a na znanym już sobie wiadukcie z lekkim napinaniem się szłam 19-20 km/h pod górę. Trochę trudu mnie to kosztowało, ale nie tak znowu wiele więc jestem zadowolona z tego że moje nogi dają radę. Nadto moja reakcja na deszcz jest... słaba. Pada? No to co z tego? Jadę dalej. :)
Co prawda robi się chwilami chłodniej, jednak dopóki mi nogi nie zgłaszają chłodu - mogę jechać przed siebie ile chcę :)
- DST 20.86km
- Czas 00:53
- VAVG 23.62km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Sprawdzenie się
Wtorek, 10 lipca 2018 · dodano: 10.07.2018 | Komentarze 0
Ożarów - Macierzysz - Warszawa - Ożarów
AVG: 23.30 km/h
MAX: 41.75 km/h
CAD: 74
W zasadzie to powinno być rozruchowo, ale jakoś wolę to nazwać sprawdzeniem się bo chciałam zobaczyć jak mi w ogóle to idzie. No i szło dziwnei, bo z wmordewindem miałam 23-24 km/h a bez niego mając go za plecami dochodziłam spokojnie do 31-32 przelotowej. czyli tak jakby w miarę w normie. jednak te pierwsze kilkanaście minut w jeździe pod wiatr spowodowało, że zaczęłam mieć duże wątpliwości co jest grane, czy na pewno mi tak kiepsko idzie, czy rower szwankuje, czy to wiatr czy co? Aż stanęłam i sprawdziłam koła czy aby nigdzie o nic nie ocierają.
Kluczowe było jednak pokonanie wiadukut nad S8. Jak go zobaczyłam to... no tak mi się kiepsko zrobiło. Ale chciałam jechać dalej więc zaczęłam na niego wjeżdżać i wjeżdżać... No i bez specjalnej napinki na szczycie i podczas podjazdu miałam 16-17 km/h z tętnem 144 takze teges. Jest bardzo dobrze biorąc pod uwagę moje wcześniejsze lata i starania.
Wracałam po Poznańskiej. Przed samym Ożarowem jest taki krótki odcineczek gdzie kiedyś na Zółtku miałam ledwo co 25-26 km/h a momentami "asz" 28. Obecnie, dzisiaj bez żadnego spinania się - 32 km/h. I oczywiście na uliczce pod domem 41 km/h ale tętno to ja potem miałam już 166.... Słabo z tymi przyspieszeniami u mnie. Muszę poćwiczyć interwały.
Mam nadzieję, że w sobotę uda mi się pokonać podjazd Gniewino bez żadnego przystanku :)
- DST 35.30km
- Czas 01:26
- VAVG 24.63km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Naokoło - rozjazdowo
Niedziela, 8 lipca 2018 · dodano: 08.07.2018 | Komentarze 0
Ożarów - Zaborówek - Zaborów - Borzęcin - Babice - Ożarów
AVG: 24.35 km/h
MAX: 31.97 km/h
CAD: 77
Wreszcie po ruszeniu tętno podskoczyło >130 więc mogłam pokazać nogom, że mają się obudzić. A one na to - że nie chcą. Że nie będą kręcić. Takie zmagania ze sobą miałam do 10 kilometra i dopiero wtedy mięśnię zaczęły kręcić nieco lepiej i chętniej, ale i tak wyniki były takie sobie. I nie wiem czy to kwestia wiatru czy jak... na pewno jednak wychodzi na to, że nei warto i nie wolno zostawiać nóg samopas po większych wycieczkach. One owszem się będa regenerowały ale "zapomną" jak to jest kręcić. Czyli trzeba im dać wolnego ale i troszeńkę pokręcenia nie zaszkodzi.
Jeszcze co do tętna. Wreszcie przy tętnie 148 mogę kręcić i oddychać samym nochalkiem :D To jest to!
- DST 20.66km
- Czas 00:50
- VAVG 24.79km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Rozjazdowo
Czwartek, 5 lipca 2018 · dodano: 08.07.2018 | Komentarze 0
Ożarów - Borzęcin - Babice - Ożarów
AVG: 24.68 km/h
MAX: 29.45 km/h
CAD: 75
Do
kitu. Po 4 dniach odpoczywania od roweru, mój organizm nie chce trzymać
tętna powyżej 130. Zresztą pod koniec jazdy nie chciał wchodzić wyżej
niż 120-125 bpm. A sądziłam, że się zregeneruje nieco szybciej... Hmmm.
Jednak te góreczki koło Ogrodzieńca dały mu mocniej w kość niż myślałam.
Także daję mu jeszcze parę dni urlopowania, a potem sie zobaczy czy uda
się pokonać spokojniej jakieś 50-60km.
A planowałam Skarżysko-Kamienną tak w 1 dobę... :/
- DST 105.27km
- Czas 05:57
- VAVG 17.69km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Ogrodzieniec - wycieczka sobotnia na Zlocie Rowerów Poziomych 2018
Sobota, 30 czerwca 2018 · dodano: 08.07.2018 | Komentarze 0
Ogrodzieniec i okolice
AVG: 17.84 km/h
MAX: 64.58 km/h
CAD: 69
Tym razem wyjechałam razem z całą grupą i niestety, ale skręciliśmy nie w prawo - ale w lewo. No i się zaczęła góóóóreczka. I to taka bez rozgrzania, taka ze stromizną taką, że na II biegu na małym blacie było ciężko, a na I stabilnośc była taka sobie, ale i też tego biegu było jakby za mało. Ciągnęłam ile mogłam. A jak zobaczyłam jak Yin przejeżdża obok na swoim elektro-rowerze poziomym to... Achhh! Ale nie. Ja jeszcze nei jestem stara babcia i i dam radę! Dociągnęłam. Dałam radę! A co! :D
A potem wcale nie było lepiej. Górki, górki, górki, pagóreeeeeczki, górki i tak dalej. Co jakis czas jakies milsze zjazdy. Po którymś z nich stwierdziłam, ze jednak muszę założyć polar. Tylko co z tego, skoro na podjazdach robiło mi się w nim za gorąco. A na zjazdach z kolei owiewqający wiatr szybko mnie studził.
W nogach czułam też wcześniejszy dzien, na którym się za mocno nie litowałam za sobą. Na szczęście po 14 znaleźliśmy miejsce z obiadem, poz jedzeniu którego poczułam się lepiej, wypoczęłam i wysiedziałam się trochę. Niestety moja grupa jak zwykle ruszyła bez wielkiego "alo" i znowu zostało mi tylko gonienie. Po lesie, piachu, żwirze - coś super przemiłego. Dobrze, że mimo oponek Durano Hurricane jakoś sobie radził i tylko raz w drodze na obiad próbował się zakopać ale wyszedł z piachu nim zdążyłam zestawić lewą nogę aby się podeprzeć. Ufff, co za fart.
Kolejne kilometry były juz na szczęście bardziej asfaltowe i jechało się już przyjemnie - nie licząc ciągłych podjazdów - aż do samej bazy. Tuż przed nią zatrzymałam się obok Wladimira, porobiliśmy fotki z krajobrazem - i wreszcie zjazd prawie do samego wjazdu do Zajazdu.
Ogrodzieniec jest super :) Te okolice, pagórki, krajobrazy - warto by było wybrać się tam ponownie :)
- DST 89.01km
- Czas 04:51
- VAVG 18.35km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Ogrodzieniec - wycieczka piątkowa na Zlocie Rowerów Poziomych 2018
Piątek, 29 czerwca 2018 · dodano: 08.07.2018 | Komentarze 0
Ogrodzieniec i okolice
AVG: 18.35 km/h
MAX: 67.10 km/h
CAD: 64
O tym, że moja grupa już wyjechała dowiedziałam się po czasie. Wyskoczyłam na rower nie zważając na zachęty znajomych co by jechać na krótszą trasę i poleciałam w pogoń. Nie trwało to długo - kilometr dalej stanęłam na rozstaju dróg... W lewo czy w prawo - oto jest pytanie... Wybrałam: telefon do przyjaciela czyli do Makenzen. I poleciałam za grupą w lewo. Ciągnęłam ile mogłam, ale tak by nie przekraczać S2. Bo przecież tu są górki i siła i moc będą jeszcze potrzebne, zwłaszcza że nie wiedziałam jakie oni mają tempo. Kiedy doleciałam do krajówki - wykonałam koklejny telefon i po uzyskaniu odpowiedzi - pognałam na wprost. Kolejne górki... Zjazdy... Górka... A na niej stoją i czekają :D Ja nie dałam rady? Ja?! :D
Dalej już poleciałam z grupą. Prędkość była całkiem całkiem, ale wiadomo, że na górkach niektórzy wykręcali lepiej a inni gorzej. Bywały też takie górki, żę musiałam zjechać z dużego blatu na mały i tak już potem jechałam tylko na małym blacie z przodu. Nie było już sensu wrzucać dużego. Zwłaszcza, że wymagałoby to użycia niestety rękawiczek bo przerzutka działa u mnie tak sobie albo wcale.
I tu muszę przyznać, że kilka "w lesie" dało mi kopa. A jedna na koniec musiałam podchodzić jak i inni, bo nogi po prostu stwierdziły: "ok, rób co chcesz ale jak zajedziesz nas to...". Ano właśnie. Bałam się tego co może być po "to". Także oszczędzałam nogi na kolejny dzień Zlotu.
Tego dnia też uzyskałąm na którymś zjeździe 67 km/h - ale to mało, bo an tamtym zjeździe dałoby się wykręcić więcej, gdybym znałą tylko jak ten zjazd idzie i czego się na nim spodziewać. A tak lekka ostrożność spowodowała, że musiałam na początku przyhamować no i 70 na liczniku nie ujrzałam. Ale gdyby to był FWD ZOX - z pewnością bym tyle ujrzała :D
Po wycieczce było nieźle. Nogi dały radę i nawet jak przeleciałam obok bazy i musiałam do niejw racać praktycznie pod górę, widziałam że mięśnie radzą sobie bardzo fajnie.
- DST 21.81km
- Czas 00:49
- VAVG 26.71km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Rozbiegowo
Środa, 27 czerwca 2018 · dodano: 08.07.2018 | Komentarze 0
Ożarów - Borzęcin - Babice - Ożarów
AVG: 26.20 km/h
MAX: 40.01 km/h
CAD: 79
Rozbiergowo
a w zasadzie to testowo, bo testowałam rowerek po zmianie blatu z 65T
na 60T. Zgodnie z przewidywaniami (i obliczeniami) na 8 biegu mam
wreszcie okolice ~30 km/h przy mojej kadencji, więc jest dobrze. Na 2
biegu łatwiej mi się rusza, ale jestem w stanie ruszyć też bezproblemowo
z 3. Także na pewno mam lepsze parametry ustawień biegów na wszelkiego
rodzaju pagóreczki i to bez redukowania na blat 42T jaki jeszcze mam z
przodu do dyspozycji.
Jeśli chodzi o sam przejazd to wyszło jako
tako, chociaż wmordewind robił swoje, a i ja sam czułam, że moje nogi
jakby na nowo uczyły się kręcić, tak jakby się mocno zastały po 5 dniach
nieużywania ich na rowerze. Szkoda. Na koniec przejażdżki zafundowałam
sobie i im 2 ostre strzały do 40 km/h - pierwszy został przyjęty całkiem
dobrze, ale drugi już tak sobie. Chyba faktycznie najwyższy czas
pokręcić interwałowo. Tętno w normie, przy 28-30 km/h miałem te swoje
135-140bpm czyli standard. Szybkość opadania tętna po zwolnieniu/zatrzymaniu też w normie, chociaż im
dłużej jechałam tym spadało mniej do nieco wyższego poziomu.







